TrzyBiada.pl
2
STY
0
2K
Lubię to
Noworoczne audycje w środkach masowego przekazu rozbrzmiewają wezwaniami do modłów o pokój dla świata. Pragnienie pokoju jest czymś naturalnym dla człowieka i dlatego nie można nikomu odmówić dobrych intencji, gdy pragnie pokoju dla siebie i dla drugich. Jednak sytuacja wymaga trzeźwej refleksji. Podczas gdy modlitwy o ten dar nieba są coraz bardziej intensywne, pokoju na świecie jest wciąż mniej i mniej. Strefy względnej stabilizacji stale się kurczą na rzecz wybuchających coraz gęściej pożarów anarchii. Gdzie leży przyczyna takiego stanu rzeczy? Dlaczego Bóg nie odpowiada na ludzkie prośby?

Przyczyna jest prosta. Do Piłata, rzymskiego namiestnika, Pan Jezus powiedział wyraźnie, "moje królestwo nie jest z tego świata" (gr. kosmos – porządek, ład; Jan. 18:36). O tym, że królestwo Pana należało wtedy do przyszłości świadczą słowa modlitwy, której uczył swoich uczniów "Przyjdź królestwo twoje; bądź wola twoja, jako w niebie, tak i na ziemi" (Mat.6:10). Świat, który skazał na śmierć niewinnego Zbawiciela nie był Królestwem Bożym i nie jest takim do dzisiaj. Taki porządek świata ustanowił wielki przeciwnik Boga, Szatan, i dlatego Pan Jezus nazwał go księciem tego świata (gr. kosmos; Jan 12:31). Przez tysiące lat taki stan rzeczy, kosmos, nie przestawał być jego domeną. W ciągu ewangelicznego wieku, Szatan uczynił tzw. chrześcijaństwo najtrwalszą podporą swojego panowania. Miliony jego zwolenników wyprowadził na manowce fałszywymi teoriami, jakoby pierwotne królestwo Boże na ziemi zostało przez grzech pierwszych rodziców stracone raz na zawsze. Przeszczepiwszy z pogaństwa na grunt chrześcijaństwa teorie o nieśmiertelności duszy, Szatan kazał ludziom zapomnieć o ziemi i czekać swego ostatecznego losu bądź to w szczęśliwości niebieskiej, bądź też w wiecznych mękach piekielnych. Nic zatem dziwnego, że wprowadzeni w błąd ludzie od wieków drżą trwożliwie przed taką perspektywą i trzymają się kurczowo swego biednego stanu posiadania, chcąc go jak najdłużej zatrzymać w pokoju.

Jakże karygodna jest postawa nauczycieli chrześcijaństwa, którzy z jednej strony uczą ludzi modlitwy Pana Jezusa "Przyjdź królestwo twoje", a jednocześnie wzywają ich do modłów o pokój na świecie. Przecież w takim nauczaniu jest oczywista sprzeczność. Jak można modlić się o nadejście Królestwa Chrystusa, a jednocześnie prosić o to, aby królestwo Szatana pozostawało nienaruszone i cieszyło się wciąż pokojem?

Pismo Święte uczy wyraźnie, że Pan Jezus umarł na krzyżu po to, "aby szukać i zbawić to, co zginęło" (Łuk. 19:10). Zginęło szczęśliwe życie człowieka na ziemi, które w Boskich zamierzeniach miało trwać wiecznie. Celem drugiego przyjścia Chrystusa i Jego tysiącletnich rządów jest obalenie imperium księcia tego świata i przywrócenie człowiekowi utraconego ziemskiego królestwa (Obj. 20, 21) Chronologia Biblijna wskazała na siódme tysiąclecie historii ludzkości jako czas przeznaczony na to restytucyjne dzieło naszego Pana. W siódme tysiąclecie weszliśmy w roku 1874. Zaczęła się wtedy druga niewidzialna obecność Jezusa Chrystusa i wielokierunkowe przygotowania do ustanowienia królestwa. Z powodu rozpaczliwej opozycji Szatana i jego zaślepionych sług, oraz powszechnie panującego samolubstwa, przejmowanie władzy jest coraz bardziej gwałtowne. Kończy się ono obecnie uciskiem wielkim, anarchią, która wkrótce położy kres diabelskiemu panowaniu nad ziemią.

Zgodnie z proroctwami, burza dziejowa w coraz większym stopniu dotyka naród wybrany, Izraela. Ci spośród Izraelitów, którzy zachowali wiarę w obietnice Boże wiedzą bardzo dobrze, że Bóg obiecał zawrzeć z nimi Nowe Przymierze (Jer. 31:31). Niestety, realizacja tej obietnicy, z powodu błędnego kalendarza, wydaje się im być bardzo odległą perspektywą. Wprawdzie prawidłowo wiążą oni nadzieje mesjańskie z siódmym tysiącleciem od stworzenia człowieka, ale ich kalendarz pokazuje im dopiero rok 5773. Gdyby skorygowali ten kalendarz, byliby lepiej przygotowani do wydarzeń czekających ich w najbliższej przyszłości, a nie za kilkaset lat. Ta kalendarzowa nieprawidłowość, między innymi, utrudnia im zauważenie faktu, że żyją już w początkach mesjańskiej ery i że to właśnie niewidzialnej obecności Mesjasza zawdzięczają szczęśliwy powrót do Ziemi Świętej i odbudowany byt państwowy. W sytuacji, jaka istnieje, trudno im będzie do ostatniej chwili oczekiwać pomocy niewidzialnego księcia Michała, Chrystusa Pana, przychodzącego im z odsieczą. Muszą ich zatem przekonać fakty najbliższej przyszłości, że na ile liczą oni na swoje własne możliwości obronne i pomoc ewentualnych ziemskich sojuszników, na tyle są to rachuby beznadziejne. Tymczasem fakty są takie, że nieprzyjazne działania świata przeciwko narodowi wybranemu, przewidziane proroctwami Zachariasza (12:1-14; 14:1-3) oraz Ezechiela (rozdziały 38 i 39), zbliżają się do finału. Wokoło Izraela zamyka się pętla radykalnego islamu, która zaciśnie się całkowicie jeśli dojdzie do tego, że tzw. "wiosna arabska" obali również królestwo Jordanii. Zewnętrznym pierścieniem tego stanu "oblężenia Jeruzalemu" (Zach. 12:2) jest na ogół nieprzychylna a często wręcz wroga postawa reszty świata, w tym głównie tzw. chrześcijaństwa.

Nieprzyjaciel z "najdalszej północy", biblijny Gog, jest już obecny za północną granicą. Biblia mówi o jakiejś przymusowej sytuacji (Ezech. 38:4), która popchnie go ostatecznie do zapowiedzianej proroctwem inwazji. Na Bliskim Wschodzie, szczególnie w Syrii, koncentruje się wciąż rosnące napięcie między Wschodem i Zachodem. Ostatnia bitwa walki Armageddonu wchodzi w decydujące stadium. Tłem do tych wydarzeń jest z największym trudem utrzymywana równowaga gospodarcza świata i bliskie anarchistycznego wrzenia nastroje mas społecznych.

Akuratność chronologii biblijnej, ustalonej ponad sto lat temu, potwierdzona została wydarzeniami. Zgodnie z wcześniejszymi przesłankami czasowymi, w roku 1914 rozpoczął się okres obalania władz tego świata w trzech kolejnych fazach, wojny, rewolucji i anarchii. Ta sama chronologia zapowiedziała przed czasem przełom lat 1980/81 przejścia z fazy rewolucyjnej w fazę anarchistyczną. Ostatnia równoległość z tego proroczego ciągu dat proroczych (zaprzysiężonego przez samego Pana; Obj. 10:5-7) wskazuje na rok 2015, sugerując krótkotrwały finał ogólnoświatowej anarchii. Po równo stuletnim okresie obserwacji proroczych wydarzeń, dom wiary ujrzy i usłyszy ostatnią odpowiedź na pytanie Abrahama, "Panie Boże, po czym poznam, że ja [ziemię] odziedziczę” (1 Moj. 15:8).
 
 
Zbliża się zatem najbardziej dramatyczna chwila w dziejach świata. Dla systemów nominalnego chrześcijaństwa przyniesie ona całkowity upadek, "paląc" w umysłach milionów jego wyznawców, biblijnego kąkolu, wszelkie fałszywe pojęcia i uroszczenia. Izraelici natomiast, uratowani z beznadziejnej opresji, rozpoznają w swoim Wybawcy wywyższonego do chwały ich brata według ciała, Jezusa z Nazaretu (Zach. 12:10; Objaw. 1:7). Od tego momentu i od tego miejsca (ziemskie Jeruzalem) zacznie rozchodzić się w szeroki świat budząca euforię wiadomość: nastała era Królestwa Bożego na ziemi! 
 
 
✽  ✽  ✽
 
 
Poniżej zamieszczono interesujący artykuł z biblioteki Studentów Biblijnych w USA (sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat), którego treści są po większej części aktualne do dzisiaj.
 

Przyszedł czas zmiłowania nad Syjonem!

Część 1
 
 
"Ty powstaniesz, zmiłujesz się nad Syjonem, bo czas zlitować się nad nim, gdyż nadeszła właściwa pora". Psalm 102:14
 
Historia przywołuje na pamięć powstanie i upadek narodów i imperiów jako wzbierające fale, które opadają i odpływają. W tym nieustannym cyklu odmiana zdarza się tylko w sposobie pojawienia się i zniknięcia. Czy z wielkimi i grzmiącymi bałwanami, czy też ze spokojnym pluskiem fal, narody przyszły i odeszły. Jeden tylko naród powstaje ponad historią, podnosi głowę z głębokości wieków przeszłych, aby znowu żyć. Jest to Izrael.
 
Powstanie i upadek Izraela mogły w pewnych szczegółach być podobne do historii innych narodów, ale w jednej kwestii nie ma żadnego porównania. Jest to wyłączny sposób postępowania Boga z tym narodem. Nie, że to oni sami ogłosili Go swym Bogiem – wszak inni mogliby się również w ten sposób chlubić. To Pan sam zdeklarował się być Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba i Bogiem Izraela (2 Moj. 3:15; 5:1; Jer. 28:4). Aby to wyróżnienie uczynić pewnym Pan przez proroka powiedział, "Tylko was samych poznałem ze wszystkich narodów na ziemi" (Amos 3:2). Takim było dziedzictwo Izraela.
 
Odrodzenie Izraela jako narodu jest wielkim fenomenem naszych dni. Nasza generacja była pełna respektu w tym wielkim momencie historii, kiedy ludzie dotknęli stopami powierzchni księżyca – było to porywające widowisko, ale odrodzenie Izraela posiada daleko większe znaczenie dla tych, którzy widzą w tym wydarzeniu spełnienie Bożego słowa. Odrodzenie Izraela nigdy nie mogłoby się wydarzyć gdyby nie zdumiewający fakt, że lud Izraela, rozrzucony po całej ziemi na bez mała 2.000 lat, pozostał w miejscach ich pobytu narodem odmiennym i jednorodnym. Ani prześladowanie, ani głód, ani sława czy fortuna nie były w stanie spowodować ich asymilacji z narodami innych ziem. Czy same li tylko więzy krwi były w stanie zapobiec asymilacji? Nie. To Zakon i Prorocy Izraela naznaczyli ich i zachowali we wspólnej wierze i nadziei, gdy znajdowali się na diasporze.
 
Obecnie ten historyczny układ załamuje się. Naród jest odrodzony a jego ludność wraca do domu, do ich rodzimej ziemi. Wraca, mimo lat terroru pogańskiego Rzymu, krucjat, inkwizycji, nieustannych prób nawracania ze strony chrześcijaństwa i ustawicznego piętna na tych, którzy odrzucali umizgi państwowego kościoła z jego ofertą zbawienia.
 
Rozproszenie Żydów nie było dziełem przypadku. Zostało ono dokładnie zaplanowane i wykonane przez władze Rzymu, których cierpliwość ten "kłopotliwy" naród wyczerpał do końca. Ustawiczne bunty i rebelie ze strony Izraelitów spowodowały, że władze rzymskie obmyśliły wreszcie rozwiązanie, sprytniejsze od babilońskiego. Babilończycy uprowadzili jeńców izraelskich do Babilonu, ale nie rozpraszali ich dalej. Rzymianie zauważyli, że Izraelici wrócili szczęśliwie z Babilonu i odbudowali swój byt narodowy. Zdecydowali zatem, że taka sytuacja więcej się nie zdarzy. Jeńców uważnie porozdzielali i rozesłali ich w różnych kierunkach po całym ówczesnym świecie. Logika była prosta. Raz podzieleni i rozproszeni pomiędzy narodami niechybnie ulegną oni asymilacji, utracą swoją tożsamość, i tym sposobem ich narodowe aspiracje raz na zawsze się zakończą. Istnienie Izraela, znów jako niezależnego narodu, jest świadectwem potężniejszego planu niż wymyślili Rzymianie. Zapewne, jedynie Pan był w stanie zachować ten lud i sprowadzić ich znowu do ich ojczyzny. Pan dokładnie przepowiedział rozproszenie i ponowne zgromadzenie swego ludu.
 
Stojąc w progu spełnienia Pańskich proroctw dotyczących Jego ludu, w samym świcie wyznaczonego przez Pana terminu, w Żydach jakoś dziwnie zatraciła się wiara w natchnienie Tory. Nawet kiedy Tora jest zachowywana, to zbyt często jest ona oglądana dla jej piękna i historii, jak gdyby przez odległych obserwatorów, którzy nie zdołali uchwycić życiowej siły wydarzeń objawiającej się w wypełnianiu Boskich zamierzeń wobec Jego ludu. Kiedy nawet są konfrontowani z rzadkim fenomenem ponownego zgromadzenia i odrodzenia Izraela, Żydzi często w swoisty sposób oglądają każdy wypadek jako odrębne wydarzenie raczej, niż jako część całego programu zamierzonego dla przywrócenia i błogosławieństwa świata.
 
Wszystko to, co wydarzyło się w ponownym zgromadzeniu i przywróceniu Izraela, uznawane jest często jako coś "naturalnego", jako wynik ludzkiej dyscypliny i osiągnięć. Natomiast obywatele Izraela, którzy powrócili, podtrzymywani są na duchu nadzieją. Jest czymś niespodziewanym, że to ci ludzie odpowiadają na magnetyczną siłę Boskiej woli i niezmienny zamiar Boga względem Izraela.
 
Dlaczego ludzkie wrażenie ma być tak wielkie i wiara w boskość tak mała? Izrael przyszedł w swym doświadczeniu do punktu, w którym nauczył się nie czcić obrazów pogańskich. Czy ma on więc teraz kłaniać się przed bóstwem humanizmu? Duch niewiary nie był dziedzictwem Abrahama. Abraham uwierzył Bogu i stał się wielki, również gdy Izraelici wierzyli swojemu Bogu wiodło im się bardzo dobrze. Gdy przestawali Go słuchać spotykało ich niepowodzenie. Żadna inna sytuacja w ich historii nie występuje.
 
Faworyzowany lud
 
 
Izrael jest jedynym narodem, który posiada kompletny zapis swej przeszłości, dokładny portret proroczy swojej teraźniejszości i kompletny opis jego przeznaczenia wśród narodów. Jako naród, przecierpieli oni i znieśli więcej niż inni. Jednak oglądani z punktu widzenia zamiaru, jaki Bóg ma względem swego ludu byli oni narodem wyjątkowo faworyzowanym. Niezwykłej dobroci Boga względem nich nie można oszacować inaczej jak tylko przez rozważenie całej proroczej panoramy narodzin Izraela, jego wzrostu, schyłku, upadku, wygnania, powrotu i ostatecznej roli w Boskim Planie Wieków.
Bóg miał coś wielkiego na uwadze, kiedy ukazał się praojcu Abrahamowi i rzekł, "Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę. A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie narody ziemi" (1 Moj. 12:1). Bóg nie tylko dał tę niezmienną obietnicę Abrahamowi, ale również, chcąc dowieść po wszystek czas pewności jej spełnienia, potwierdził ją później przez przysięgę. Nie mogąc przysiąc przez większego niż On sam, przysiągł przez samego Siebie, "Błogosławiąc błogosławić ci będę, a rozmnażając rozmnożę nasienie twoje, jako gwiazdy niebieskie, i jako piasek, który jest na brzegu morskim; a odziedziczy nasienie twoje bramy nieprzyjaciół swoich. I błogosławione będą w nasieniu twoim wszystkie narody ziemi" (1 Moj. 22:16-18).
 
Zauważmy, że ta obietnica ma dwie części:
 
1. Nasienie Abrahama ma posiąść ziemię na zawsze.
 
2. "W twoim ( Abrahamie ) nasieniu wszystkie narody ziemi będą błogosławione".
 
Rola Izraela jako narodu błogosławieństwa nie pasuje do przeszłości. Prorok Zachariasz powiedział, "I stanie się tak: Jak byliście, domu Judy i domu Izraela, przekleństwem wśród narodów, tak wybawię was i będziecie błogosławieństwem" (Zach. 8:13). Od czasu Zachariasza do dzisiaj, rola i dział tego narodu nie miały żadnego znaczenia dla przedłużeniu Bożego błogosławieństwa dla nich samych – a w jeszcze mniejszym stopniu dla innych narodów. Nie mieli również ziemi na wieczne posiadanie. Bóg mówił o wielkich rzeczach, które nie mogły pasować do tej trudnej przeszłości. Nawet Abraham otrzymał dostateczny wgląd w tę sprawę, aby dowiedzieć się, że jeszcze wiele lat minie zanim jakakolwiek nadzieja otrzymania ziemi będzie realizowana. "Wiedz dobrze, że potomstwo twoje przebywać będzie jako przychodnie w ziemi, która do nich należeć nie będzie i będą tam niewolnikami, i będą ich ciemiężyć przez czterysta lat" (1 Moj. 15:13). Abraham nie mógł przeczuwać ogromnej rozpiętości czasu, jaki miał upłynąć zanim Bóg zrealizuje swoje zobowiązania. Gdy dzisiaj spoglądamy wstecz na minioną historię staje się oczywiste, że Bóg się nie śpieszył.
 
Spadkobiercy Abrahama jako całość uniknęli zmieszania się z otoczeniem pomimo naturalnej tendencji asymilowania się ze światem. Kiedy Józef przeniósł swoją rodzinę do Egiptu zalecił im, aby odseparowali się od Egipcjan tłumacząc, że są hodowcami bydła, "wszyscy (bowiem) pasterze są dla Egipcjan obrzydliwością" (1 Moj. 46:33,34). Plan się powiódł. Pozostali oni oddzieleni. Niewola egipska pod przywództwem Mojżesza skończyła się. Możną ręką Pan wywiódł swój lud z Egiptu. Oswobodzenie było nadzwyczajne, ale, jak to zawsze bywa z przyjmowaniem odpowiedzialności wobec Boga żywego, oswobodzenie przerodziło się nieomal w zniszczenie. Zanim jeszcze tablice Zakonu zostały dostarczone, gdy Mojżesz wciąż jeszcze twarzą w twarz rozmawiał na Górze z Panem, Bóg przerwał wątek, aby powiadomić go, że jest gotowy ten naród zniszczyć, a jego, Mojżesza, rozwinąć w "wielki naród" (2 Moj. 32:9, 10). Modlitwa i błaganie Mojżesza za Izraelem zostały wysłuchane, gniew Boży został powstrzymany a naród zachowany.
 
Mojżesz zwyciężył raz jeszcze w spotkaniu z Bogiem. Boża obecność z Izraelem stawała się trawiącym doświadczeniem. Aby uniknąć niepotrzebnej utraty życia Pan ofiarował się wysłać przed nimi do Kanaanu swego anioła, aby zajął dla nich tę ziemię, dodając przy tym, "ponieważ jesteś ludem twardego karku, sam nie pójdę pośród ciebie, aby cię nie wytępić po drodze" (2 Moj. 33:3). I znowu, w jednym z najważniejszych momentów, Mojżesz wstawił się za narodem, mówiąc, "Po czym poznam, ja i lud mój, że darzysz nas łaskawością, jeśli nie po tym, że pójdziesz z nami, gdyż przez to będziemy wyróżnieni ja i Twój lud spośród wszystkich narodów, które są na ziemi? Pan odpowiedział Mojżeszowi: Uczynię to, o co prosisz, ponieważ jestem ci łaskawy, a znam cię po imieniu" (2 Moj. 33:16, 17). To najlepiej wyjaśnia odrębność Izraela. To również zapowiada coś wielkiego.
 
Pod przywództwem Jozuego ziemia obiecana stała się rzeczywistością. Ziemia została zdobyta i wtedy nastał sprzyjający okres sędziów Izraela, podczas którego starali się oni prowadzić życie według reguł Zakonu Mojżeszowego – z pewnym sukcesem i z pewnym niepowodzeniem. W tym okresie historii Izraela jest dużo godnego polecenia. Najbardziej znamienne oświadczenie uczynił sam Pan – "I przywrócę ci twoich sędziów jak niegdyś, i twoich radców jak na początku. Potem nazywać cię będą grodem sprawiedliwości, miastem wiernym" (Izaj. 1:26). Prowadzenie narodu przez sędziów było eksperymentem, który uwydatnił indywidualną odpowiedzialność w przestrzeganiu Zakonu pod wyższą formę rządu, samorządem.
 
Panowanie królów był erą dostosowania się do otoczenia. Przyniosło ono zyski i straty spowodowane przez scentralizowany rząd. Rządy te zmierzały do panowania jednostek, a że władza demoralizuje, osłabło przestrzeganie Prawa. Izrael nie mógł uniknąć konsekwencji takiego systemu. Każdy człowiek musi dzierżyć swoje własne berło! Dlaczego serce ludzkie stara się unikać swej wolności i odpowiedzialności za władzę? Kiedy Izrael stał się wybitnym pomiędzy narodami, sięgając pod królem Salomonem zenitu sławy, był to ten moment właśnie, w którym Pan postanowił naród podzielić (1 Król. 1:13). Boska decyzja o podziale królestwa na dwie części prowadziła do schyłku i upadku tego narodu. Królestwo dwóch pokoleń przetrwało dłużej, ale stało się państwem hołdowniczym i w końcu przyszło jego rozproszenie przez Rzym. Wszystko to zostało przepowiedziane.
 
 
"Czas jego służby [dwójnasobu] się skończył"
 
 
Historia Izraela dzieli się na dwa równe sobie okresy. Pierwszy okres rozpoczął się wraz ze śmiercią Jakuba. Wziąwszy tam swój początek naród Izraela cieszył się łaską Bożą, mimo że ta pomieszana była z karaniem. Przez 1845 lat, gdy służyli Mu wiernie Bóg im błogosławił, gdy grzeszyli i obracali się ku złu, On ich karał. Kiedy żałowali raz jeszcze łaskawie ich przyjmował. Ale prorok Jeremiasz ostrzegał ich o takim czasie, w którym będą karani już bez narodowej łaski. "Dlatego też wyrzucę was z tej ziemi do ziemi, której nie znaliście ani wy, ani wasi ojcowie, i tam będziecie służyć cudzym bogom dniem i nocą, ponieważ nie okażę wam zmiłowania" (Jer. 16:13). Proroctwo to stosuje się do czasu, kiedy łaska Boża skończyła się a oni zostali rozrzuceni po całej ziemi. Ono nie mogło odnosić się do 70 lat spustoszenia w Babilonie. Pismo mówi bowiem, że mieli być rozproszeni "do ziemi, której nie znaliście ani wy, ani wasi ojcowie". Abraham, ich ojciec, przyszedł z Ur Chaldejskiego (Babilonia). Jego wnuk, Jakub, przyszedł z Syrii (2 Moj. 26:5). Zatem niewola babilońska nie spotkała Izraelitów w ziemi ich ojcom nieznanej. Nie tylko miejsce ich rozproszenia jest inne, ale i czas jego trwania jest dłuższy niż 70 lat spustoszenia. Jeremiasz mówi, "I odpłacę im najpierw w dwójnasób [mishneh – powtórzenie, podwojenie lub druga porcja] za ich winę i ich grzech" (Jer. 16:18). Okres niełaski na diasporze miał być równy okresowi łaski przed ich odrzuceniem i spustoszeniem jako narodu. Dokładne porównanie tego podwojenia czyli "miszneh" ujawnia, że od śmierci Jakuba do odrzucenia i spustoszenie Izraela upłynął okres 1845 lat. Od tego czasu mieli być oni pozbawieni narodowych łask przez podobny okres 1845 lat.
 
Wskazując na koniec drugiego okresu Izraela, tego "pozbawionego łaski", Izajasz mówił, "Cieszcie, cieszcie lud mój! mówi Bóg wasz. Mówcie do serca Jeruzalemu: ogłaszajcie mu, że się już dopełnił czas jego służby, że jest odpuszczona nieprawość jego, i że wziął z ręki Pańskiej w dwójnasób za wszystkie grzechy swoje" (Izaj. 40:1).
 
Pierwsza wskazówka o łasce przywracanej Syjonowi pojawiła się już w roku 1878, 3690 lat po śmierci Jakuba. Nie tylko skończył się tutaj "dwójnasób" ich łaski i niełaski, ale najwidoczniej od tego momentu zaczęło wypełniać się proroctwo Ezechiela (rozdział 37) o "dolinie suchych kości". Odtąd suche i zwiędłe kości nadziei Izraela zaczęły się poruszać. Pokryły się ścięgnami – dając im spójność i siłę, potem ciałem – dając im znaczenie, wreszcie skórą – dając im piękno. W postępujących wciąż etapach są oni przygotowywani do tchnięcia w nich życia, kiedy Izrael będzie żył jako naród święty i lud Boży.
 
W 1878 roku Kongres Narodów w Berlinie, znajdujący się pod wpływem lorda Beaconsfielda (Disraeli), premiera Anglii, rozstrzygnął sprawy Turcji tak, żeby zachować jej narodowe istnienie. W tym samym czasie, na wypadek gdyby naród turecki uległ rozpadowi, uczyniono zabezpieczenie, że mocarstwa światowe będą z góry znać strefę, którą każde z nich będzie zarządzać. Anglia stała się protektorem azjatyckich prowincji Turcji, obejmujących również ziemię Izraela. Prowincjom tym przyznano wtedy większe swobody. Tym sposobem Żydzi mogli cieszyć się większą wolnością, w tym prawem do zakupu ziemi i osiedlenia się w Palestynie – prawem, którego im przez wieki odmawiano.
 
Podczas gdy wielkie mocarstwa chrześcijańskie starały się "rękami w kolczudze" wyrwać pożądane obszary ziemi z uścisku konającej Turcji, pewna historyczna postać wystąpiła naprzód i oznajmiła, "Ta ziemia jest moja!" Kiedy zaś narody spojrzały na mówcę, rozpoznały w nim Izraela, dziecko patriarchy Abrahama, który najpierw żył w Palestynie. Cudowny zbieg okoliczności? Nie, to nie był żaden zbieg okoliczności! To było umówione spotkanie Boga z Jego ludem; znowu Jego twarz zwróciła się ku nim a Jego ręce podniosły się, aby im błogosławić, jeśli tylko oni uwierzyliby Mu teraz.
 
Były to właśnie te sprzyjające warunki, które umożliwiły rozwój syjonistycznych nadziei. Syjonizm był tak martwy jak suche kości, które oglądał Ezechiel, aż "czas służby" Izraela za jego grzechy dopełnił się. Kiedy dla Syjonu nastał znowu czas zmiłowania, wyłonił się ruch syjonistyczny. Przez ten szlachetny apel syjonizmu Bóg wezwał i nadal wzywa Jego dawnych poddanych z powrotem do ich ziemi.
 
Wielu żydowskich komentatorów uznało, że podporządkowanie Izraela władzy Pogan było okresem karcenia i niełaski. Proroctwo Ozeasza (3:4, 5) cytowane jest jako dowód, "Bo przez wiele dni będą synowie Izraela bez króla i bez księcia, bez ofiary i bez słupa, bez efodu i bez terafim. Potem synowie Izraela się nawrócą i znów będą szukać Pana, swojego Boga, i Dawida, swojego króla, i w dniach ostatecznych z bojaźnią zwrócą się do Pana i Jego dobroci". Czyż oglądanie powracających synów Izraela nie jest dobrym powodem do wiary, że jesteśmy w "końcu dni" służby czyli karania?
 
 
Herzl a Syjonizm
 
 
Berliński Kongres Narodów dał syjonistom pierwszą prawdziwą okazję do chodzenia z błyskiem w oczach. Uczynił bowiem możliwym zakup ziemi w ich ojczyźnie. Ten sygnał obudził w żydowskich umysłach świadomość Boskiej opatrzności działającej na rzecz Jego ludu. Jednym z tych wielkich wizjonerów był Teodor Herzl, którego imię stało się pomnikiem syjonizmu.
 
W roku 1896 Herzl zaprezentował broszurę pod tytułem "Państwo Żydowskie". Wezwał w niej bogatych Żydów, aby zwołali kongres Żydów i zaczęli kłaść grunt pod działalność syjonistyczną. Książka odniosła sukces. Nieoczekiwany sukces, o tyle że nie z tej strony. Herzl sądził, że bogaci Żydzi staną na czele ruchu. Był w błędzie. Na wezwanie powstali wszędzie w Europie i Rosji biedni i uciskani Żydzi. Syjonizm zakwitnął.
 
Kiedy pogrom w Kiszyniowie i surowe prześladowanie oznaczały dla tysięcy Żydów ucieczkę bez żadnego przyjaznego miejsca schronienia, Herzl był gotowy zaakceptować brytyjską ofertę ziemi w Ugandzie. Praktycznie byłoby to zbawieniem dla Żydów, którzy stanęli w obliczu śmierci – ideały humanitarne skłoniły go do przyjęcia tej nawet ziemi, byle tylko jego lud ratować. Twarz Herzla zbladła, gdy szósty Kongres Syjonistyczny powiedział "nie" dla Ugandy. Życie jakichś jego ziomków nie mogło zastąpić Bożego Przeznaczenia i Herzl uświadomił to sobie wtedy wraz ze wszystkimi tam zgromadzonymi, że syjonizm został nierozerwalnie połączony z Palestyną. Nie mogło być żadnej alternatywy. Herzl zapalił syjonistyczną pochodnię, nosił ją wysoko i wspaniale, ale to dla Chaima Weizmanna pozostało dzieło, aby tę pochodnię zatknąć w Palestynie i pozyskać międzynarodowe uznanie praw żydowskiego narodu dla ich pierwszej ojczyzny. Chaim Weizmann, pod Bożą opatrznością, 2 listopada 1917 roku, uzyskał dla swego ludu Deklarację Balfoura.
 
 
Część 2
 
Przesłanie od byłego premiera Lewi Eszkola

 
"Jednym z osiągnięć, którego przełomowy charakter pozostaje nie kwestionowany była ... Deklaracja Balfour’a. Było to naprawdę wydarzenie o największym znaczeniu narodowym, międzynarodowym i historycznym. Obietnica, jaką ona zawierała szła dużo dalej poza formalne zobowiązanie brytyjskiego Rządu do ułatwienia ustanowienia żydowskiego narodowego domu w Palestynie. Z tej Deklaracji dawało się wywnioskować – i w tym leży jej głębsze znaczenie – obietnicę ogólnego międzynarodowego uznania historycznych praw ludności żydowskiej w Palestynie. Kilka lat później uznanie to znalazło swoje urzeczywistnienie w decyzji Ligi Narodów".
 
Dawid Ben-Gurion świadomy był pewnego ważnego faktu ogólnie przeoczonego przez Żydów. W artykule na temat Deklaracji Balfour’a, opublikowanym 14 listopada w "Der Jidysz Kampfer", organu ruchu w Ameryce pod nazwą Poale Zion, pisał on następująco:
 
"Zdarzył się cud i rozbite naczynie znów stało się całe ... Anglia nie przywróciła nam naszej ziemi. Dokładnie teraz, w tym momencie triumfu, powinno się dobitnie oświadczyć: nie uczyniła tego, bo też nie było to w mocy Anglii zwrócić nam naszej ziemi. Nie było, ponieważ ziemia ta nie jest lub jeszcze nie jest w jej posiadaniu. Po tym jak cały kraj, od Beerszeby do Dan, zostanie zdobyty przez Anglików, nie będzie on do nas należał, nawet za ich zgodą, oraz gdyby nawet wszystkie narody świata zgodziły się na to. Żaden naród nie może ustanowić swego prawa do ziemi, o ile nie uczyni tego przez własny trud, twórczy wysiłek i osadnictwo.

Anglia uczyniła rzecz wielką: uznała ona naszą egzystencję jako realnie istniejącą polityczną jednostkę i uznała nasze prawo do Ziemi. Lecz naród izraelski musi przekształcić to w żywą rzeczywistość. Przez swe własne wysiłki ciała, duszy oraz wkłady materialne musi on wystawić swój dom narodowy i ukończyć jego narodowe wykupienie".
 
Syjoniści amerykańscy nie przyjęli słów Ben-Guriona przychylnie. Dla wielu Żydów Deklaracja Balfour’a była zakończeniem sprawy. Uznali że Deklaracja Balfour’a jest wieczna. Jeśli zatem jakiś Izraelita miałby kiedykolwiek ochotę wrócić do swojej ojczyzny, sposobność ku temu jest zabezpieczona murowaną gwarancją.
 
Anglicy pierwsi spostrzegli, że ludność żydowska nie śpieszy się z powrotem. Arjeh Pinkus, przewodniczący zarządu Agencji Żydowskiej zauważył: "Między rokiem 1917 a Białą Kartą Churchilla z 1922 roku – odcinającą Transjordanię od Żydowskiego Domu Narodowego – było tam pod dostatkiem miejsca dla szybkiej i rozległej kolonizacji. Ale Alija [‘wstępowanie na górę, wznoszenie się’ – znaczy m.in. imigrację Żydów do Palestyny – przyp. tłum.] sączyła się wąską strużką, i te małe liczby rozciągnięte na lata nie mogły zapobiec konsolidacji arabskiego współudziału. To niepowodzenie ułatwiło Anglikom uwypuklenie faktu, że Transjordania nie miała dla żydowskich aspiracji narodowych istotnego znaczenia".
 
Po aprobacie Deklaracji Balfoura i decyzji o mandacie brytyjskim na Konferencji w San Remo lord Arthur James Balfour rzekł do dr. Weizmanna: "Dostałeś teraz sygnał do rozpoczęcia, ale ty sam będziesz prowadził tę sprawę". Niepowodzenie ze strony Żydów po całym świecie, aby odtąd przeć do ziemi pokazuje, że niewielu z nich miało kontakt z rzeczywistością. Podczas gdy Żydzi rosyjscy zostali zatrzymani w granicach bolszewickiego bastionu, ci żyjący gdzie indziej – mogący swobodnie wrócić – uznali to za zbyt trudne, aby stać się kimś więcej niż tylko widzami. Okazali się nieprzygotowani aby "biec" do ziemi obiecanej.
 
Deklaracja Balfoura zainicjowała mały powrót Żydów do Palestyny. Rozpoczęło się również dzieło odnowy i odzyskiwania ziemi. "Bo któż by lekceważył chwilę skromnego początku" (Zach. 4:10). Jak na ironię, nazistowskie prześladowanie, które nastawiło się na zniszczenie Żydów na świecie i które było bliskie osiągnięcia swoich celów w Europie, stało się właśnie tą siłą, która zagwarantowała przeżycie Izraela. Ben-Gurion powiedział1), "Żydzi z Niemiec dostarczyli krajowi znajomość technologii, zdolności, kapitał oraz inicjatywę". Dawid Ben-Gurion zauważył również, że w roku 1933 imigracja "wzrosła do 30.377, w roku 1934 do 42.259 a w roku 1935 do 62.000". Ten fakt przypomina nam Psalm 76:11: "Gdyż nawet gniew ludzki odda Ci chwałę, a tymi, co ocaleją Ty się opaszesz".
_________________
1) Jerusalem Post, Dodatek Jubileuszowy
 
 
Czas i znaczenie Deklaracji Balfoura
 
 
Żydów w nowym państwie Izraela nie potrzeba przekonywać o znaczeniu Deklaracji Balfoura. Była ona jedynym konstruktywnym rezultatem I Wojny Światowej. Deklaracja Balfoura znalazła się w cieniu Rewolucji Bolszewickiej, ale tak to się często dzieje, że wydarzenia naprawdę wielkie przychodzą w sposób nie zapowiedziany. Gwałtowne zaś zawsze przykuwają uwagę świata.
 
Deklaracja Balfoura została ogłoszona 2 listopada 1917 roku. Nie było to wydarzenie wstrząsające światem, lecz mała polityczna koncesja w czasie, gdy świat był wciąż w ogniu. Nikogo ona nie podnieciła z wyjątkiem kilku tych, którzy posiadali syjonistyczne nadzieje. Ale nawet wśród nich był to jedynie temat do konwersacji, gdyż niewielu Żydów brało poważnie jakąkolwiek myśl o powrocie do Palestyny. Jednakowoż prześladowani Żydzi w Rosji znaleźli się u kresu wytrzymałości. Trudne położenie Żydów w Rosji stało się głównym argumentem, który przekonał omdlałe w tej kwestii serce Brytyjczyków do przyznania Żydom ich ojczyzny. Wojna położyła kres emigracji Żydów z Rosji do innych krajów i przez wzgląd na ich żałosne położenie Anglicy wyrazili zgodę na ich ojczyznę w Palestynie.
 
7 listopada 1917 roku, pięć dni później, wybuchła Rewolucja Bolszewicka i unieważniła główny argument Deklaracji Balfoura. Rewolucja zamknęła ludność żydowską wewnątrz Rosji, gdzie ona pozostaje aż do tego czasu. Nie ma potrzeby nadmieniać, wbrew pretensjom do braterstwa, że Żydzi w Rosji wciąż są identyfikowani jako Żydzi i są dyskryminowani. Syjoniści w Rosji muszą czekać aż Pan wypełni Jego obietnicę sprowadzenia ich "z ziemi północnej" (Jer. 16:15). Jest rzeczą ważną, że rewolucja rosyjska przyszła o pięć dni za późno aby zapobiec Deklaracji Balfoura. Nie mogą być również dzieci Abrahama zatrzymywani dużo dłużej w granicach Rosji. Pan zgromadzi Jego lud z ziem "północy".
 
Rewolucja bolszewicka wyzwoliła w świecie siły, które pomogą przyprowadzić narody do ich końca, podczas gdy blask Izraela wschodzi. Siła niszczycielska jest w jednej ręce a siła budująca w drugiej. Żyjemy w tym okresie przejściowym. U schyłku starożytnego Izraela, z Boskiego nadania, panowanie oddane zostało mocarstwom pogańskim. Niewola babilońska zakończyła istnienie królestwa Bożego narodu i wyniosła Pogan do uniwersalnego panowania. Prorok Daniel zainteresowany był losem swojego narodu. Daniel widział jak Babilonia pożera jego naród. Ujrzał następnie jak upadł Babilon a uniwersalne panowanie przejęli Medowie i Persowie. Wiedział o tym, że Izrael musi czekać. Tłumaczenie przez niego snu Nabuchodonozora wskazuje, że władzę nad światem miały dzierżyć cztery kolejne imperia. Dopóki trwało panowanie Pogan nie mogło być ono panowaniem Izraela. Ale była nadzieja. Daniel, podsumowując wizję, rzekł: "W czasach tych królów Bóg Nieba wzbudzi królestwo, które nigdy nie ulegnie zniszczeniu. Jego władza nie przejdzie na żaden inny naród. Zetrze i zniweczy ono wszystkie te królestwa, samo zaś będzie trwało na zawsze" (Dan. 2:44).
 
 
CZASY POGAN – Jak długie?
 
 
"7 Czasów" (lat). Istnieje biblijna równoległość pomiędzy karaniem Izraela i obłędem króla Nabuchodonozora, okresami liczącymi każdy po "7 czasów". Pan ukarał Nabuchodonozora szaleństwem, trwającym siedem literalnych lat, za jego pychę i brak skłonności do uznania nad sobą Jego najwyższej władzy (Dan. 4:16, 23, 25, 32). Bóg zagroził Izraelowi "7 czasami" karania, jeśli nie będą Mu posłuszni (3 Moj. 26:21, 24). Jakie znaczenie kryje się w tych równoległościach czasu? W proroctwie Ezechiela (4:6) znajduje się podstawa do obliczania czasu: "Czterdzieści dni, każdy dzień za rok, wyznaczam tobie".
 
Degradacja Nabuchodonozora była obrazem ludzkiej degradacji pod czterema bestialskimi rządami podczas siedmiu symbolicznych "czasów", czyli lat. Według metody rok za dzień daje to okres 2520 (7 x 360 = 2520) literalnych lat. Należy zauważyć, że okres ten jest równoległy do okresu, w którym korona została Izraelowi odebrana i przestał on być niezależnym narodem królewskim. Ostatnim królem judzkiego królestwa dwóch pokoleń był Sedekiasz. Usuwając go Pan powiedział: "Lecz o tobie, bezecny bezbożniku, książę izraelski, którego dzień nadszedł w czasie, gdy wina dojdzie do swojego kresu – Tak mówi Wszechmocny Pan: Precz z diademem, precz z koroną; nic nie pozostanie tak jak jest. To, co niskie, będzie wywyższone, a co wysokie będzie poniżone. W gruzy, w gruzy, w gruzy obrócę je. Także ono nie pozostanie tak, aż przyjdzie ten, który ma do niego prawo; jemu je dam" (Ezech. 21:30-32).
 
Usunięcie korony oznaczało koniec królestwa narodu identyfikowanego z Bogiem. Taka ewentualność przewidywana była na samym początku, kiedy Bóg nakreślił w ogólnych zarysach możliwość bądź to błogosławieństwa, bądź to jako alternatywy przekleństwa, które mogły przydarzyć się Jego ludowi. W trzeciej księdze Mojżeszowej (26:18), po omówieniu możliwych błogosławieństw, Bóg ostrzegał: "A jeśli ani tak nie usłuchacie mnie, przydam siedem kroć więcej (ang. seven times more – siedem czasów więcej) karania dla grzechów waszych". W wersetach 21 i 24, Pan powtarza tę samą groźbę o 7 czasach karania za grzech. Jeśli użyjemy wskazówki Ezechiela, wtedy 7 symbolicznych czasów (7 x 360 = 2520) przekłada się na 2520 faktycznych lat. Okres panowania Pogan wyobrażony został przez obłęd Nabuchodonozora, jak również czas kary i upokorzenia dla Izraela. Okres dominacji Pogan od podboju Izraela przez babilońskiego króla Nabuchodonozora do wybuchu I Wojny Światowej trwał 2520 lat. O ile obliczenie było poprawne, mogliśmy spodziewać się, że rok 1914 będzie początkiem końca dominacji Pogan i początkiem wspinania się Izraela w górę. I tak też było, gdy zwierzchnictwo Pogan rozpadło się z całym splendorem panujących domów, zaś Deklaracja Balfoura zapaliła gwiazdę Dawida w Palestynie. Rewolucja bolszewicka gwarantowała ustawiczny proces niweczenia władzy Pogan.
 
II Wojna Światowa zakończyła się atomowym holokaustem, pozostawiając świat przestraszony po tym, gdy ujrzał budzące grozę moce gotowe unicestwić rodzaj ludzki. Druga wojna wprowadziła świat jakby w wir wodny, który nieuchronnie wciąga go do Armageddonu. Jedynym dobrem, jakie wynikło z klęski II Wojny Światowej był późniejszy podział ziemi Palestyny i narodziny Izraela w 1948 roku. Dla reszty świata był to cios, od którego zaczął się zataczać, który skończył na zawsze marzenie o powrocie do status quo. Proces niszczenia władzy Pogan będzie kontynuowany. Tymczasem wpływ narodu izraelskiego może tylko wzrastać. W proroctwie Jeremiasza (30:11) Pan oznajmia, jakie ma zamiary względem Izraela, a jakie wobec narodów, wśród których Jego lud został rozproszony: "Gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – aby cię wybawić. Albowiem wygubię wszystkie narody, między którymi cię rozproszyłem, lecz ciebie nie wygubię; będę cię karał według prawa, lecz cię nie zostawię całkiem bez kary".
 
 
Lekcja Żydów w Rosji
 
 
Oba wydarzenia, Deklaracja Balfoura i przechwycenie władzy przez bolszewików, aczkolwiek różne w charakterze, zawierają dzisiaj specjalne lekcje dla świata Żydów. Joel Carmichael, w artykule zamieszczonym 2 listopada 1967 roku w gazecie Jerusalem Post, napisał:
 
"W określeniach ludzkiego materiału pokrewieństwo między rosyjskimi rewolucjonistami i syjonistycznymi aktywistami było uderzające ... Powiązanie między tymi ruchami, stanowiło, rzeczywiście, rodzaj intelektualnej rywalizacji. Zostało to tym bardziej wzmocnione z powodu wielkiej przewagi Żydów w rosyjskim ruchu rewolucyjnym przed rokiem 1905. Niespokojni młodzieńcy żydowscy, zarażeni przez oświecenie i szeroko otwarte dla wszystkich idee reformy świata, aktualnie niszczące tradycyjne społeczeństwo, w sposób bardzo naturalny zamierzali wśliznąć się do rosyjskiego ruchu. Skoro tradycyjne żydowskie społeczeństwo było również atakowane przez nowe idee, jakikolwiek Żyd porzucający tradycyjne żydowskie wartości miał do wyboru, bez potrzeby asymilacji, bardzo naturalny komplet alternatyw – socjalizm lub nowy żydowski nacjonalizm zwany syjonizmem. ... Przeciąganie liny pomiędzy kosmopolitycznym socjalizmem – który w przeważającym stopniu stawał się stopniowo marksizmem – a syjonizmem było dla dusz żydowskiej młodzieży tak bardzo naturalne, jak organiczny rozwój. W tym przeciąganiu liny, jak się również okazało, większe siły pojawiły się po stronie socjalistów czyli, bardziej szczegółowo, po stronie marksistów ... Częstokroć było to jeszcze intelektualnie zbyt trudne dla syjonistycznych dyskutantów przeciwstawić się ogólnym żądaniom socjalistów a szczególnie marksistów. Marksiści, którzy w końcu przejęli całe ludzkie społeczeństwo i całą ludzką historię jako arenę swych działań, mieli naturalnie tendencję do patrzenia na syjonistów z góry ... Wymagało to wielkiego charakteru i poświęcenia od wczesnych syjonistów, w czasie ciągnących się przez tak wiele dekad zaciekłych debat między tymi dwoma ruchami, upierać się przy dosyć naiwnej w rzeczywistości propozycji, że oni wolą pozostać Żydami ... Syjonizm w swej istocie faktycznie nie uczynił więcej ponad ogłoszenie faktu żydowskiej tożsamości, zaznaczenie żydowskiej ciągłości oraz zdecydowanie, aby przywracać tę tożsamość i ciągłość w ustalony sposób i w ustalonym miejscu. Można sobie łatwo uzmysłowić bolesną łaskawość, jaką wcześni syjoniści musieli znosić od ich marksistowskich przeciwników..."
 
Autor przechodzi następnie do przedstawienia kontrastu w rezultatach: Z drugiej strony, Marksizm, który w dniach szczytu popularności miał wartościowe rzeczy do powiedzenia, został uproszczony, zmieniony w instytucję, zdogmatyzowany, tj. uczyniony przymusowym. W rzeczywistości, został on zmagikalizowany (ang. magicalized), a jego magia uczyniona została akcesorium uświęconej władzy...
 
"To prawdopodobnie syjonizm i jego potomkowie, państwo Izrael, zapewnia teraz ... jedyny punkt zborny dla całego komunistycznego świata, podzielonego teraz w tak wielu kwestiach. Musi to być powodem głębokiej goryczy dla wielu Żydów żyjących w Izraelu, gdy muszą rozmyślać nad wypaczeniem wszystkich ideałów rewolucji rosyjskiej, gdy muszą być świadkiem nie tylko antyizraelskiej taktyki politycznej radzieckiego rządu, lecz również nawrotu wulgarnego antysemityzmu w samym Związku Radzieckim. Pocieszeniem dla nich może być świadomość, że wiele ideałów rosyjskiego ruchu rewolucyjnego, które faktycznie mogą być nazwane jego ludzkim rdzeniem, zostało przeszczepionych na glebę Izraela".
 
Żydzi zawsze byli otwarci na ideały, wysokie ideały, lecz ze wszech miar zbyt często próbowali dać siebie światu, uważając za rzecz zbyt prowincjonalną oddać się syjonizmowi i jego ucieleśnieniu – państwu Izrael. Przeoczają oni fakt, że im bardziej próbowali dawać siebie światu, tym mniej jego uczucia zdobywali i w końcu tym bardziej przyczyniali się do cierpienia swych ziomków.
 
Ich dziedzictwo jest prowincjonalne. Abraham, ich ojciec, był spadkobiercą zaściankowej obietnicy – "W twoim nasieniu błogosławione będą wszystkie narody ziemi". Końcowy rezultat miał jednakowoż objąć wszystkich ludzi – obietnica była jednak zaściankowa tylko w kwestii planowaniu nasienia.
 
Dla prowincjonalnej obietnicy Bożej Abraham opuścił Ur Chaldejskie. Mojżesz opuścił świat ucieleśniony w Egipcie i wolał utożsamić się z potomkami Abrahama. Ci nie oddali siebie światu, lecz pod Bożą opatrznością dali światu niektóre z Jego wielkich skarbów. W podobny sposób wszyscy, którzy pochodzą z linii Abrahama, opisani piórem Mojżesza, nie muszą dawać siebie światu – to świat będzie ich szukał. "Dziesięciu mężów ze wszystkich narodów i języków uchwyci się skraju płaszcza człowieka z Judy, mówiąc: Chcemy iść z wami, albowiem zrozumieliśmy, że z wami jest Bóg" (Zach. 8:23).
 
Wprawdzie ten dzień nie nastał jeszcze, gdy świat będzie szukał Izraela, ani jeszcze przyszedł dzień, kiedy lud Izraela będzie szukał Pana całym swym sercem. Lecz dzień łaski Bożej już zaświtał nad tym narodem. Wypełnienie proroctwa rozwija się przed naszymi oczami, posuwając się stopniowo naprzód ku spełnieniu Boskiej obietnicy błogosławienia wszystkich rodzajów ziemi.
                                                                                                                                                           (dokończenie artykułu w drugiej części)
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael (2)
OD ABRAHAMA DO CHRYSTUSA   W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu ...dalej
Plagi egipskie (06) - Dziewiąta i dziesiąta
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Izrael. Czy Żydzi są nadal narodem wybranym? (1)
"Tylko was poznałem [w sensie wybrania] ze wszystkich rodzajów ziemi". (Amos 3:2) Dla wielu powyższe oświadczenie Pisma ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball