TrzyBiada.pl
17
PAŹ
0
102
Lubię to
Etykieta: xx
Artykuł z Watch Tower z 1890 roku

 
Kościół może najlepiej docenić swoją pozycję szczególnej łaski w obecnym czasie przez porównanie z rzeczywistym stanem reszty świata. Małe zastanowienie się nad położeniem świata przesądu i nieznajomości, powinno pobudzić nas nie tylko do pełniejszej oceny naszych własnych przywilejów, ale także do sympatii i litości dla świata, w jego obecnym posępnym mroku i macaniu bez celu w ciemności. Nie powinniśmy nigdy zapominać o tym, że to, co otrzymujemy jako specjalną łaskę od Boga, nie jest dla samolubnej satysfakcji, ale dla powszechnego błogosławienia wszystkich Jego stworzeń. I tylko ci, którzy posiadają to dobrotliwe usposobienie, by błogosławić, którzy wyczekują nagrody naszego Wysokiego Powołania ze szczególną radością z powodu jego wielkich sposobności do podnoszenia upadłych, uwalniania więźniów grzechu i śmierci, przywracania wzroku ociemniałym, napełniania ziemi znajomością prawdy i prowadzenia całej ludzkości gościńcem świątobliwości do wiecznego żywota i do prawdziwego celu ludzkiego istnienia, którym jest wielbienie Boga pełnią i wielkością prawdziwego człowieczeństwa, by cieszyć się jego łaską na wieki – tylko tacy zostaną policzeni za godnych aby panować z Chrystusem.

Spójrzmy zatem na obecny religijny stan świata.

Poza chrześcijaństwem, głównymi religiami świata są: braminizm, buddyzm, konfucjanizm i mahometanizm. Religie te, wraz z różnymi spaczonymi formami Chrześcijaństwa, władają umysłami prawie całej populacji ziemi. Do wyjątków należą pewne dzikie i na pół cywilizowane plemiona środkowej i południowej Afryki, Eskimosi na dalekiej północy, mieszkańcy niektórych morskich wysp, indiańskie plemiona w Ameryce. One wszystkie mają swoje własne prymitywne pojęcia, na ogół bardzo odległe od prawdy. Dają w nich dowody bojaźliwych przeczuć lub posępnego mroku wobec niepewności przyszłej egzystencji, czyli warunków, pod którymi istnienie może zostać uwiecznione poza grobem.

Braminizm: Przeważającą religią w Indiach jest braminizm, a liczbę jej wyznawców szacuje się na 120 do 150 milionów (pisane w 1890 roku – przyp. tłum.). Wiek tej religii jest niepewny, jako że jej literatura nie przedstawia ani historii, ani roczników, ani chronologii. Jest jednak prawdopodobne, że zaistniała ona wieków przed Chrystusem, ponieważ jej święte księgi cofają się wstecz od dwudziestu do trzydziestu stuleci. Jej teologia stanowi chaotyczną masę marzycielskich spekulacji, nie posiadających żadnego uporządkowanego systemu myśli. Określana jest ona nie jako system lecz mieszanina, nie filozofia lecz mrzonki. Świętymi księgami tej religii są Wedy oraz Instytucje Manu. Z tych pierwszych wynika, że w starożytności bramini byli czcicielami żywiołów – światła, ognia, wody itd.

Teoretycznie religia ta opiera się na Prawach Manu. Dzieło to podtrzymuje prawa kasty i autorytet kapłaństwa. Brahmę przedstawia jako najwyższe bóstwo, a samoofiarę (męki zadawanie samemu sobie) za najwyższą powinność. Przedstawia ono wyszukane, rytualne i ceremonialne zasady najdoskonalszego charakteru oraz głosi doktrynę transmigracji dusz. Chociaż braminizm posiada wielu bogów, to jednak jednym najwyższym bogiem jest Brahma. Według jego filozofii, Brahma jest jedyną istotą we wszechświecie, która rzeczywiście istnieje. Wszystko inne jest nierzeczywiste, nie jest prawdziwe. Twierdzi się, że aby objawić swoją energię, Brahma przybrał postać cielesną i stał się trzema bogami – Brahmą, Wisznu i Sziwą. Tym trzem powierzone zostało przygotowanie i rządzenie wszechświatem po tym, gdy Brahma popadł ponownie w swój właściwy stan snu pozbawionego świadomości.

Najwyższą przyszłą błogość, do jakiej aspiruje bramin, jest wchłonięcie w Brahmę, a ponieważ, jak się przypuszcza, jego normalnym stanem jest nieświadomy sen, zatem wchłonięcie w Brahmę znaczyłoby nic więcej jak unicestwienie. Zanim jednak nadzieje bramina zostaną spełnione, spodziewa się on przejścia przez serię transmigracji, aż okaże się tego godny. Pragnieniem jego jest tak postępować w obecnym życiu, aby w następnych narodzinach podnieść się o stopień wyżej. Jeżeli będzie niegodziwy, znajdzie się o stopień niżej, lub jeżeli bardzo niegodziwy, zostanie posłany do któregoś z niezliczonych piekieł, aby tam odpokutować swoją winę. Wtedy znów pojawi się na ziemi w formie minerału, rośliny lub zwierzęcia, zanim ponownie wzniesie się do stanu człowieka. Jeżeli zaś został uznany za godnego postąpić w górę, cieszy się on niebem zmysłowych rozkoszy z którymś z wyższych bogów. Jednak wartość jego przyszłej nagrody została uzależniona nie tyle od rzeczywistej cnoty, ile raczej od przestrzegania obrzędów i ceremonii braminizmu, na hojnym popieraniu kapłaństwa itd.

Modlitwy i bolesne pokuty zajmują miejsce prawdziwego poświęcenia i nawet samobójstwo zalecane jest jako szczególnie chwalebne. Mówi się, że jako konsekwencja takiego stanu rzeczy, rokrocznie wielu ludzi rzuca się w przepaść, grzebie się żywcem w grobach wykopanych przez ich najbliższym krewnych albo topi się w którejś z świętych rzek. Co więcej, dobrowolne palenie wdów i dzieciobójstwo były powszechną praktyką, aż zostało zakazane przez rząd brytyjski w roku 1830. Mimo to, jest to dalej praktykowane w niektórych regionach i niewątpliwie będzie trwało dotąd, aż ten stary przesąd co do jego wartości wreszcie zamrze. Pewne rodzaje pokuty odprawiane przez gorliwych braminów mają najbardziej odrażający charakter. Na przykład, całe mile pełzania na rękach i kolanach po ostrych kamieniach, trzymanie miesiącami ręki nad głową, zadawanie sobie ran ciętych, oszpecanie siebie itd..

Całe Indie są podzielone na cztery kasty – braminów, czyli klasę kapłańską, klasę wojskowych, klasę kupiecką oraz klasę służebną. Z wymienionych, kapłańska klasa braminów jest faworyzowana i despotyczna. Bramini żyją z jałmużny i wspierani są hojnie przez królów i ludzi, podobnie jak kapłaństwo Kościoła rzymskiego i innych kościołów. Faktycznie, władza braminizmu zobowiązująca jego zaślepionych czcicieli do służalczej uległości wobec nakazów braminów, czyli klasy kapłańskiej, sprawia, że system ten został nazywany romanizmem Indii.

Buddyzm: Despotyzm braminów spowodował w siódmym wieku przed Chrystusem narodzenie się buddyzmu, który był protestem przeciwko skażonej religii owego czasu. Ruch ten nazywany został protestantyzmem Indii. Chociaż zrodzony w Indiach, buddyzm ma tam obecnie niewielkie wpływy, lecz ma pełną władzę na Cejlonie i na wschodzie półwyspu. Twierdzi, że wyznawany jest przez blisko dwie trzecie populacji Chin. Panuje także w Japonii, w północnych Himalajach, w Tybecie, wśród mongolskiej populacji Azji środkowej i rozciąga się aż po Syberię i szwedzką Laponię. Liczbę jego wyznawców szacuje się na 300 do 400 milionów – czyli przeszło jedną trzecią całej ludności świata (pisane w 1890 roku – przyp. tłum.).

Mówi się, że założycielem tej religii był pewien książę imieniem Gotama, nazwany później Buddą. Jednak dotyczące go legendy noszą tak duże znamiona fikcji, że jest dość niepewne czy taka osoba rzeczywiście istniała. Niemniej jednak przypisywane mu idee są zasadami założenia buddyzmu. System ten zakłada, że istnienie jest powodem wszelkiego zła, a nieznajomość jest ostateczną przyczyną istnienia. A zatem, wraz z usunięciem nieznajomości, egzystencja i wszystkie towarzyszące jej niedole byłyby wyeliminowane.

Buddyzm określany jest bardziej właściwie jest systemem filozofii niż teologii, ponieważ on nie ma boga. System ten nie uznaje żadnej istoty z większą nadprzyrodzoną władzą niż człowiek jest rzekomo zdolny osiągnąć przez cnotę, surowy tryb życia i mądrość. Oburzony wielobóstwem braminizmu i wybiegami kleru, który narzucił swą władzę przesądnym ludziom, buddyzm, przynajmniej w jego wczesnej i czystszej formie, nauczał, że religijna perfekcja zasadza się tylko na mądrości i osobistej cnocie. Buddyzm wyrzeka się wielobóstwa braminizmu, odrzuca wszelkie poglądy i potrzebę kapłaństwa oraz znosi wszystkie kasty. Zamiast boga buddyści wystawiają idealny charakter, który nazywają Buddą, nie dla oddawania mu czci, lecz aby ludzkość go naśladowała. A chociaż wyobrażenie Buddy ozdabia centrum buddyjskiej świątyni, i przed nim umieszczane są ofiary z owoców i kwiatów, to jednak przez inteligentnych buddystów ceremonie te nie są postrzegane jako akty uwielbienia, lecz jako proste upamiętnianie charakteru godnego wspominania i naśladowania. Twierdzi się bowiem, że Budda był niczym więcej niż tym, jaki każdy człowiek stać się może. Jednak ludzie bardziej nieświadomi uważają go za bóstwo.

Zamiast wierzenia, że przyszłość duszy zależy od nieomylnej klasy kapłanów, w buddyzmie wierzy się, że jest ona całkowicie zależna od działania nieugiętego prawa. A więc zamiast modłów i aktów pokuty nakazanych przez braminizm, buddyzm doradza wstrzemięźliwość, sprawiedliwość, uczciwość, prawdę, żal, przyznanie się do grzechu i naprawę charakteru, twierdząc, że tylko te zasady są warunkami cnoty i prawdziwego szczęścia. Pod nieobecność wiedzy o prawdziwym Bogu, buddyzm odwołuje się i wysławia jedynie ludzki rozum i sumienie.

Oryginalna idea buddyzmu było rzeczywiście wspaniała. Był to wysiłek odrzucenia kajdan ślepego przesądu i śmiały atak na rzecz osobistej wolności. Co więcej, idea ta daje dowód szczerego szukania prawdy i sprawiedliwości oraz walki przeciw wielkiej opozycji w tym dążeniu. Przy braku znajomości Boga, był to wysiłek postępowania za najjaśniejszym światłem jakie posiadali, to znaczy, rozumem i sumieniem, chociaż dla ignoranta, który nie uchwycił prawdziwej idei obchodzenia pamięci Buddy, ceremonie te zdegenerowały się do pustego bałwochwalstwa, w którym modlitewny młyn jest rzucającą się w oczy osobliwością w niektórych krajach. Ponadto, chociaż system ten nie przewiduje żadnych kapłanów, klasie kapłańskiej odpowiada w pewien sposób klasa samozwańczych żebraków. Jednak jej urzędnicza funkcja polega jedynie na odczytywaniu buddyjskich pism przy określonych okazjach lub obsługiwanie na życzenie ludzi modlitewnego młyna, za co otrzymują niewielkie wynagrodzenie.

Chociaż buddyzm był prawie kompletną rewolucją myśli w stosunku do braminizmu, to jednak zatrzymał jego absurdalną doktrynę o transmigracji dusz i o licznych niebach dla dobrych na ile na to zasłużyły, a także około 136 piekłach w głębi ziemi dla niegodziwych, jak na to zasłużyły. Zaś ponury koniec, kiedykolwiek i jakkolwiek osiągnięty, będzie unicestwieniem zarówno dobrych jak i złych. Najwyższą zachętą do cnoty, jaką ten system prezentuje, jest szybkie przybycie do kresu egzystencji, ponieważ, jak się wierzy, niedola nie jest zaledwie skazą w egzystencji, lecz jej samą istotą rzeczy.

Konfucjanizm jest również raczej filozofią niż religią, a zapoczątkowany tylko wiek później niż buddyzm (szósty wiek przed naszą erą) bardzo dokładnie ten system przypomina. A chociaż buddyzm zgłasza roszczenia do około dwóch trzecich populacji Chin, to jednak konfucjanizm jest podstawą społecznego i politycznego życia tego narodu. Konfucjusz (którego oryginalne imię było Kong zanim zostało zlatynizowane przez jezuickich misjonarzy) opisywany jest jako człowiek poważny, trzeźwy, prawy i myślący, o wysokim morale oraz intelektualnych osiągnięciach i aspiracjach.

Starannie przygotowany przez owdowiałą matkę, Konfucjusz wcześnie rozwinął w sobie powyższe cechy charakteru, a po jej śmierci, ożywiając starożytny zwyczaj, spędził trzy lata w żałobie, poświęcając swój czas i rozmyślania na badanie moralnej filozofii celem rozważenia zasad moralnego prawa, jakie nasuwa sumienie i rozum. Potem dużo podróżował po całym królestwie chińskim, ogłaszając swoje nauki, a chociaż przez pewien czas zmagał się z wielką opozycją a nawet prześladowaniem, jak się rzecz ma z wszystkimi reformatorami, jego sława jako publicznego reformatora stała się wkrótce bardzo wielka. Jego zwolennikami były głównie osoby średniego i dojrzałego wieku – poważni, trzeźwi, myślący i przyzwoici obywatele, z których wielu zajmowało ważne stanowiska publiczne. Jego system nie ma żadnego boga, żadnego kapłaństwa, żadnej świątyni, a wszechświat uważa jako wspaniały samo-podtrzymujący się porządek. Raczej wątpi w przyszłą egzystencję. Dostosowuje się jednak do pewnych starodawnych ceremonii religijnych zakładając, że takie postępowanie może zgromadzić jakieś przyszłe dobro.

"Może w nich być pewne znaczenie" – powiedział Konfucjusz – "mogą one mieć wpływ na wasze dobro w pewien sposób, jakiego nie znacie. Jeśli chodzi o istoty nadprzyrodzone i duchy, składajcie im ofiary. Nie mam na ich temat nic do powiedzenia, czy one istnieją czy nie; lecz czczenie ich jest częścią dostojnego i strasznego ceremoniału, którego mądry człowiek nie będzie zaniedbywał ani nim gardził". Ta nieznajomość rzeczy niewidzialnych i dotyczących przyszłości, a jednocześnie lęk i nadzieja z tym związana, legła u podstaw wielu absurdalnych przesądów pomiędzy Chińczykami, takich jak odpędzanie diabłów hałaśliwymi demonstracjami oraz sprzeciwianie się wprowadzaniu telegrafu i budowy kolei z obawy przed rozgniewaniem duchów wiatrów, itd.

Było to specjalne usiłowanie Konfucjusza by uwagę ludzi kierować na obowiązki społecznego i politycznego życia. Powiedział on: "Nauczam was tego, czego możecie się sami nauczyć, a mianowicie: przestrzegania trzech fundamentalnych praw relacji, między władcą i poddanym, ojcem i dzieckiem, mężem i żoną; oraz pięciu zasadniczych cnót – powszechnej dobroczynności, bezstronnej sprawiedliwości, przestrzegania uroczystości i przyjętych zwyczajów, prawości serca i umysłu oraz zwykłej szczerości". Krótko mówiąc była to faktycznie cała doktryna Konfucjusza. Wierzył on i nauczał, że edukacja mas zgodnie z tymi zasadami zapewni ludziom podniesienie i szczęście.

Według tych wskazówek zakładane są szkoły wzdłuż i wszerz całego cesarstwa chińskiego. Pisma Konfucjusza, które zostały pomyślane aby utrwalać jego doktryny moralnej filozofii i politycznej ekonomii, odczytywane są z wielką powagą pierwszego i piętnastego dnia każdego miesiąca przez mandaryna (świeckiego urzędnika), w ceremonialnych szatach. Głęboki szacunek, jakim Chińczycy darzą Konfucjusza, sprowadza się wśród mas do wielbienia go, lecz przebiega to w podobny sposób do tego, w jaki buddyści czczą Buddę; ściśle mówiąc jest to tylko okolicznościowe uczczenie pamięci o dobrym człowieku. Po całych Chinach wznoszone są świątynie ku jego pamięci, są one ozdabiane rodowymi tablicami, wśród których centralne miejsce zajmuje tablica Konfucjusza. I to przed nimi składane są ofiary itd.

Mahometanizm – datuje się od siódmego wieku po Chrystusie, czyli zaistniał czternaście wieków później niż buddyzm, a trzynaście później niż konfucjanizm. Mahometanizm dominuje głównie w Turcji, Afryce, Azji, Persji i w niektórych częściach Indii. Liczbę jego wyznawców szacuje się na 130 do 150 milionów (pisane w 1890 roku – przyp. tłum.). Przeniknąwszy w piętnastym stuleciu do Europy, mahometanizm stał się budzącym grozę wrogiem chrześcijaństwa. Jego założyciel, Mahomet, zaakceptował zarówno Stary jak i Nowy Testament Pisma Świętego, i twierdził o sobie, że jest Pocieszycielem obiecanym przez Chrystusa. Twierdził jednak, że Koran jest ważniejszy niż Pismo Święte. Utrzymywał, że Koran jest równie stary jak sam Bóg i że został przekazany przez Gabriela do najniższego nieba a stamtąd do niego, Mahometa. Dlatego Koran jest "świętą" i autorytatywną księgą dla mahometan.

Do pewnego stopnia religia mahometan ma w sobie coś z natury zarówno judaizmu jak i chrystianizmu. Prezentuje ona jednego Boga i różne rangi aniołów. Mahometanie wierzą, iż Chrystus był wielkim prorokiem. Zaprzeczają pojęciu trójcy, wierzą w zmartwychwstanie umarłych, w sąd ostateczny i w przyszły stan nagród w niebie, a kar w piekle. Uczą, że pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem umarli przechodzą pośredni etap świadomości i że przebywają gdzieś w pobliżu miejsca, gdzie spoczywa proch ciała. Są oni skrajnymi zwolennikami wiary w przeznaczenie. Ich szabasem jest piątek. Muszą modlić się pięć razy dziennie, pościć, dawać jałmużny oraz muszą przynajmniej raz w życiu udać się do Mekki, ich świętego miasta, bądź osobiście, bądź przez zastępcę.

Nic ważnego godnego chwały można powiedzieć o Mahomecie, a tylko to, że był wielkim i skutecznym w działaniu fanatykiem i szarlatanem, nie posiadającym nic z wzniosłego moralnego charakteru, który historia przypisuje założycielom zarówno buddyzmu jak i konfucjanizmu. Religia Mahometa jest żałosną mieszaniną chrystianizmu, judaizmu oraz byłego pogańskiego bałwochwalstwa i przesądu. Zaś jego agresywny charakter został upamiętniony przez zdecydowane wysiłki by podbić świat cielesną bronią. W ostatnich latach religia ta uczyniła znaczny postęp w Indiach na niekorzyść braminizmu.

Taki jest stan religijny ludów, które są powszechnie znane jako świat pogański. Ma on swoje światła i cienie. Wśród mroku nieznajomości Boga, ludzkiej historii i prawdziwego końca egzystencji ludzkiej, przyjemnie jest zauważyć, że niektóre szlachetne dusze zmagały się w walce o sprawiedliwość, szczerze szukały prawdy i usiłowały żarliwie podnosić sztandar sprawiedliwości dla ludu. A gdy weźmiemy pod uwagę niekorzystne warunki, w jakich się borykali oraz ubogą motywację, którą spostrzegały ich kalekie rozumowania, to możemy tylko podziwiać ich prawdziwą szlachetność charakteru w kierowaniu się przewodnictwem rozumu i sumienia. Gdy więc uświadomimy sobie błogosławioną wolność od przesądów, które ich krępowały, nie ośmielajmy się wziąć dla siebie zasługi wyższej mądrości lub cnoty. Wszystko to, co posiadamy, ponad to co oni mieli, musimy przypisać wyższym korzyściom naszych sprzyjających okoliczności pod Boską opatrznością.

Rzut oka na tablicę ilustrującą stan świata, przedstawioną w I tomie Wykładów Pisma Świętego (str. 16), pozwala zauważyć, jak prawdziwie ciemny jest to obraz. Z populacji blisko 1,5 miliarda mieszkańców naszego globu, jakże mała liczba jest choćby tylko z imienia chrześcijanami. Wiemy również jak zepsute i upodlone, jak na wskroś antychrześciańskie są wielkie i potężne systemy, które mianują imię Chrystusa, po to tylko, aby tym bardziej dogłębnie narzucić ludzkości niewiedzę i łatwowierność.

[Oto wspomniana powyżej tablica z I tomu W.P.Św.]
 
 

 
 
Oba kościoły katolickie, rzymski i grecki, pierwotnie stanowiące jeden kościół, rozdzielone tylko przez ducha rywalizacji i sporu, który z nich jest największy, sprawują kontrolę nad umysłami 274 milionów ludzi i w znacznej mierze również nad umysłami dalszych 115 milionów, poprzez ich system błędów, którzy wciąż trzyma się protestantyzmu. Kościół katolicki jest zorganizowanym wytworem wielkiego odpadania od doktryny Pana i Apostołów, który zaczął powstawać około trzeciego wieku. Wiek jedenasty był świadkiem rozdzielenia kościołów, wschodniego i zachodniego, na grecko- i rzymskokatolicki, z których każdy był odtąd rozdzierany przez liczne niezgody i angażował się w wiele nieprzyjemnych sporów i kłótni. Zachodzi więc pytanie, jak ich nauki porównać z wymienionymi wyżej filozofiami pogańskimi? Kościoły te mówią dużo o swym zapale nawracania "nieoświeconych pogan", ale do czego miałyby one ich nawrócić?

A więc popatrzmy: Kościoły te twierdzą, że znają Boga, przez minione wieki utrzymują w swoim posiadaniu Boskie objawienie, a w przeciwieństwie do tego objawienia fałszywie przedstawiają Boga jako charakter tak okropny, tak obrzydliwy w niezrównanym okrucieństwie, złośliwości, mściwości i nienawiści, że pogański umysł odwraca się z przerażoną odrazą. Poświadczy to każdy misjonarz w obcych krajach, poświadczają też liczni misjonarze w ponurych doniesieniach do krajowych komisji, które ich posłały. Poganie nie mają żadnej wiary w Boga, który mógłby umyślnie zaplanować wieczne męki dla stworzeń, które sam uczynił i które zapewnia o swej miłości.

Centralnym aspektem katolickiej doktryny jest msza, w której, jak się uważa, chleb i wino są przemieniane w rzeczywiste ciało i krew Chrystusa, i za każdym razem na nowo ofiarowywane przez kapłanów jako przebłaganie za grzechy. Dokonuje się to zamiast jednej ustawicznej ofiary Chrystusa złożonej na Kalwarii za grzechy świata, która została odsunięta na stronę jako niedostateczna. Władza odpuszczania grzechów i uwalniania od winy, która jak się uważa została w ten sposób dana w ręce samo-wywyższającego się i często zepsutego kapłaństwa, doprowadziła do powstania doktryn o pokucie, prywatnej spowiedzi, odpustach itd.

Gdy doktryny te zyskały mocną i realną podstawę, całe ciało nominalnego chrześcijaństwa zostało przez to pogrążone w otchłani przesądów i służalczego posłuszeństwa machinacjom kapłaństwa, bardziej tyrańskim niż najbardziej rażące formy pogaństwa. Popadło ono w takie poniżające bałwochwalstwo, jakiego świat nigdy nie był świadkiem – kult i adorację aniołów, adorację matki naszego Pana, oraz omylnych i często skażonych i odrażających charakterów, które były kanonizowane na świętych przez rzymskich arcykapłanów. Jego rzekomo chwalebne modlitwy, męczące pokuty, jego upadlająca służalczość wobec tyrańskiego kapłaństwa rzekomej absolutnej władzy nad obecnym i przyszłym życiem, jego monstrualny system odpustów oraz jego ohydne prześladowanie prawdy i sprawiedliwości, klasyfikują wielkiego Antychrysta jako największą obrzydliwość spustoszenia, która kiedykolwiek przeklęła ziemię.

Chociaż wszystko to z największą siłą stosuje się do kościoła rzymskiego, grecki kościół ma doprawdy niewiele, by pochwalić się korzystniejszą reputacją. Podobnie wszyscy, którzy wyszli z tego wielkiego anty-chrześcijańskiego systemu, ale powstrzymali się od zupełnego oczyszczenia się z jego plugastw, mają wiele takich rzeczy, za które muszą się wstydzić. W różnej mierze jest to prawda odnosząca się do każdej sekty, którą katolicy nazywają protestanckim buntem.

Gdyby wyznania wiary i praktyki nominalnego chrześcijaństwa były odpowiednim przedstawieniem nauk Chrystusa, wiele pogańskich filozofii sklasyfikowałoby je jako równe sobie, jeżeli nie wyższe. A tak, wielu uczciwych sceptyków, nie będących w stanie odróżnić ziaren pszenicy wśród plew i kąkolu, oraz czystego nasienia prawdy wśród wielu fałszywych błędów, odrzucili Drogę, Prawdę i Żywot, które inaczej chętnie by przyjęli i które jeszcze poznają i przyjmą.

Dzięki jednak Bogu, że nie pozostawił On Siebie bez świadka na świecie. Miał swoje ziarna pszenicy, chociaż było ich "mało" i nie były rozpoznane przez świat i jego historyków. Ale chociaż "ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok spowija ludy" i chociaż narody przez wiele długich wieków zapomniały Boga i niemal zatarły w swych sercach Jego wyobrażenie, to jednak Bóg zawsze miał ludzi, niewielu, którzy o Nim wciąż pamiętali i starali się podążać za Jego przewodnictwem. W dawnych wiekach było to kilku samotnych patriarchów, potem mały naród, a jeszcze później przyszedł Boski Pomazaniec, a nieliczni wierni spośród tego małego narodu przyjęli Go i utworzyli zalążek chrześcijańskiego Kościoła. Przez całe wieki chrześcijańskiej ery tacy wierni wciąż byli dodawani do tego zalążka, aby w sumie jako "małe stadko" przy końcu tego wieku dostąpić zbawienia w pierwszym zmartwychwstaniu. Lecz błogosławieni i święci są wszyscy ci, którzy mają udział w pierwszym zmartwychwstaniu [Obj. 20:6].

Podczas Wieku Ewangelii to małe stadko prawdziwych przyjaciół Boga było "światłością świata" i "solą ziemi". A chociaż ich światłość nie oświeciła jeszcze wszystkich, radujemy się wiedząc, że to ciało Chrystusa, z Jezusem ich Głową, jest prawdziwą światłością, która we właściwym czasie oświeci każdego człowieka. Będzie to "Słońce sprawiedliwości", które wzejdzie z uzdrawiającymi promieniami, aby oświecać i błogosławić świat (Mat. 13:43; Mal. 4:2). Tak jest, wkótce będzie ono "miastem położonym na górze" – "nowym Jeruzalem", które "nie może się ukryć" (Mat. 5:13-14). A chociaż podczas Wieku Ewangelii jego miejscem była puszcza, chociaż przez świat nie było ono poznane ani rozpoznane jako kościół (jako system religijny) i chociaż jego członkowie, jak ich Pan byli wzgardzeni i odrzuceni przez ludzi, prześladowani jako heretycy i poczytani za śmiecie i omieciny ziemi, to niemniej jednak oni byli, nawet w tych niesprzyjających warunkach, prawdziwie "solą ziemi", a ich cierpienia dla sprawiedliwości były dla Boga ofiarami o słodkiej wonności.

Zasady prawdy i sprawiedliwości, których trzymali się wytrwale i z powodu których cierpliwie znosili prześladowania, często ponosząc nawet śmierć, a także Boskie objawienie, na które oni wskazywali, jako źródło ich wiary i nadziei oraz inspiracja do ich trudu i wytrwałości, nie pozostały bez efektu. Nasiona prawdy zakorzeniły się w wielu krajach i przyniosły owoc ku chwale Boga i ku czci Jego imienia. A gdziekolwiek nasienie to zakiełkowało, tam na podobieństwo soli wywierało swój konserwujący wpływ ku dobremu, pomimo fałszywych systemów oraz ich fałszywych nauk i praktyk.

Niech więc to Małe stadko, które jeszcze pozostaje, raduje się wspaniałą perspektywą, że niebawem cały Kościół, kompletny i uwielbiony otrzyma pogańskie i najdalsze krańce ziemi w posiadanie oraz prawo i władzę błogosławienia wszystkich rodzajów ziemi. Wyprostuje on ścieżki sprawiedliwości dla narodów, utoruje gościniec dla ludzi, wybierając z niego kamienie; wystawi sztandar dla ludzi, natchnie wszystkie serca radosną nadzieją, otworzy uszy głuchych i oczy niewidomych, nagradzając sprawiedliwość i korygując nieprawość, aż w końcu łzy z każdego oblicza zostaną otarte. I przyjdą z radosnym śpiewem. Wieczna radość owionie ich głowę, troska i wzdychanie znikną, ponieważ nieznajomości, przesądu, grzechu i śmierci już więcej nie będzie [Izaj. 35:10].
 
 
Watch Tower 1890; R-1183
Straż 01/1951
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael (2)
OD ABRAHAMA DO CHRYSTUSA   W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu ...dalej
Plagi egipskie (06) - Dziewiąta i dziesiąta
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Izrael. Czy Żydzi są nadal narodem wybranym? (1)
"Tylko was poznałem [w sensie wybrania] ze wszystkich rodzajów ziemi". (Amos 3:2) Dla wielu powyższe oświadczenie Pisma ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball