TrzyBiada.pl
6
GRU
0
280
Lubię to
Etykieta: xxx


„Któż to wyśmiewał dzień małych początków?" (Zachariasz 4:10)
 

Powyższe słowa zaczerpnięte zostały z proroctwa Zachariasza i związane są z misją Zorobabela, który powrócił z Babilonu aby dokończyć odbudowę Świątyni Jerozolimskiej.

„Przeszkody z zewnątrz, sceptycyzm i małoduszność wśród samych repatriantów, a nadto ubóstwo gminy, jakie się na pewno w dotkliwy sposób odbiło na materiale budowlanym i na samym dziele odbudowy, oto trudności, których przezwyciężenie wymagało wielkiej wiary, wielkodusznej ofiarności i dużo zapału. Chwila rozpoczęcia pracy i kontynuowanie odbudowy mimo tych trudności były owym wyśmiewanym przez wielu i uszczypliwie nazwanym jom qetanot (dzień małych), czyli dniem ubogich początków” ( Komentarz do proroctwa Zachariasza - Pallottinum).

Pan Bóg zapewnił jednak poprzez proroka Zachariasza, że nadejdzie chwila radości. Będzie to moment ułożenia przez Zorobabela kamienia szczytowego (zwornika), który zwieńczy całe dzieło a dla współczesnych będzie dowodem posłannictwa proroka: „i poznacie, że Jahwe Zastępów posłał mnie do was”(4:9).

Wierzymy, że powyższy fragment proroctwa Zachariasza nie znalazł się w Biblii przypadkowo. Potwierdza on bowiem, że Pan Bóg nie zawsze działa natychmiast po ogłoszeniu Swoich wyroków. Czasami trzeba było wielu lat, a nawet wieków, aby się one spełniły. Pan Bóg ma cel w takim właśnie prowadzeniu swoich planów. Z jednej strony próbuje wierność i cierpliwość swojego ludu, by z drugiej strony dać szansę swoim wrogom na upamiętanie. Pan Bóg jest „nierychły do gniewu”, ale jeżeli decyduje się na karanie winnych, to znaczy, że ich grzechy wyczerpały Jego cierpliwość. Dla przykładu możemy przypomnieć kilka biblijnych historii, w których Boże dzieła rozwinęły się od „ małych początków”.
 

Potop
 

„Dzień małych początków” zaczął się wtedy, gdy Noe wraz z rodziną zaczął budować arkę, w której miał przetrwać zapowiedziany potop. Można przypuszczać, że zabrało to im około 120 lat. Oprócz tego, że za swoje sprawiedliwe życie był znienawidzony przez współczesną mu cywilizację Nefilimów, to stał się dodatkowo obiektem kpin z powodu budowanej arki. Żaden zdrowo myślący człowiek nie powinien budować potężnego statku na suchym lądzie i oczekiwać na potop, choć do tej pory zjawisko deszczu nie było znane. Dopiero jak spadły pierwsze krople deszczu, a później „otworzyły się upusty nieba” i ich świat zaczął pogrążać się w wodach Potopu, źli ludzie zrozumieli, że nie opłaciło się im zlekceważenie nauki Noego.
 

Abraham
 

„Dzień małych początków” w życiu Abrahama zaczął się wtedy, kiedy Pan Bóg zaproponował mu porzucenie rodzinnych stron i wyruszenie w nieznane, w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej. Pan Bóg zapewnił go, że jeżeli wytrwa w wierze i będzie posłuszny Jego woli, wówczas rozmnoży jego potomstwo „jako piasek morski i gwiazdy niebieskie, a w nim będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi” (1 Mojż. 22:17,18). Po kilkuset latach potomkowie jego zorganizowali się w naród żydowski i wzięli w posiadanie Ziemię Obiecaną, ale nie był to szczyt obietnic danych mu przez Boga. Prawdziwy postęp w realizacji tych obietnic zaczął się w momencie, kiedy na ziemi pojawił się prawdziwy – „duchowy” potomek Abrahama – Syn Obietnicy – Jezus Chrystus. To dzięki Jego ofiarniczej śmierci został zniesiony grzech pierworodny. Dzięki temu cały rodzaj ludzki ma zapewniony udział w powszechnym zmartwychwstaniu. Nie będzie to jednak koniec Bożego działania w realizowaniu obietnic danych Abrahamowi. Jezus Chrystus wraz ze swoim Kościołem rozpocznie dzieło naprawienia wszystkich rzeczy, a w nim rzecz najważniejszą – odrestaurowanie człowieka, przywrócenie mu doskonałości utraconej w Raju przez ojca Adama. Pismo Święte mówi, że proces ten potrwa 1000 lat, ale dopiero wtedy obserwatorzy Boskiego Planu będą mogli powiedzieć, że obietnice dane Abrahamowi zostały w pełni zrealizowane.
 

Pierwsze przyjście naszego Pana.
 

Największym wydarzeniem w historii świata było pierwsze przyjście naszego Pana i Jego śmierć na krzyżu. Ale wszystko zaczęło się od „małych początków”, kiedy anioł Gabriel zwiastował Marii, że urodzi Syna Bożego. Później była betlejemska stajenka, hołd mędrców ze wschodu i okolicznych pasterzy. Ale następne 30 lat w życiu naszego Pana okryte jest już tajemnicą aż do momentu, kiedy przyjął chrzest z rąk Jana. Ci, co byli świadkami tamtych wydarzeń być może już nie żyli, albo ich nie kojarzyli z osobą Jezusa z Nazaretu.
 

Odrzucenie narodu wybranego.
 

Zostało ono zapowiedziane przez naszego Pana jako kara za to, że nie rozpoznali w Nim Mesjasza. W pewnym momencie powiedział, że chciał ich zgromadzić „jak kokosz zgromadza pisklęta swoje pod skrzydła” , ale oni odrzucili to zaproszenie. Po 70 tygodniach lat łaski zapowiedzianych przez proroka Daniela (Dan.9 r.), które miały przygotować naród żydowski na przyjęcie Mesjasza nie poznali oni „czasu swojego nawiedzenia” i ukrzyżowali Go w osobie Jezusa z Nazaretu. Od tego momentu jeszcze przez połowę tygodnia lat, czyli 3,5 roku cieszyli się Bożą opatrznością, a później łaska przeszła na pogan czego dowodem było zesłanie Ducha Świętego na Korneliusza – pierwszego wyznawcę Chrystusa z pogan. Pan Jezus zapowiedział im, że: „Oto wam dom wasz pusty zostanie” i to był ów „mały początek” całego pasma klęsk, które spadły na naród wybrany. Później rozdarła się w Świątyni jerozolimskiej zasłona oddzielająca miejsce najświętsze, przez co Pan Bóg pokazał, że przestała ona już być Jego Domem. Ale mordercy Jezusa mieli się dobrze jeszcze przez prawie 40 lat. Wielu zmarło zapewne w dobrobycie i beztrosce zanim przyszli Rzymianie i tłumiąc pierwsze powstanie żydowskie zburzyli Jerozolimę wraz z ich chlubą narodową – świątynią. W latach 69 – 71 n.e. wymordowali w walkach około miliona Żydów a 97 000 zabrali do niewoli; 40 000 zabiła zaraza. Trzeba jednak pamiętać, że choć Jerozolima leżała w gruzach, to jednak reszta kraju rozwijała się bez specjalnych trudności. Aż do roku 132 n.e. kiedy to rabin Akiba ogłosił mesjaszem Szymona Bar Kochbę a ten rozpętał kolejne powstanie przeciwko Rzymowi. Walki trwały do roku 135 n.e. i pochłonęły 580 000 bojowników. Jeszcze więcej zmarło wskutek trudów wojennych, a żydowskich niewolników sprzedawanych na targach nikt nie liczył. Kraj został zamieniony w pustynię, a Żydzi rozproszeni od tego czasu po całym ówczesnym świecie. Sto lat trwało umieranie „żydowskiego bogacza” z przypowieści o Bogaczu i Łazarzu.
 
 
Powrót łaski do Izrael
 

Pismo Święte jest pełne proroczych zapowiedzi, że nasz Niebiański Ojciec miał przebaczyć narodowi wybranemu ich przewinienia i przywrócić go do łaski. Wynikało to z proroctwa o Dwójnasobie Izraela, które niejednokrotnie analizowano na niniejszej witrynie. Dla przypomnienia zamieszczamy jedynie wykres pokazujący, że tak jak odrzucenie Izraela rozciągnęło się na ponad 100 lat, podobnie i proces ich powrotu do łaski, powrotu do ziemi swoich ojców oraz rozpoznanie w Jezusie „tego, którego przebili” nie mógł być ani szybki, ani widoczny dla „każdego oka”.
 

 
 

Powyższy rysunek ukazuje rok 1878 jako „dzień małych początków” w procesie odrodzenia Izraela. Minęło wówczas 1845 lat boskiego gniewu na naród, który zamordował Syna Bożego posłanego na ziemię, aby ratować rodzaj ludzki. Żydzi sami na siebie wydali wyrok, kiedy przed Piłatem wołali, że „krew jego na nas i na nasze dzieci”. Tak też się stało. Przez ponad 17 wieków dzieci Izraela były najbardziej znienawidzonymi mieszkańcami ziemi. Nie mieli swojego domu a wszędzie tam, gdzie się zatrzymali w swojej tułaczce zamykano ich w gettach, regularnie nękano pogromami, zmuszano do zmiany wiary i obciążano olbrzymimi podatkami. Zawsze byli pod czujnym okiem kleru i tzw. Świętej Inkwizycji - instytucji, która została stworzona do walki z heretykami. Nigdzie nie mogli się zakorzenić na stałe ponieważ ciągle ich przepędzano z kraju do kraju, rabując przy okazji lub odkupując za bezcen pozostawiane majątki.

Dlaczego Badacze Biblii przykładają do roku 1878 tak wielką wagę i czy możemy zauważyć, że już wówczas rozpoczął się proces restytucji Izraela?

Początek lat 70 –tych XIX wieku, to czas kiedy pastor Ch.T. Russell studiując chronologię biblijną zrozumiał, że wraz z końcem 6000 lat od stworzenia Adama nastał czas niewidzialnego powrotu Jezusa Chrystusa. Rysunek Dwójnasobu Izraela potwierdza to wskazując, że rok 1874 jest równoległym do roku 29 n.e. kiedy to nasz Pan, chrztem w Jordanie rozpoczął swoją ziemską misję. Chociaż Jezus Chrystus urodził się 30 lat wcześniej, to jednak trzeba stanowczo zaznaczyć, że dopiero od tego momentu liczy się Jego pierwsze przyjście - obecność. Jego misja trwała 3,5 roku i zakończyła się w roku 33 n.e. śmiercią na krzyżu i następującym po nim chwalebnym zmartwychwstaniem. Ten sam rok przyniósł też odrzucenie Izraela. Stąd prosty wniosek, że wszyscy wierzący w powrót Chrystusa oraz przywrócenie do łaski Izraela powinni byli obserwować rok 1878 jako zwiastun przyszłych, wielkich dzieł Pana. Mieli przecież zapowiedź proroka Daniela (12:1), że „Tego czasu powstanie Michał, wielki książę (Chrystus), który się zastawia za synami ludu twego”; a ludem proroka Daniela jest nikt inny jak naród żydowski.

Czy Badacze Pisma Świętego mieli rację obserwując rok 1878 i jakie wydarzenia uwiarygodniły, że jest on bardzo ważny dla zrozumienia Boskiego Planu?

Kongres Berliński. Odbył się właśnie w roku 1878 . Główną rolę odegrał na nim lord Beaconsfield, ówczesny premier Angli – Żyd Beniamin Disraelii. Jego wystąpienie było przełomowym głosem, który obudził nadzieje narodu żydowskiego. Od tego czasu Anglia objęła ogólny protektorat nad azjatyckimi prowincjami Turcji, a miedzy innymi i nad Palestyną, wynikiem czego było, że rząd turecki złagodził swe prawa przeciwko cudzoziemcom, a tym samym polepszył stosunki Żydów mieszkających w Palestynie oraz częściowo otworzył drogę dla innych, którzy by chcieli osiedlić się w tym kraju i stać się właścicielami „realności ziemskiej”.

Petach Tikwa i Riszon - le- Syon. To dwa pierwsze osiedla syjonistów w pobliżu Jafy, które powstały w latach 1878 i 1880. (Zob. Geografia Powszechna T.4 str.383)

Rok 1881. Historyk Paul Johnson w swojej „Historii Żydów” wyraził zdanie, że „rok 1881 stał się najważniejszą datą w historii Żydów od roku 1648, a nawet od wygnania Żydów z Hiszpanii w roku1492”. Był to rok ucieczki Żydów z Rosji na Zachód, a szczególnie do Stanów Zjednoczonych. Uciekali przed pogromami i antysemityzmem, który stawał się coraz trudniejszy do zniesienia. Okazało się, że w wyniku tego procesu powstała w USA niezwykle prężna, bogata i solidarna diaspora żydowska. Do dzisiejszego dnia jej potężne wpływy pomagają chronić państwo Izrael przed całym antysemickim światem.

Przytoczyliśmy kilka faktów, o których dzisiaj mało kto pamięta i nie kojarzy ich z Boskim Planem; a już na pewno ignoruje je nominalne chrześcijaństwo. Z natury antysemickie, na przekór proroctwom oraz faktom, które dzieją się na naszych oczach, pozostaje w niezmiennym przekonaniu o bezpowrotnym odrzuceniu Żydów przez Pana Boga.

Zupełnie inaczej postrzega te fakty Dom Wiary. Dla niego, owe „małe początki” nadały bieg całemu ciągowi wydarzeń, który doprowadził do powstania państwa Izrael w 1948 roku. Od tamtego czasu Ziemia Święta ciągle nie może zaznać spokoju. Ciągle targają nią wojny i niepokoje. Szatan za wszelką cenę nie chce dopuścić do tego, żeby z obecnego zalążka powstało Królestwo Boże, które rozciągnie swoje błogosławione wpływy na całą ziemię. Obserwując dzisiejszą, jakże napiętą sytuację w Izraelu, lud Boży czeka jeszcze tylko na jedno, ale już wielkiej rangi, wydarzenie kończące proces przywracania narodu wybranego do przymierza z Bogiem. Ma być nim najazd biblijnego Goga (Ezech. 38,39 r. ) na Izraela. Oprócz Ezechiela wydarzenie to opisuje też Zachariasz w 12 i 14 rozdziale swojego proroctwa. O czym one opowiadają? O ostatniej krucjacie antysemickiego świata przeciwko Żydom. Na niniejszej witrynie temat ten był podejmowany już wielokrotnie. Chcemy tylko w tym miejscu przypomnieć, że Izrael jest obwiniany przez cały świat za kryzys bliskowschodni i nieprzejednane stanowisko w kwestii ustanowienia na jego rdzennych ziemiach „sztucznego” państwa” – Palestyny. Świadczą o tym nieustannie produkowane przez ONZ jednostronne rezolucje, które podsycają tylko światowy antysemityzm. Ta narastająca nienawiść do Żydów odpowiada słowom proroka, że żyjemy w czasie kiedy Pan „zbierze wszystkie narody do walki z Jeruzalemem” (14:1,2). Prorok Ezechiel mówi jednak, że siłą uderzeniową owego antyizraelskiego frontu będzie Gog z „najdalszej północy”. Liczbowanie biblijne pomaga zidentyfikować go jako postkomunistyczną Rosję, antysemicką już od czasów carskich i pałającą chęcią zemsty za to, że nowo powstałe państwo Izrael (1948) nie znalazło się w jej politycznym obozie.
 

 
 

Jaki cel ma nasz Stwórca w takim właśnie działaniu? Jeżeli połączymy ze sobą proroctwa Ezechiela i Zachariasza odpowiedź wydaje się prosta. Ostatni ucisk Izraela i jego bezradność w obliczu przeważających sił „wszystkich narodów” z Gogiem na czele ma wyzwolić w tym narodzie ducha „łaski i błagania”. Błagania o pomoc w sytuacji bez wyjścia. Interwencja naszego Pana, bo to On jest Michałem – Wielkim Księciem, który „jest orędownikiem synów twojego ludu” (Daniela) spowoduje, że Żydom otworzą się oczy duchowego zrozumienia:

„Wtedy spojrzą na mnie, na tego, którego przebodli, i będą go opłakiwać, jak opłakuje się jedynaka, i będą gorzko biadać nad nim, jak gorzko biadają nad pierworodnym”( Zach.12;10).

Wydarzenie to przyniesie dla Izraela wielkie błogosławieństwa, ale dla najeźdźców niewyobrażalną klęskę. Nie tylko klęskę „na górach izraelskich”, ale i ogólnoświatową anarchię niszczącą ich własne kraje, kiedy to „miecz jednego skieruje się przeciwko drugiemu”(Ezech.38:21).
 

Narodzenie się Człowieka Grzechu – Antychrysta.
 

Dzisiaj, po kilkunastu wiekach historii Kościoła Rzymsko-katolickiego, większość trzeźwo myślących chrześcijan i wnikliwych badaczy biblijnych proroctw nie ma żadnych złudzeń, że to on jest owym Człowiekiem Grzechu zapowiedzianym w proroctwie apostoła Pawła:

„Niech was nikt nie zwodzi żadnym sposobem; albowiem nie przyjdzie on dzień (Dzień Pański – dop. red.), ażby pierwej przyszło odstąpienie, i byłby objawiony człowiek on grzechu, on syn zatracenia. Który się sprzeciwia i wynosi nad to wszystko, co się zowie Bogiem, albo co ma Boską cześć, tak iż on w kościele Bożym jako Bóg usiądzie, udawając się za Boga...A teraz wiecie, co przeszkadza, aby był objawiony czasu swego. Albowiem się już sprawuje tajemnica nieprawości, tylko że ten, który teraz przeszkadza, przeszkadzać będzie, ażby był z pośrodku odjęty. A wtedy objawiony będzie on niezbożnik, którego Pan zabije duchem ust swoich i zniesie objawieniem przyjścia swego” (2 Tesal. 2:3-8).

Bardzo często na stronach niniejszej witryny był ten temat podejmowany i obecnie nie będziemy go rozwijać. Chcemy tylko przypomnieć, że wielka apostazja w Kościele miała swój „dzień małych początków” już niedługo po śmierci Apostołów. Apostoł Paweł już wtedy obwieścił, że „tajemna moc nieprawości już działa”. Już wtedy widział ludzi, którzy postanowili przekształcić pierwotny, czysty moralnie Kościół Chrystusowy w twór polityczny zdolny do przejęcia świeckiej władzy. Mieli dość prześladowań, ubóstwa i poddaństwa władzy świeckiej. Marzyło się im „Państwo Boże” już teraz i tutaj, na ziemi. Ustanowione nawet przy pomocy „ognia i miecza”, bez liczenia się z cierpieniami niewinnych ludzi.

Tak też się stało, choć nie od razu. Apostoł Paweł wyjaśniał, że owa apostazja miała swoich przeciwników. Najpierw byli nimi apostołowie, którzy hamowali jej rozwój, a on sam nazwał swoje zmagania z odstępcami w Efezie „walką z bestiami”(1 Kor.15:32). Drugim, hamującym czynnikiem był pogański Rzym, który swoimi prześladowaniami odstraszał przed przyłączaniem się do chrześcijan wszystkich nie zdolnych do poświęceń ludzi. Jednak apostołowie i ich uczniowie z czasem poumierali. Rzym pogański także odszedł do historii w roku 476 n.e. Rok 539 n.e. jest już czasem, kiedy dzięki cesarzowi Justynianowi papiestwo zdobywa najwyższą, świecką władzę w Rzymie. Od tego też czasu zaczyna się 1260 lat panowania Człowieka Grzechu – papiestwa sprawującego realną, świecką władzę. Okres ten zaznaczył się niewyobrażalnymi zbrodniami, których dokonano w imieniu Chrystusa. Miliony ofiar wojen krzyżowych skierowanych zarówno wobec pogan jak i innowierców. Miliony Indian w obu Amerykach, których wyniszczono przy okazji ewangelizowania Nowego Świata. Zbrodnie tzw. Świętej Inkwizycji. To tylko niektóre zbrodnie, na które przyzwolenie pochodziło ze stolicy Apostolskiej i papieża, który uzurpował sobie prawo aby być zastępcą Jezusa Chrystusa. Równolegle do tego moralnego odstępstwa rozwijał się proces fałszowania Słowa Bożego i nauki chrześcijańskiej zapoczątkowanej przez naszego Pana oraz Jego apostołów. Nie sposób wymienić wszystkich błędów, którymi przez wieki papiestwo karmiło swoich ciemnych parafian, ale jeszcze w roku 1870, kiedy to utraciło swoją świecką władzę i „bestia poszła do przepaści”, odważyło się na ogłoszenie światu bluźnierczego dogmatu o nieomylności papieży.
 

Upadek Człowieka Grzechu
 

Apostoł Paweł w swoim proroctwie o zniszczeniu Człowieka Grzechu potwierdza, że proces ten też miał mieć swój „dzień małych początków”. Pan miał go zabić „duchem ust swoich i znieść objawieniem przyjścia swego”. Tekst grecki mówi dosłownie o zniesieniu przez epifanię paruzji Chrystusa. Historia pokazuje, że pierwszy śmiertelny cios został zadany już przez Reformację i pomimo, że Kościół Rzymsko-katolicki rozpętał Kontrreformację oraz liczne wojny religijne, skutków jej nie zdołał zniweczyć. Olbrzymią rolę odegrał w tej walce wynalazek druku, który dał do ręki reformatorów najważniejszy oręż – Słowo Boże. Trafiało ono do ludzi spragnionych wiedzy o Panu Bogu, a jednocześnie demaskowało wszystkie przestępstwa odstępczego kościoła. Kolejne ciosy nadeszły ze strony różnych wyznań protestanckich, które zaczęły dość szybko powstawać wykorzystując zdobycze Reformacji. Odbierając Kościołowi Rzymsko-katolickiemu co światlejszych i wpływowych wyznawców, w krótkim czasie stworzyły przeciwwagę dla jego potęgi. Ciągle też trwał stopniowy postęp w zrozumieniu Słowa Bożego, które w największym stopniu demaskowało dotychczasowe grzechy papiestwa.

Kolejne, ale jakże dotkliwe ciosy spadły na papiestwo w wyniku Wielkiej Rewolucji Francuskiej oraz rządów Napoleona Bonaparte. Takiego poniżenia papież, a z nim cały Kościół Rzymsko-katolicki nie przeżył w całej swojej historii. Rewolucja oderwała od niego Francję – najwierniejszą z córek kościoła, która do tej pory zażarcie broniła przystępu Reformacji do swych granic. Wpływ rewolucji okazał się tak wielki, że Francja do dzisiaj jest przykładem skutecznego rozdziału pomiędzy państwem a kościołem. Historia pozostawiła nam opis upokorzenia, jakie spotkało papiestwo ze strony Napoleona Bonaparte:

„Zawieszenie broni zostało zawarte 23 czerwca 1796 roku z papieżem Piusem VI na warunkach, które dostatecznie upokorzyły głowę kościoła, swego czasu najpotężniejszego monarchę w Europie. Papież, który niegdyś deptał po karkach królów, który stanowił i zrzucał panujących, rozdawał królestwa i państwa, a jako arcykapłan i zastępca Wszechmogącego Boga na ziemi, z władzą ustanowioną jako pana nad panami, który panował nad głowami innych panujących, zmuszony był pić kielich upokorzenia. Jeżeli napój był gorzkim, to był on takim, jakim jego poprzednicy dawali dowolnie do picia innym. Papież zmuszony był otworzyć porty dla francuskich okrętów, do usunięcia chorągwi wszystkich narodów, z którymi rzeczpospolita francuska prowadziła wojnę; musiał się zgodzić na zajmowanie w dalszym ciągu przez armię francuską prowincji państwa kościelnego: Bolonii i Ferrary; oddać cytadelę w Ankonie, oddać komisji wysłanej z Paryża do Rzymu 100 obrazów, luster, waz lub statui, które ona miała wybrać, jak również 500 wartościowych i starożytnych rękopisów, w podobny sposób wybranych, a dla zaokrąglenia całości, jego świątobliwość miała zapłacić rzeczypospolitej 21 milionów francuskich liwrów; większość tej sumy miała być w złotych i srebrnych sztabkach.

Za nie dość szybkie wykonanie tego rozporządzenia kara pieniężna została podwyższona do 50 milionów liwrów, zaś niektóre prowincje państwa kościelnego zostały przyłączone do Francji, a w ostatku i papieża zabrano do niewoli we Francji, gdzie też umarł.

Nawet Pius VII, który został przywrócony na urząd i otrzymał swoje honory, który uczestniczył w koronacji Napoleona, w latach 1808 – 1809 został ogołocony i pozbawiony wszelkiej cywilnej władzy, a monumenty, dzieła sztuki i skarby Rzymu przeszły pod kontrolę i opiekę Francji. Napoleon oświadczył, że podarunek uczyniony przez Karola Wielkiego świętej stolicy...z krajów : Urbino, Oncona, Macerata mają być na zawsze przyłączone do Włoch.

Do tego było jeszcze dodane, że papież powinien być tylko biskupem Rzymu, wykonującym funkcje duchowne, jak jego poprzednicy do czasów panowania Karola Wielkiego. Następnego roku, z powodu zwycięstw jego armii, cesarz postanowił, aby papież został pozbawiony nawet nominalnego panowania – jedyny cień cywilnej władzy, jaki mu pozostał, to jego stolica i przyległe do niej okręgi. (Te miejscowości papiestwo posiadało na długo przed udzieleniem mu w darze prowincji przez Karola Wielkiego, tj. od roku 539). Następnie wydał nowe rozporządzenie z pałacu austriackich cesarzy, iż Rzym ma być cesarskim wolnym miastem; cywilny zarząd miał być prowadzony przez komisję wyznaczoną przez cesarza...a ponieważ papież przestał już panować, zatem przychody jego świątobliwości powinny być rachowane.

W następstwie tego papież Pius VII wydał bullę i ekskomunikę przeciw Napoleonowi, za co też został wzięty do niewoli, przyprowadzony do Francji, gdzie ostatecznie podpisał konkordat w Fontainebleau w dniu 25 stycznia 1813 roku, mocą którego oddał Napoleonowi prawo nominowania biskupów i metropolitów; i w rzeczywistości, wyrzekł się własnej władzy, by nawet kłaść veto w takich naznaczeniach. Tym sposobem Napoleon otrzymał władzę nad papieżem, to właśnie, czego od dawna pożądał.” ( Ch.Russell. Wykłady Pisma Świętego t.3 s.51-53 – 1891r.)

Ostateczny cios został zadany Państwu Kościelnemu przez władze zjednoczonego Królestwa Włoch:

„Jeszcze raz rząd włoski próbował załatwić sprawę rzymską na drodze rokowań z papieżem Piusem IX, proponując mu zagwarantowanie suwerenności i pełną swobodę oraz część Rzymu (Citta Leonia), ale znów spotkał się ze zdecydowaną odmową, wobec czego 20 września 1870 roku wojska włoskie wkroczyły do Rzymu, nie zajmując jednak przyznanej papieżowi dzielnicy. Ale ponieważ rząd papieski obawiał się w niej powstania przeciwko papieżowi, przeto papieski sekretarz stanu, kardynał Antonelli poprosił szefa armii włoskiej o zajęcie również tego terytorium. Plebiscyt zorganizowany w Rzymie ( także i owym terytorium, choć tu bez uprzedniej zgody rządu włoskiego) dał za przyłączeniem Rzymu do Włoch 133 681 głosów, przeciwko zaś tylko 1507. W odpowiedzi na to, Pius IX ekskomunikował 1 listopada 1870 roku wszystkich sprawców: uczestników zaboru Rzymu. Próbował także sprowokować interwencję lub protesty państw europejskich. Austria i Hiszpania odmówiły. Do Bismarcka w Wersalu udał się w listopadzie 1870 roku arcybiskup gnieźnieńsko-poznański Ledóchowski, ale również spotkał się z odmową.” (Historia Powszechna 1789-1870 / s.578)

Upadek Państwa Kościelnego, w którym Człowiek Grzechu – Antychryst posiadał świecką władzę Pismo Święte nazwało w swoich proroctwach wtrąceniem (bestii papieskiej) do przepaści (Obj.17:8, 11:7). Nie polegało ono na zniszczeniu Kościoła Rzymsko-katolickiego, zburzeniu kościołów lub ograniczeniu praktyk religijnych. Został on jedynie pozbawiony wpływu na kształtowanie polityki państw chrześcijańskich, koronowania królów czy choćby wykorzystywania władz świeckich do walki z innowiercami. Nastał czas wolności słowa, sumienia i przynależności do innych wyznań niż Rzymsko-katolickie, co papiestwo skutecznie uniemożliwiało w czasach swojej supremacji.

Mylił się jednak ten, kto sądził, że papiestwo pogodzi się ze swoim losem i uzna swoje poniżenie za wskazówkę od Boga, że nastał czas pokutowania za grzechy przeszłości i raz na zawsze odżegna się od powrotu do światowej polityki; że swoje wysiłki skieruje odtąd w stronę odnowy moralnej i wyprowadzenia wiernych z błędów „ciemnych wieków”. Stanowisko takie świadczyło jednak o nieznajomości Pisma Świętego, a szczególnie księgi Objawienia, która zapowiedziała, że w czasach ostatecznych owa „śmiertelnie poraniona” bestia miała wyłonić się z przepaści, czyli wyjść z politycznego niebytu i chwycić realną, świecką władzę „na jedną godzinę” (Obj.17:12) lub na „42 miesiące”, jak mówi inny werset księgi Objawienia (13:5).

Okazja pojawiła się już dość szybko. Zaraz po wydarzeniach I Wojny światowej pojawił się faszyzm. W roku 1929 papież Pius XI zawarł pakt z faszystowskim rządem Mussoliniego, w wyniku którego przywrócono Kościołowi Rzymsko-katolickiemu poprzednie prerogatywy we Włoszech. Utworzono Państwo Watykańskie, które choć jest najmniejsze w świecie, prowadzi niezależną politykę, posiada własny rząd, sądy, mennicę itp. Od początku umacniania się faszyzmu we Włoszech i Niemczech, papiestwo, związało z nim swoje nadzieje na odzyskanie dawnej świetności. Nie omijało zatem żadnej okazji aby mu wyrazić swoje poparcie. Usprawiedliwiało każdy podbój, każde przestępstwo, udzielało swojego błogosławieństwa żołnierzom, którzy szli aby siłą realizować faszystowskie idee. Instytut Akcji Katolickiej wydał broszurkę pt. „Katolicyzm i totalizm”, w której znajdujemy takie oto pochwały dla rodzącego się faszyzmu:

„Powstaje nowa forma życia, porywająca swoją sugestywną siłą. Sugestywność rozmachu oszałamia. Budzą się powoli w duszach naszych dziwne tęsknoty...Tęsknota za wspaniałą wizją państwa – narodu, kierowanego jedną potężną wolą, ogarniętego jednym rytmem dziesiątków serc i milionów ramion prężących się do czynu. Człowieka myślącego porwie może nie tyle ta wizja zewnętrznej potęgi, ale idea koordynacji kulturalnej, tej jedności ducha, które widziała już organiczna epoka średniowiecza...Tęsknimy do ładu i harmonii, do konkretnej i jednolitej zasady kulturalnej, które jedynie umożliwić może postęp moralny, zwartość narodową i religijne odrodzenie” ( „Śladami klątwy” J.Siemek s.215).

Nie dziwi zatem fakt, że pierwszym układem międzynarodowym jakie zawarły hitlerowskie Niemcy był konkordat między Trzecią Rzeszą i Watykanem. Jednym z jego architektów był Eugenio Pacelli, nuncjusz papieski w Niemczech i osobisty przyjaciel Hitlera. Wybrany w roku 1939 na papieża, przyjął imię Pius XII.

Przegrana wojna i upadek faszyzmu rozwiały pokładane w nim nadzieje Kościoła Rzymsko-katolickiego i marzenia o powrocie do wielkiej polityki trzeba było odłożyć do przyszłości. Ostatnim akcentem tej współpracy była pomoc, jaką watykańska administracja udzieliła nazistowskim zbrodniarzom w uniknięciu kary i bezpiecznej ucieczce do krajów Ameryki Południowej. Politycy Kościoła pozostali jednak czujni i okazało się, że już niedługo nadarzyła się następna okazja, z której skorzystali już w sposób mistrzowski – nareszcie, po latach politycznego niebytu, sięgnęli po władzę i wpływ na politykę w wielkim wymiarze.
 

Słabnący socjalizm stworzył okazję dla papiestwa
 

Nadarzyła się ona w Polsce, państwie rządzonym przez komunistycznych przywódców i aktywnym członku zarówno Układu Warszawskiego, jak i RWPG. Jednak rząd dusz sprawował tam potężny Kościół Rzymsko-katolicki a przywiązanie do wiary katolickiej deklarowało tam ponad 90 % obywateli. Stosunki między tymi siłami po zakończeniu drugiej wojny światowej nie układały się najlepiej. Władze PRL, sterowane z Moskwy obrały drogę walki z Kościołem i z religią, próbując stworzyć w Polsce społeczeństwo świeckie na wzór tego, jakie tworzyło się w bratnim Związku Radzieckim. Jednak po trzech dekadach walki z religią, indoktrynacji młodzieży i promowania patriotyzmu socjalistycznego okazało się, że wszystkie te wysiłki przyniosły znikomy efekt. Generalnie, zaczął słabnąć cały system komunistyczny. Zaczął przegrywać rozpętany przez NATO wyścig zbrojeń. Mało innowacyjna gospodarka oparta na centralnym zarządzaniu nie była w stanie zapewnić społeczeństwu dobrobytu porównywalnego z państwami Zachodu. Społeczeństwo nie godziło się na dźwiganie ciężarów związanych z eksportem idei komunistycznej i wspieranie walki rewolucyjnej na całym świecie. Braki w zaopatrzeniu w podstawowe dobra konsumpcyjne budziły w społeczeństwie tendencje anarchistyczne i napawały przywódców strachem przed wybuchem antyrządowych strajków i demonstracji.

W takiej sytuacji socjalistyczni przywódcy zdecydowali się na niecodzienne rozwiązanie. Wyciągnęli pojednawczą rękę do swojego największego wroga, którego w przeszłości skazali na unicestwienie i realizowali to wszelkimi sposobami, do Kościoła Rzymsko-katolickiego. Widzieli w nim siłę, która będzie w stanie zapanować nad niezadowolonym społeczeństwem i wygaszać zarzewie buntu i anarchii. Siła ta sprawdziła się już w przeszłości, kiedy to duchowieństwo skutecznie broniło sojuszu Tronu i Ołtarza wmawiając parafianom, że został on ustanowiony przez samego Boga. Przez 1260 lat supremacji papiestwa, używając klątwy i strasząc wiecznymi mękami w piekle, Kościół tłumił w chrześcijańskim świecie wszelkie rewolucyjne dążenia. Kiedy to się nie udawało błogosławił krzyżowców a ci, ogniem i mieczem zaprowadzali papieskie porządki.

Socjalistyczni przywódcy byli przekonani, że daleko idące ustępstwa na rzecz Kościoła zapewnią pokój społeczny a im pozwolą zachować władzę. Okazało się, że Kościół także był zainteresowany takim obrotem sprawy. Społeczeństwo Zachodu „wypaliło się” religijnie o czym świadczyły puste kościoły i relatywizm moralny wiernych. Natomiast społeczeństwa państw obozu socjalistycznego (szczególnie Polska) deklarowały swoje przywiązanie do religii i wydawały się dla Kościoła Rzymsko-katolickiego obszarem godnym zainteresowania.

„Sytuacja zaczęła się zmieniać w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w miarę narastania tendencji anarchistycznych w coraz bardziej uświadomionych masach społecznych. Anarchia stała się zagrożeniem dla wszystkich władz, bez względu na orientację polityczną, głównie jednak słabnący ideologicznie obóz socjalistyczny znalazł się w potrzebie kościelnego wsparcia dla swych chwiejących się coraz bardziej rządów. W tej sytuacji, papiestwo, świadome swej roli wypróbowanego partnera władzy świeckiej, zaczęło wychodzić z niemal stuletniego zapomnienia. Wiedząc czego ta władza obecnie od niego oczekuje, zmodyfikowało całkowicie swoją politykę, dostosowując ją do światowego klimatu. Heroldem nowej polityki Watykanu, nawołującej narody do pokoju i wzajemnego pojednania stał się papież Jan XXIII, autor wydanej w 1963 roku encykliki „Pacem in terris”. Na tej płaszczyźnie, propagandy „pokoju i bezpieczeństwa zaczęli się do siebie zbliżać z przeciwległych ideologicznie biegunów dwaj potrzebujący siebie partnerzy – najpotężniejsza na kontynencie europejskim władza komunistyczna i potężny Kościół Rzymsko-katolicki. Obaj partnerzy, i świecki i religijny, mieli globalne ambicje panowania nad światem. Spotkanie nastąpiło 1 grudnia 1977 roku.

Wizyta I sekretarza PZPR Edwarda Gierka w Watykanie została zgodnie uznana przez komentatorów politycznych jako przełom w stosunkach między Stolicą Apostolską, a całym obozem socjalistycznym […] Zwrot „Jego Świątobliwość”, jakim polski przywódca tytułował papieża podczas wizyty w Rzymie, był uznaniem jego pretensji do zwierzchnictwa nad Chrześcijaństwem. Z kolei papież, zwracając się do Edwarda Gierka tytułem najwyższych dostojników „Jego Ekscelencjo” , uznał reprezentowane przez niego władze socjalistyczne za „panujące z łaski Boga”. Tym samym, średniowieczny zwyczaj papieży koronowania każdego króla, jako sposób legalizowania jego władzy, został ponowiony we współczesnym stylu wobec władz socjalistycznych, nie uznawanych dotąd przez papiestwo za pełnoprawne.

Tym sposobem uformowały się świecko-kościelne rządy Rzymu w ich ostatecznej, zapowiadanej proroczą wizją postaci: Nierządnica (Kościół Rzymsko-katolicki) dosiadła czerwonej bestii (władze socjalistyczne, nadające kierunek polityczny Europie i całemu światu). Obj.17:3” (Opr. Odwieczna Mądrość s.132).
 

Co się stało 13 maja 1981 roku na placu św. Piotra w Rzymie?
 

Turecki zamachowiec, dokładnie 1260 dni po wizycie E. Gierka w Watykanie, dokonał zamachu na papieża Jana Pawła II. Komu zależało aby zamordować przywódcę Kościoła Rzymsko-katolickiego w momencie gdy okrzyknięto go „najwyższym autorytetem moralnym” i nadzieją świata na jego duchowe odrodzenie? Jeżdżąc po całym świecie skupiał na odprawianych przez siebie nabożeństwach miliony ludzi. Otwierał się nie tylko na innych chrześcijan, ale przyjaźnie spoglądał na Żydów, Muzułmanów a nawet i na różne pogańskie religie. Przyjmowali go też przywódcy najpotężniejszych państw świata ujęci jego charyzmatycznym nauczaniem. Używając biblijnego wyrażenia można powiedzieć, że „szła za nim cała ziemia”.

Zamach się nie udał i papież powrócił do zdrowia, by kontynuować swoją działalność. Natomiast śledztwo prowadzone przez następne lata dowiodło, że zlecenie na zamach pochodziło od socjalistycznych przywódców którzy w ten sposób zerwali polityczny kontrakt jaki wiązał ich z Kościołem Rzymsko-katolickim.

W 1897 roku brat Russell napisał w książce „Walka Armagieddonu”, że „socjalizm zostanie zgnieciony przez połączone siły kościoła, państwa i kapitału” (s.608). Wypełniło się to na naszych oczach w latach 80. ubiegłego wieku a strzały zamachowca na placu św. Piotra były aktem zemsty socjalistycznych przywódców na głównym sprawcy obalenia ich świata. Okazało się bowiem, że Kościół tylko na krótko przyjął wyciągniętą do zgody rękę komunistów, by w dalszym działaniu ich oszukać i doprowadzić do upadku. Wielu komentatorów tamtych wydarzeń wyraża opinię, że Jan Paweł II wspólnie z prezydentem Reaganem obalili komunizm. Prezydent USA bez wątpienia przyczynił się do tego forsując wyścig zbrojeń i stojąc na czele sił, które wciągnęły państwa państwa socjalistyczne w pułapkę długów. Przykładowo Polska, stała się w latach osiemdziesiątych finansowym bankrutem.

Nie przypadkowo też Kościół Rzymsko-katolicki wybrał w roku 1978 na papieża polskiego kardynała Karola Wojtyłę. Wspierany przez zachodnie rządy i międzynarodowy kapitał stał się polski papież, Jan Paweł II, mózgiem całej operacji przeciwko komunizmowi. W udawanej przyjaźni mógł penetrować wszystkie słabe strony tego systemu. Pod jego kierownictwem Kościół w Polsce zdołał w zadziwiający sposób omamić robotników: Propagatorów bezlitosnego dla świata pracy kapitalizmu przedstawił im jako przyjaciół i ich orędowników, a władze komunistyczne jako największego wroga. Komunizm bez poparcia robotników stał się bezsilny i skazany na upadek. Opanowany przez kler świat pracy wymusił kapitulację PZPR w sierpniu 1980 roku, co w następstwie doprowadziło do Okrągłego Stołu, upadku Muru Berlińskiego a ostatecznie do rozpadu w roku 1991 samego Związku Radzieckiego. Upadający komunizm zakończył erę rewolucji społecznych, które po roku 1945 organizował na całym świecie by zrealizować swoją wizję sprawiedliwego i szczęśliwego świata. Zakończył się czas „Drugiego Biada” opisanego w Księdze Apokalipsy (9:12 – 11:14), czy też „trzęsienia ziemi” z wizji Eliasza na górze Horeb (1 Król.19:11,12), które wstrząsnęło całym kapitalistyczno – religijnym światem.

Po upadku komunizmu nastał czas „świętowania” i dzielenia łupów. Świat zachodni spodziewał się, że po upadku „imperium zła” nastąpi era pokoju i niezakłócanego rozwoju kapitalistycznego porządku.

Wypełnił się starotestamentowy obraz zniewolenia Samsona, izraelskiego bohatera walczącego o wolność swojego narodu. Filistyni (kapitalistyczny Zachód) wraz z Dalilą (Kościół Rzymsko-katolicki) obalili system, który przez większą część 20. wieku starał się być orędownikiem świata pracy i społeczeństw krajów III Świata. Filistyni oślepili Samsona i zaprzęgli do pracy w młynie. Podczas swoich świąt przyprowadzano go, aby naigrywać się z niego i poniżać. Nie inaczej dzieje się współcześnie, gdzie skompromitowana idea komunizmu jest obiektem ustawicznego poniżania i szyderstwa.

Filistyni nie przewidzieli jednak, że oślepionemu i zapędzonemu do niewolniczej pracy mocarzowi zaczną odrastać włosy a wraz z nimi pragnienie zemsty za doznane upokorzenia. Kiedy tylko stało się możliwe, w samobójczym ataku, zadał im największą klęskę w historii swoich zmagań z tym okupantem. Filistyni dopiero po czasie zrozumieli, że oszukanie, oślepienie i uwięzienie Samsona stało się przyczyną ich największej klęski oraz przyśpieszyło proces uwolnienia Izraela z niewoli.

Tak jak oślepiony Samson zaprzysiągł Filistynom zemstę, tak i współczesny jego odpowiednik – postkomunistyczna Rosja, od 40 lat nie ustaje aby pognębić tych co zniszczyli potęgę Związku Radzieckiego. Słuchając komentarzy ludzi zajmujących się polityką, trzeźwo myślący obserwator tego co dzieje się na politycznej arenie, nie ma wątpliwości, że kolejna wojna już się zaczęła. Rosja wykorzystuje każdą sposobność aby zdestabilizować świat Zachodu:

1. Skutecznie niweczy jego działania na terenie Afryki i Bliskiego Wschodu, a problemy związane z migrantami z tych obszarów dostarczają nie tylko kłopotów przywódcom europejskim, ale i dzielą zjednoczoną dotąd Europę.

2. Trwa wojna w cyberprzestrzeni gdzie sterowani przez wschodnich zleceniodawców hakerzy wtrącają się do polityki, wykradają tajemnice państwowe, wpływają na wyniki wyborów, paraliżują funkcjonowanie przedsiębiorstw, szerzą dezinformację.

3. Komentatorzy polityczni otwarcie potwierdzają, że Rosja używa gazu i ropy naftowej jako broni. Dąży do uzależnienia Europy od tych surowców, do niepokojów społecznych związanych z brakami w zaopatrzeniu w paliwo i energię.

4. Rosja nie cofa się przed żadną okazją aby odzyskać swoje wpływy na utraconych w przeszłości terenach. Stąd wzięła się aneksja Krymu, wojna w Donbasie czy niepokoje w Gruzji i Naddniestrzu w Mołdawii. Dyktatorskie działania Łukaszenki na Białorusi też nie miałyby takiej siły, gdyby nie pewność poparcia płynącego z Kremla.

Choć w niektórych przypadkach ktoś może zaliczyć te dzialania jeszcze do zimnej wojny, to jednak proroctwa i obrazy biblijne zapowiadają, że ten współczesny Samson rozpęta rzeczywistą wojnę. Już teraz widzimy szalony wyścig zbrojeń, który zakończy się samobójczym atakiem najpierw na Izraela (jako Gog z proroctwa Ezechiela), a potem na świat zachodni. Ogień wszechświatowej anarchii dopełni dzieła zniszczenia starego porządku.
 

„Pycha poprzedza zgubę, a wyniosły duch – upadek” ( Przyp. Salomonowe 16 :18).
 

Trafność salomonowego spostrzeżenia potwierdza się od 40 lat. Byliśmy świadkami triumfu Kościoła Rzymsko-katolickiego, kiedy współuczestniczył w obaleniu komunizmu i jego ziemskiego wyniesienia za sprawą pontyfikatu Jana Pawła II. Na naszych oczach, w szczególności na terenie Polski, widzimy w jaki sposób Kościół katolicki zamienił swój triumf na konkretne, wymierne korzyści. Zamienił Polskę w państwo wyznaniowe i sięgnął w nim po niemałą władzę. Rokrocznie wyciąga od polskich podatników miliardy złotych a jego duchowni stoją poza prawem i żadne służby skarbowe nie są w stanie ich kontrolować. Przygarnął też wielkie ilości różnego rodzaju nieruchomości, które „duchowo” zniewoleni urzędnicy oddali mu za przysłowiową złotówkę. „Sukcesy” te uczyniły kler Kościoła Rzymsko-katolickiego butny i roszczeniowy, nie wrażliwy na krytykę, chętny, aby wtrącać się w każdą dziedzinę życia polskiego społeczeństwa i narzucać mu swój światopogląd.

W powodzi tych „sukcesów” Kościół zatracił poczucie rzeczywistości, że tak naprawdę, to nikt już nie potrzebuje jego duchowego przewodnictwa. Skandale z jego udziałem laicyzują katolickie dotąd społeczeństwa i „wyganiają” z kościołów coraz większe rzesze młodych ludzi. Dla ludu Bożego który wierzy, że nic w Boskim Planie nie dzieje się przypadkowo, widok upadającego Kościoła Rzymsko-katolickiego jest tylko realizacją zapisanych w Piśmie Świętym wizji, proroctw i obrazów:

1. Dalila, która oszukała Samsona i doprowadziła do jego upadku była Filistynką. Kościół Rzymsko-katolicki także należy do obozu współczesnych Filistynów. Dlatego sądzimy, że klęski które na niego spadają pochodzą ze strony sił postkomunistycznych. Udowodniono, że zamach na papieża Jana Pawła II ( 13.05.1981) został zlecony właśnie przez ich służby. Był więc tylko zapowiedzią dalszych działań, które mają pogrążyć w upadku cały zachodni, religijno-polityczny porządek. Nie przypadkowo też, od początku lat 80 – tych ubiegłego wieku zaczęły wychodzić na światło dzienne pedofilskie afery wśród katolickiego duchowieństwa. Najpierw w Stanach Zjednoczonych a następnie w innych krajach, na wszystkich kontynentach świata. Doszły do tego afery związane z korupcją kościelnych dostojników, praniem brudnych pieniędzy, okropnościami dziejącymi się w szkołach i sierocińcach prowadzonych przez siostry zakonne, plagą homoseksualizmu i rozpasania seksualnego wśród duchowieństwa czy też życiem ponad stan tych, co innym mają dawać przykład pobożnego prowadzenia się.

2. Starotestamentowa królowa Jezabela zapisała się w Biblii jako orędowniczka bałwochwalczych kultów w Izraelu. Wymordowała wielu proroków Bożych i zaciekle prześladowała Eliasza, który dążył do religijnej odnowy w kraju. Ponieważ nie mamy żadnej wątpliwości, że życie i doświadczenia tego proroka przedstawiają historię Kościoła Chrystusowego w czasie Wieku Ewangelii, wnioskujemy więc, że Jezabela jest starotestamentowym obrazem Kościoła Rzymsko-katolickiego. Ten odstępczy kościół jest odpowiedzialny nie tylko za zniekształcenie prawd Bożych ale i za prześladowania oraz śmierć „świętych Pańskich” którzy obnażali jego grzechy. Podstawę do tego rodzaju wniosków mamy w Księdze Objawienia (2:20), która już w 95 roku zapowiadała, że na arenie Wieku Ewangelii miał się pojawić odpowiednik tamtej Jezabeli. Szerzej, temat ten rozwija opracowanie „Jezabela” umieszczone na niniejszej witrynie 30.04.2012 r. Obecnie chcemy jedynie nawiązać do opisu tragicznego końca królowej Jezabeli ponieważ widzimy jak szybko zbliża się koniec systemu, którego ona była pierwowzorem.

Boży pomazaniec – Jehu, został powołany po to aby zniszczyć cały dom króla Achaba, którego żoną była właśnie Jezabela. Oto część zapisu biblijnego z tej rozprawy:

„Jehu zaś przybył do Jezreel. Gdy dowiedziała się o tym Izebel, podbarwiła szminką swoje oczy, upiększyła sobie głowę i wyglądała przez okno. A gdy Jehu wjechał do bramy, zapytała: Czy masz się dobrze, Zimri, morderco swego Pana? On zaś zwróciwszy się twarzą ku oknu, zawołał: Kto ze mną trzyma, kto? Wtedy wyjrzeli ku niemu dwaj lub trzej eunuchowie. On zawołał : Zrzućcie ją! Wtedy oni ją zrzucili, a jej krew obryzgała ścianę i konie, które ją stratowały...A gdy poszli aby ją pochować, znaleźli z niej tylko czaszkę, nogi i dłonie. Powrócili więc i donieśli mu o tym. A on rzekł: To jest spełnienie słowa Pańskiego, które wypowiedział przez swego sługę Eliasza Tiszbitę, tej treści: Na polu jezreelskim psy pożrą ciało Izebel. A zwłoki Izebel będą jako gnój na powierzchni roli...”( 2 Królewska 9: 30-37).

Dzisiejsza Jezabela miała swój czas począwszy od końca lat 70. ubiegłego wieku, kiedy to w „oknie” własnej propagandy Kościół Rzymsko-katolicki zaczął ukazywać się światu jako jedyna siła zdolna zachować świat od duchowego upadku. Aspirował do roli jedynego moralnego autorytetu, choć wcale nie pokutował za swoją haniebną przeszłość. Wszystkie jego działania nosiły jedynie pozory zmian na lepsze, tak jak ktoś powiedział: Że Kościół katolicki zmienia się po to, aby pozostać sobą. Utrefione włosy i kolorowa szminka kryły pod sobą bałwochwalczą królową, odpowiedzialną za najgorsze grzechy w Izraelu. Długi pontyfikat Jana Pawła II obfitował w liczne duszpasterskie pielgrzymki po całym świecie, podczas których papież manifestował swoją troskę o losy świata. W tym samym czasie Kościół nie zreformował żadnych swoich odstępczych doktryn; wręcz przeciwnie, dyskryminował tych, co o nie postulowali. „Pod dywan zamiatał” wszystkie swoje korupcyjne i moralne skandale. Pozostał też wierny swojemu kapitalistycznemu obozowi współdziałając w zgnieceniu komunizmu oraz dyscyplinując w krajach III Świata księży, którzy stanęli w obronie poniżanej i wyzyskiwanej biedoty.

W starotestamentowej historii Jezabela została wyrzucona z okna przez swoich służących. Dzisiaj zaś widzimy jak upada wizerunek papiestwa targanego nie tylko różnego rodzaju skandalami, ale i rozdwojeniem w samym Kościele katolickim; i to na różnych płaszczyznach. Podzielone jest duchowieństwo, gdzie nie wszyscy hierarchowie akceptują działania papieża Franciszka, do którego też nie dociera wiele informacji o złym prowadzeniu się podległych mu biskupów i księży. Coraz większy jest też rozdźwięk między wiernymi a ich biskupami i duszpasterzami. W numerze 46/2021 tygodnika „Przegląd” ukazał się artykuł o stanie Kościoła w Polsce, który uzasadnia, że „płonie budynek polskiego Kościoła”. Kończy zaś słowami: „Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że katolicy zostali sami – bez liderów i duszpasterzy. Bo trudno oczekiwać, że polski Kościół naprawią i staną się duchowymi przywódcami biskupi, którzy ponoszą odpowiedzialność za jego największy kryzys po roku 1989 r.” Słowa świeckiego publicysty bardzo trafnie wpisują się w nauczanie Jezusa, który w pewnym momencie powiedział, że: „Każde królestwo, rozdarte wewnętrznie, pustoszeje, a skłócone domy upadają”(Łuk.11:17). Jakby na potwierdzenie powyższych słów, przeprowadzona niedawno ankieta wykazała, że polscy biskupi pozostają autorytetami tylko dla 2% wiernych.(Sondaż Ipsos dla OKO.Press.pl z grudnia 2021r.)

Zainteresowanych odsyłamy do artykułu z 24 czerwca 2013 roku p.t. „Boży mściciel – Jehu”, który ukazuje rolę ideologii komunistycznej w walce i ostatecznym zniszczeniu papiestwa – współczesnej Jezabeli.

3. „A jeden potężny anioł podniósł kamień, wielki jak kamień młyński, i wrzucił go do morza, mówiąc: Tak gwałtownie będzie zrzucony Babilon, wielkie miasto, i już go nie znajdą” (Obj. 18:21).

Nie ulega żadnej wątpliwości, że współczesnym Babilonem, który przelewał krew świętych i uczestniczył w nierządnym, politycznym związku z królami ziemi jest Kościół katolicki. Porównanie go do młyńskiego kamienia nie jest przypadkowe. Przez kilkanaście wieków jego supremacji, watykańskie „młyny” zarzucały chrześcijańską społeczność fałszywą strawą papieskich dekretaliów, dogmatów i tradycji. Po latach porażek i zapomnienia, Kościół katolicki za sprawą Jana Pawła II znowu został podniesiony ku wyżynom popularności i uznania. Przez moment „szła za nim cała ziemia”. Dziś jednak, ów „młyński kamień” osuwa się ku głębinom morskim tracąc poparcie coraz większej ilości dotychczasowych zwolenników, w towarzystwie wychodzących na światło dzienne afer i skandali. Dzisiejszy świat porównany jest do niespokojnego morza, „którego wody wyrzucają muł i błoto”. Papiestwo zniża się do tego poziomu aby ostatecznie, w najsroższej fazie Wielkiego Ucisku być przez nie pochłoniętym na zawsze. (Łuk.21:25, Izaj.57:20)

4. „A dziesięć rogów, które widziałeś, i bestia, ci znienawidzą wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w ogniu” (Obj.17:16).

Zainteresowanych szczegółowym komentarzem do 17 rozdziału księgi Objawienia odsyłamy do opracowania, które zostało zamieszczone na niniejszej witrynie 8 października 2011 roku, a w obecnych rozważaniach chcemy jedynie zwrócić uwagę Czytelnika na zgodność przekazu 17 rozdziału Objawienia z przytoczonymi powyżej obrazami.

Analizując obecną sytuację Kościoła Rzymsko-katolickiego sądzimy, że słowa z 16 wersetu zaczęły się już wypełniać. Na pewno nie powróci on do swojej dawnej świetności i potęgi. Już został ogołocony ze swojego nimbu świętości, nieomylności i przekonania, że jest jedynym, poza którym nie ma zbawienia. Pustoszą go nagłaśniane skandale, które laicyzują całe społeczności. Już teraz zbankrutowało szereg parafii kiedy musiały wypłacić miliardowe odszkodowania ofiarom księży – pedofili. Sądy zaczynają wsadzać do więzienia coraz więcej bezkarnych dotąd duchownych. Ale najgorsze jest jeszcze przednim.

Księga Objawienia zapowiada, że Wielka Wszetecznica ma być spalona ogniem zarówno przez przez 10 rogów jak i przez samą bestię. Co oznacza ten nieoczekiwany zwrot akcji, skoro została ona wyniesiona do chwały właśnie przez ową dziesięciorożną, czerwoną bestię? Rozwiązanie tej kwestii wydaje się nietrudne kiedy spojrzymy na to co wydarzyło się w latach 1977 – 1980. Bestia papieska wyszła z przepaści dzięki wsparciu socjalistycznych przywódców, co zostało uzasadnione w powyższych rozważaniach, co też podkreśla jej czerwony kolor. Papiestwo nie byłoby współczesną bestią, gdyby nie zostałoby dopuszczone do świeckiej władzy a co na przykładzie Polski jest bardzo widoczne. Stało się to możliwe dzięki „socjalistycznym królom”, którzy przez polityczny kontrakt z papiestwem zespolili się z organizmem bestii. Do sytuacji tej pasuje też liczba 10 rogów i 7 głów bestii. Otóż obóz państw socjalistycznych zorganizowany był w dwóch formacjach: Zarząd polityczny – Układ Warszawski – 7 członków oraz gospodarczej – RWPG –10 państw. Jedna godzina to czas tego krótkiego okresu współpracy, który rozpoczął się wizytą E. Gierka w Watykanie (1.12.1977) a zakończył zamachem na papieża 13 maja 1981 i trwał dokładnie 1260 dni – 42 miesiące (Objaw. 13:5).

Wielka Nierządnica, która dosiadała czerwonej bestii to Kościół Rzymsko-katolicki – duchowa siła i mózg całej operacji dzięki której współczesny model sojuszu Ołtarza i Tronu mógł, co prawda na krótko, zaistnieć.

To, że zdradzeni socjalistyczni królowie, czyli wszystkie postkomunistyczne siły starają się wszelkimi siłami i sposobami zniszczyć Wielką Nierządnicę wydaje się oczywiste i dzieje się na naszych oczach. Ale dlaczego przeciwko niej ma obrócić się także sama bestia, a więc te siły, które wyniosły ją do chwały, dały jej władzę, uznały jej autorytet i wspierały ją na wszelkie możliwe sposoby?

Spodziewamy się, że tak jak na polskiej ziemi, począwszy od roku 1977 dokonało się wyjście „bestii papieskiej” z przepaści, tak i tutaj dokona się jej spektakularne zniszczenie. To w Polsce udało się jej stworzyć państwo wyznaniowe, które w swoich zamiarach nie ustaje w zawracaniu społeczeństwa ku średniowiecznym standardom. Spodziewamy się zatem, że już w niedługim czasie muszą wyjść na światło dzienne takie grzechy Kościoła katolickiego, które obrócą przeciwko niemu jego dotychczasowych zwolenników. Gniew oszukanych i rozczarowanych wyznawców, tak jak kiedyś podczas Rewolucji Francuskiej, wykorzysta wzmagającą się anarchię Wielkiego Ucisku aby ostatecznie unicestwić ten odstępczy system.
 

Zakończenie
 

Podsumowując powyższe rozważania musimy sobie uzmysłowić, że na każdego, kto zajmuje się proroctwami Słowa Bożego i śledzi rozwój Bożego Planu, mogą czyhać różne niebezpieczeństwa. Dwa z nich wymieńmy na zakończenie:

1. Możemy w swojej wyobraźni stworzyć zbyt fantastyczny i „przeładowany” wydarzeniami, w przekonaniu wielu 24-godzinny, obraz powrotu naszego Pana; podczas gdy „dzień małych początków” dla tego okresu zaczął się już w roku 1874 – świtem Dnia Pańskiego i rozpoczął okres drugiej obecności (paruzji) Chrystusa.

2. Innym niebezpieczeństwem może być zlekceważenie narzędzi Pańskich, którymi posługuje się On przy objawianiu swoich planów i działania. Może się nam wydawać, że to, co głoszą jest „nauką ludzką”, ma zbyt mały zasięg i uznanie u poważnych nauczycieli lub jest obciążone błędami przeszłości. Tymczasem okazuje się, że potęgujące się wydarzenia potwierdzają trafność tych nauk i ich Boże pochodzenie. Pozostaje nam smutny wniosek, że nie dostrzegliśmy „dnia małych początków” a przez to nie „poznaliśmy czasu swego nawiedzenia” (Łuk. 19:44).





























 
Dodał: Łukasz
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael (2)
OD ABRAHAMA DO CHRYSTUSA   W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu ...dalej
Plagi egipskie (06) - Dziewiąta i dziesiąta
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Chronologia Biblijna (12) Część III - Liczbowanie Biblijne
Książka "Chronologia Biblijna", wydana w kwietniu 1974 roku, składa się z trzech części, zatytułowanych: (1) ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball