TrzyBiada.pl
20
STY
0
1.1K
Lubię to
Pytanie (rok 1907): Kiedy Wielkie Grono cierpieć będzie Ucisk Wielki i czy będzie ono uczestniczyć w wieczerzy Wesela Baranka? 

Odpowiedź. Odpowiadam, że prawie wszystkie biblijne obrazy, odnoszące się do Wielkiego Grona, wykazują, że specjalny czas ich ucisku będzie przy końcu tego wieku – widocznie zaraz krótko po tym, gdy cały Kościół będzie zabrany – jak na przykład mówi o tym przypowieść o mądrych i głupich pannach. Pamiętamy, że mądre panny wołały, Panie! otwórz nam i wszystkie mądre weszły; po tym przyszły głupie panny, mówiąc: Panie! Panie! otwórz nam, i było im powiedziane, że Pan ich nie uznaje jak klasę oblubienicy, i że mają przejść przez ucisk. To nam pokazuje, że specjalny ucisk na klasę Wielkiego Grona przyjdzie po tym, gdy całe Małe Stadko przejdzie poza zasłonę do miejsca Najświętszego. Naturalnie, jest to tylko przypowieść a my budujemy się na niej tak mądrze, jak tylko potrafimy. Także i w 3 Księdze Mojżeszowej pokazane mamy, jak postąpiono z kozłem wypuszczalnym, po zakończeniu czynności z kozłem Pańskim; lecz to jeszcze nie jest stanowczym dowodem, że dziać się to będzie w zupełności po zabiciu kozła Pańskiego i po ofiarowaniu krwi tegoż, ponieważ ten typ nie mógł wypełnić się w tym samym czasie, lecz musi naturalnie być w tym jakiś porządek – najpierw to, a po tym tamto itd. Fakt, że najpierw ofiarowany był cielec, po nim kozioł Pański, a na końcu były czynności z kozłem wypuszczalnym pokazuje nam, że ucisk na klasę Wielkiego Grona przyjdzie szczególnie przy końcu wieku Ewangelii, po przejściu do Pana wszystkich wybranych. Na podstawie niektórych Pism uważamy także, że niektórzy z tej klasy Ucisku Wielkiego żyli przez wszystkie stulecia, niemniej jednak większa część z nich należy prawdopodobnie do końca wieku, z powodu szczególnych okoliczności obecnie przeważających.

Ktoś mógłby zapytać: Jakie są te szczególne okoliczności, które w obecnym czasie wytworzyły część klasy Wielkiego Grona większą, niż w jakimkolwiek dawniejszym czasie? Warunki, które są więcej przyjazne dla nich są te, iż chrześcijaństwo do pewnego stopnia jest teraz popularnym i bardzo wielu ludzi słyszało o Chrystusie i uczyniło pewien rodzaj poświęcenia się Panu. Ponadto nie znajdujemy już tego ostrego i wyraźnego prześladowania jak dawniej; dlatego obecnie ludzie prędzej czynią zupełne poświęcenie się Panu mniemając, że jest to rzecz łatwa. Gdy jednak poznają istotę rzeczy i przekonują się, że sprawa ta nie jest tak łatwa, jak myśleli, wtedy niektórzy z nich, mający nieco skłonności do ociągania się, słabną w swym poświeceniu i stają się członkami Wielkiego Grona.

W dawniejszych czasach, gdy warunki były bardziej burzliwe, a sprawy ostrzej zdefiniowane, kosztowało to więcej, by podjąć decyzję. Pan nasz powiedział, że mieli usiąść i obliczyć nakład. Jednak dzisiejsze dni nie usposabiają ludzi do tego, aby obliczali koszty. Oni słyszą od różnych kaznodziei, że to jest rzecz łatwa. Jakby mówili im: przyjdźcie zaraz, a otrzymacie wszystko w kilku minutach. Będziecie mieli więcej powodzenia w interesie, szybciej się wzbogacicie, będziecie mieć lepsze domy, więcej poważania ze strony waszych sąsiadów itd. Tak, obecnie jest czas do wabienia i ludzie są wabieni przez takie fałszywe przedstawienia wąskiej drogi. Potem, gdy na niej już się znajdą, przekonują się, że to jest droga wąska, co im też Pan z czasem pokazuje. Tym samym liczba tej klasy obecnie jest większa niż w przeszłości.

Teraz, co do wieczerzy wesela Baranka. Widzimy jak Pan rysuje obraz klasy Wielkiego Grona. Mówią oni: "Radujmy się i weselmy się, bo przyszło wesele Barankowe, a małżonka Jego nagotowała się". Ona była gotowa i weszła na wesele, a my pozostaliśmy. Taka jest myśl. Potem mówią. "Radujmy się i weselmy się". Dlaczego mieliby się weselić? Dlatego, że do tego czasu oczy ich rzeczywiście otworzą się i oni ujrzą Babilon, jakim go przedtem nie widzieli, zobaczą też Plan Boży, jak nigdy go wcześniej nie widzieli. Nie byli oni we właściwym stanie serca aby mieli słuchające ucho i oceniające serce, a zatem nie mogli widzieć głębokich rzeczy, gdyż Bóg daje nam głębsze zrozumienie Swego Słowa tylko w proporcji jak przychodzimy do właściwego stanu serca.

Tak więc ci z Wielkiego Grona, wzmiankowani w Obj. 19, przedstawieni są jako mówiący: Radujmy się i weselmy się, ponieważ przyszło wesele Baranka, a małżonka Jego nagotowała się, więc oni wszyscy radują się z tego. A wtedy idą dalej, by mówić, Babilon upadł, radujcie się, radujcie się, niebiosa, z jego upadku itd. Są zadowoleni, że Babilon upadł, kiedy zaczynają widzieć go takim, jakim był naprawdę, i jak bardzo byli oni z jego powodu ograniczeni.

Chciałbym teraz pewną rzecz powiedzieć, ponieważ niektórzy mogli jeszcze nie przyjąć takiego poglądu lub też nie widzieć go w takim świetle. Tak daleko jak sięga moja obserwacja i doświadczenie uważam, że największą przeszkodą dzieła Bożego w obecnym czasie – podkreślam – dzieła Bożego w obecnym czasie, jest tak zwane "Chrześcijańskie Duszpasterstwo". Ktoś mógłby powiedzieć: Bracie Russell, ty chyba tak nie wierzysz? Tak! ja tak wierzę. – Dlaczego? Czy oni nie czynią tak a tak, nauczając dużo o moralności? Tak, ale to nie jest dzieło Boże na obecny czas. Dziełem Bożym obecnego wieku jest wybranie ludu dla imienia Jego; znajdowanie pszenicy jest szczególnym dziełem Bożym w obecnym czasie. Otóż oni wykonują dzieło, które jest dobre samo w sobie, i przyznaję, że w dużym stopniu jest to działanie dobroczynne. Oceniam to wszystko dokładnie tak, jak wszyscy inni to czynią, i jestem zadowolony widzieć ich wykonujących te rzeczy raczej, aniżeli mieliby popełniać niegodziwości. Gratuluję im z tego powodu.

Niemniej jednak, przekonacie się, że prawie wszystkie trudności dla obecnej prawdy przychodzą od tych duszpasterzy. Gdyby nie ci pasterze we wszystkich wyznaniach na całym cywilizowanym świecie, prawda rozszerzyłaby się wśród ludu Bożego lotem błyskawicy. To jest dokładnie tak, jak było podczas pierwszego przyjścia. Kim byli ci, którzy przeszkadzali w tym czasie wierzyć ludowi w Pana Jezusa? Dlaczego byli to uczeni w Piśmie i Faryzeusze? Jezus powiedział im: "Zamykacie Królestwo Boże przed ludźmi, sami nie wchodzicie, i nie dozwalacie innym wejść do niego ... bo wzięliście klucz umiejętności." Tak samo dzieje się z pasterzami dnia dzisiejszego, drodzy przyjaciele. To jest po prostu równoległość tego, co było 1800 temu. Oni są tą zaporą na drodze.

Z zadowoleniem mogę powiedzieć, że oni nie do końca to rozumieją. Dlatego nie są oni tak odpowiedzialni, jak byliby, gdyby pojmowali to w pełni. Nie myślę jednak, że nie mają żadnej odpowiedzialności. Jednakże o ludziach, którzy posiadają wykształcenie i wiedzą o szeolu i hadesie, którzy pozwalają aby ludzie rok za rokiem słuchali ich kazań mniemając, że ci wierzą w wieczne męki, ogień itd., podczas gdy sami w nic podobnego nie wierzą, którzy pozwalają tym absurdalnym naukom, by przeszkadzały ludziom czcić właściwie Boga, nie myślę aby taka postawa była im przebaczona. Ale wtedy, jest to ich własne sumienie przed Panem i nie chcę toczyć z nimi żadnej walki. Do was jedynie czynię tę sugestię, bardziej otwarcie, niż mógłbym to im powiedzieć. Dlaczego miałbym kogoś niepotrzebnie urazić? Do brata, który byłby we właściwym stanie serca rzekłbym: "Bracie, jeżeli czynisz swoją powinność, czy nie uważasz, że powinieneś przedstawiać słowa prawdy i sprawiedliwości oraz prawdziwy charakter Boga właściwie? Czy nie sądzisz, że taki jest twój przywilej?"

W takim tonie zwróciłbym się jednak tylko do kogoś, z kim mógłbym w taki sposób mówić. Lecz kiedy oni trzymają was na dystans w ich wcieleniu godności, a wy mielibyście zamiar zadać im jakieś pytania, przekonacie się, że oni nie są w stanie na te pytania odpowiedzieć. Oni z trudnością mogą właściwie odpowiadać na jakiekolwiek pytanie biblijne. Spróbujcie raz, a zobaczycie.

Przypominam sobie pewnego brata, który przyszedł do mnie i rzekł: "Bracie Russell, myślę, że źle robię. Przyjąłem nauki obecnej prawdy, uwierzyłem w nie, lecz nie poszedłem do któregokolwiek z kaznodziei kościołów, aby zapytać, co oni o niej sądzą, a myślę, że powinienem był to uczynić. Myślę, że źle czynię, ponieważ nie jestem ani greckim ani hebrajskim uczonym, i nie posiadam większego wykształcenia, a tutaj są ludzie, z którymi jestem dobrze zaznajomiony, i którzy są uczonymi i dobrymi ludźmi. Tu, w tym mieście Pittsburgu i Allegheny, zapoznany jestem dobrze z niektórymi wybitnymi kaznodziejami, szczególnie wyznania Zjednoczonych Prezbiterian, ponieważ sam pracuję we wszystkich ich szkołach niedzielnych, organizując armie wstrzemięźliwości. Oni wszyscy znają mnie bardzo dobrze, i ja ich znam że to piękni ludzie. Otóż sumienie moje mi mówi, że nie uczyniłem właściwie. Powinienem był pójść do nich i powiedzieć: "Doktorze, taki a taki, czy możesz powiedzieć mi coś w tej sprawie, czy jest ona prawdziwa, czy nie? Co o tym sądzisz, bracie Russell?"

Widziałem, że on chciałby pójść i że to byłoby lepszą rzeczą dla niego, więc rzekłem: "Bracie, ja bym poszedł i tak uczynił. Jeżeli uczynisz to we właściwy sposób, wyjdzie to na dobro".

"Co rozumiesz przez ten właściwy sposób, bracie Russell?"

"Powiem ci, co jak myślę, byłoby właściwym sposobem. Gdy pójdziesz do rezydencji, na przykład, doktora teologii A., zadzwonisz i powiesz, że chcesz się z nim widzieć. Gdy on przychodzi do drzwi, po zwykłym pozdrowieniu, mówisz do niego mniej więcej w ten sposób: Doktorze, mam pewne sprawy doktrynalnej natury, które wprawiają mnie w zakłopotanie i pomyślałem sobie, że chciałbym spytać ciebie o zdanie w tych sprawach – kiedyś, gdy będziesz miał czas. Nie chciałbym teraz sprawiać kłopotu, gdyż może Doktor jest zajęty, a to zabrałoby z godzinę czasu, i dlatego chciałbym przyjść wtedy, kiedy Doktor będzie miał wolny czas. Mógłbym wiedzieć, kiedy mogę przyjść? On prawdopodobnie powie: Proszę, bracie, wejdź, skorzystamy obaj".

Brat ten powiedział. "Dlaczego, bracie Russell, mówisz w tak szczególny sposób, jakbym miał coś przeciwko temu?"

Odpowiedziałem: "Przyczyna jest następująca: Jeżeli nie użyjesz tej metody, aby uzyskać u niego obietnicę godzinnej rozmowy, przekonasz się, że gdy tylko skończysz mówić o kwestii, która ciebie nurtuje, on znajdzie wymówkę, mówiąc: Otóż, bracie, jest pewna chora siostra, którą muszę odwiedzić; wybacz mi, proszę, przyjdź kiedy indziej".

"Ależ bracie Russell, ty tego nie wiesz. Ja uważam, że Doktor ten a ten, oraz Doktor tamten i ów, to są tacy piękni ludzie".

"Tak, znam tych panów mniej więcej i przyznaję, że oni stoją wyżej ponad przeciętnych ludzi, lecz bracie, nie wiesz, jaką trudność im to sprawia, gdy zadajesz im jedno z tych pytań. Stanęło przed nimi zadanie, z jakim w życiu nie spotkali się wcześniej. Nie wiedzą, co mają powiedzieć i dlatego jest to dla nich najłatwiejsza droga, aby wyjść z kłopotliwej sytuacji. Oczywiście, w każdej większej kongregacji znajduje się zawsze jeden lub dwóch chorych braci lub sióstr, więc oni mogą zgodnie z prawdą powiedzieć, że powinni pójść by ich odwiedzić. Wiedzą oni również, że muszą oddalić się od ciebie i twoich pytań. Sądzą, że dobrze dla ciebie czynią, ponieważ wiedzą, że nie są w stanie odpowiedzieć na twoje pytania. W tej sytuacji uważają, że jest to najszybszy i najlepszy sposób aby się ciebie pozbyć. Wiedzą też, że drugiej szansy już nie dostaniesz, ponieważ zawsze będą mogli zastosować swoje uniki".

"Och, bracie Russell, nie masz do nich zaufania".

"Mam, bracie, lecz ty nie rozumiesz tej sytuacji, a ja rozumiem. Kaznodzieja bowiem powie: Tak, mogę poświęcić ci tę godzinę teraz, proszę cię wejdź i zasiadamy do studium. Wchodzisz więc, a on pyta...

Tu zwróciłem się do tego brata: 'Jakie jest to twoje pytanie? O co chciałeś ich zapytać?' Odpowiedział: 'Otóż chciałem zapytać o jedną rzecz, która mnie szczególnie interesuje, dotyczącą restytucji, o której mówi apostoł Piotr, że przyjdą czasy ochłody od oblicza Pana itd. [Dz.Ap. 3:20-23]. Tak, to byłoby to pytanie, które chciałbym im zadać'.

Na to powiedziałem temu bratu: 'To jest bardzo dobre pytanie, lecz musisz się go trzymać. Wiedz o tym, że gdy wejdziesz, usiądziesz, on poprosi o pytanie, ty powiesz mu tekst Pisma Świętego, wtedy będziesz musiał mieć się na baczności. Ten człowiek bowiem powie do siebie, Och moje sumienie! Nie wiem, jak na to pytanie odpowiedzieć, tak samo jakbym nie wiedział, jak przeskoczyć księżyc. Co ja teraz zrobię? Powiedziałem temu człowiekowi, że poświęcę mu tę godzinę. Moje sumienie! Co ja zrobię? Co więc on uczyni? Bracie, powiem ci, co on uczyni. Powie do sobie: muszę go tak zbić z tropu, aby nie wiedział, gdzie jest początek, a gdzie koniec. Zrobię mu w głowie karuzelę i pomieszam mu pojęcia odnośnie ciała, duszy, ducha, piekła, hadesu, szeolu itd. Mogę to uczynić. On dużo nie wie; wiem, że nie jest człowiekiem wykształconym".

"Och, bracie Russell, Doktor ten a ten nie uczyniłby tego".

"Bracie, wiem, że oni tak zrobią, ponieważ to jest jedyna rzecz, którą oni mogą uczynić. Oni to uczynią, bo inaczej bardzo niezręcznie by wypadli i musieliby przyznać, że tego Pisma nie rozumieją. Wtedy mógłby ten czy ów powiedzieć: 'chciałbym ten ustęp zrozumieć, jeśli więc kiedykolwiek znajdziesz jego tłumaczenie, przyjdź z nim do mnie'. Gdyby byli gruntownie uczciwi, tak by właśnie uczynili. Tymczasem jakaś wielka instytucja powiedziała im: 'Jesteście teraz doktorami teologii, więc macie kompetencje nawet teologię poprawiać'. Gdy oni noszą w sobie świadomość tego wszystkiego, a mały człowieczek przyjdzie i powie im, że ma prostą do wyjaśnienia kwestię, oni zaś nie wiedzą, co z tym zrobić, to trzeba wiele pokory aby się do tego przyznać".

Powiedziałem do niego: "Jeżeli więc zacznie z tobą rozmawiać w ten sposób, i będzie próbował zrobić ci zamęt w głowie, a pytając o to lub owo zechce ciebie zdezorientować, powiedz mu wtedy: 'Ach, doktorze, jak się wydaje nie postawiłem swojego pytania właściwie'. Złóż winę na siebie i możesz to szczerze uczynić, bo przecież nie jesteś zobowiązany przypuszczać, że on próbuje uchylić się od twego pytania; masz zupełne prawo powiedzieć mu, że nie wyraziłeś twego pytania właściwie. Powiedz mu więc: 'Doktorze, zdaje mi się, iż nie wyraziłem swego pytania we właściwy sposób, bo to nie jest pytanie, na które odpowiadasz. Pytanie, które chciałem zadać dotyczyło naprawienia wszystkich rzeczy, co to znaczy?' Musisz go sprowadzić na powrót do tej kwestii; a on znów będzie starał zamącić ci w głowie. Ale mówisz: 'Och, doktorze, jakoś nie mogę mojego pytania jasno wyrazić. Bardzo chciałbym wiedzieć, jak je należycie wyrazić. Chcę się czegoś dowiedzieć o czasach restytucji'. Musisz trzymać go przy tym, bracie, a nie znajdziesz żadnego doktora teologii w tym kraju lub stanie, któryby zrównał się z tobą wiedzą Słowa Bożego, a przecież ty jesteś tylko trzy miesiące w prawdzie".

"Bracie Russell" – powiedział – "zamiast próbować go pochwycić i trzymać przez godzinę, to pomyślałem sobie, że może lepiej będzie spróbować uwolnić się od nich i nie pozwolić, aby mnie trzymali".

Odpowiedziałem mu: "Nie, bracie, twój pomysł nie jest dobry. Musisz ich wciąż naprowadzać na to pytanie, ponieważ oni nie potrafią ci na nie odpowiedzieć i wiedzą o tym, że nie potrafią, i dlatego będą próbowali poplątać ci w głowie. A nie przyznają się do tego, że nie są w stanie na nie odpowiedzieć".

To przypomina mi innego pana. Minąłem go, gdy trochę szybciej niż zwykle przechodziłem ulicą w pobliżu Domu Biblijnego. Sądzę, że rozpoznał mnie, bo rzekł: Bracie Russell, chwileczkę. Dogonił mnie. Był to człowiek, z którym nigdy w życiu nie rozmawiałem. Był to pan bardzo przystojny i dobrze ubrany. Nie wiedziałem, kim był. Podał mi swoje nazwisko, lecz je zapomniałem. Powiedział: 'Chciałby zadać ci pytanie z pewnej przypowieści'. Zdało mi się rzeczą bardzo dziwną, aby człowiek, napotkawszy ciebie na ulicy, zadawał tego rodzaju pytanie. Zapytałem go: 'Co to za przypowieść, bracie?' Powiedział mi ją – nie mogę sobie jej teraz przypomnieć – lecz była to bardzo prosta, jasna przypowieść, więc odpowiedziałem na jego pytanie i wyjaśniłem przypowieść bardzo łatwo, myślę, że w ciągu około dwóch minut.
 
"Przecież" – powiedział – "to jest bardzo proste, bardzo zadowalające," i powtórzył, "bardzo zadowalające".

Zapytałem go: "Jak do tego doszło, że zostałeś tak poruszony tak małą sprawą jak ta?"

Odpowiedział na to: "Zastanawiam się, dlaczego to mój kaznodzieja nie może mi tego powiedzieć. Należę do kościoła doktora Kennedy, głównego kościoła prezbiteriańskiego w Allegheny, zaraz naprzeciw Domu Biblijnego – poszedłem do niego i zapytałem go w tej kwestii".

"A więc" – powiedział – "czy pomyślałbyś, że jestem człowiekiem najgłupszym na ziemi, bo on mi to praktycznie powiedział, sugerując, że brakuje mi dostatecznego wyczucia abym pojął to, co on by mi wyjaśniał. Sprawił, że się poczułem bardzo mało ważny. Nigdy nie uważałem siebie za wielkiego człowieka, ale myślałem, że przynajmniej zasługiwałem na rozsądne potraktowanie. Mógł spróbować mi wyjaśnić, a wtedy, gdybym tego nie pojął, byłoby jasne, że to moja wina. On natomiast, zamiast coś mi powiedzieć na ten temat, tylko wsiadł na mnie. Jak przypuszczasz, co było tego powodem?"

Powiedziałem, "Bracie, odgaduję powód, dla którego on tak postąpił. On po prostu nie wiedział, jak na twoje pytanie odpowiedzieć. Dlatego uznał to jako najlepszy sposób, aby wydostać się z kłopotliwej sytuacji".

Wtedy on powiedział: "zastanawiam się, czy to byłoby to".

My to wiemy, drodzy przyjaciele. Ci z nas, którzy mieli podobne doświadczenia wiedzą, że na tym właśnie polegała trudność. Doktor Kennedy jest bardzo zdolnym człowiekiem i bardzo pięknym człowiekiem pod wieloma względami. Nie mówię o nim, by jako człowieka go zdyskredytować, lub rzec choćby słowo ujmy o jego charakterze. O ile wiem, jest on bardzo wykształconym pastorem i z pewnością ma znajomość wielu rzeczy. Rozumie on, co znaczy słowo szeol – przynajmniej nie przypuszczam aby był na tyle niemądrym i ignorantem, by tego nie wiedział – zwłaszcza po tylu sposobnościach aby się o tym dowiedzieć.

Tymczasem napotkany człowiek ciągnął dalej: "Tak mi się wydawało, że gdybym był najgłupszym człowiekiem w całej kongregacji, to takowa nie wybrałaby najgłupszego człowieka na starszego".

Powiedziałem: "Bracie, nie myślę byś był nierozumnym".

On zaś rzekł: "Przecież miałem dosyć rozumu, aby zrozumieć to, co mi wyjaśniłeś".

Nadmieniam te rzeczy po to tylko, aby zilustrować kwestię, którą rozważamy.

Wróćmy zatem do 19. rozdziału Objawienia, który mówi: "Radujmy się i dajmy chwałę Bogu, ponieważ przyszło wesele Barankowe itd." Oni radowali się z tego, gdy dowiedzieli się o prawdziwej sytuacji, że Bóg ich wyswobodził i że ta instytucja [Babilon] była przeszkodą dla Boskiego Planu pod wielu względami. Być może, kiedy oni czynią dobrze budując szpitale, wpajają pewne morały, trzymają ludzi z dala od knajp i uchwalają stosowne przepisy, otwierają lokale podziemne, by ludzie nie chodzili do lokali niższej kategorii, otwierają kręgielnie, by powstrzymać ludzi od odwiedzania kręgielni, gdzie sprzedawana jest wódka – we wszystkich tym sprawach starają się oni działać w moralny sposób. Daję im za to wszystko uznanie, myślę, że w nie mniejszym stopniu, niż oni sami, ale, jeśli jednak chodzi o uświęcenie przez ducha i wiarę w kosztowną krew Chrystusa, to nie myślę, że wielu z nich do tego pretenduje.

Nie myślę by wielu z nich mogło powiedzieć, że taki był prawdziwy cel ich misji, oraz że to jest tym, co oni faktycznie usiłują  czynić. Przeciwnie, oni mówiliby, że oni muszą chodzić za ludźmi i ratować masy. Próbując ratować masy od czegoś, bez dokonywania zmiany ich serc, zaniedbują oni prawdziwy lud Boży, który potrzebuje takiego karmienia, w myśl tego, co Bóg nam mówi, "Paś owieczki moje". Gdy nasz Pan rozmawiał z apostołem Piotrem, nie mówił nic o wychodzeniu, chwytaniu jakichś wilków i ubierania ich w owczą skórę, albo też o znajdowaniu różnych grzechotników i takim ich przystosowaniu, aby wyglądały jak owce. Troszczcie się o owce i baranki, a Pan zatroszczy się o sposoby, w jaki ludzie stają się owcami i barankami. On jest od tego, aby ich przyciągnąć. Kogokolwiek Ojciec przyciągnie, ten przychodzi do Niego. "Tego, co do mnie przyjdzie, nie wyrzucę precz". (Jan 6:37.) Ani wy ani ja nie mamy próbować kruszyć serc i głów ludzi. Pozwólmy opatrzności Boga uczynić wszystko dla łamania serc. Ewangelia, którą On nam dał, ma opatrywać złamane serca, troszczyć się o owce i baranki, i karmić je. Takie jest Boże polecenie. Chcemy stać przy Boskim Słowie. Nie polegajmy na naszych własnych sercach, abyśmy byli mądrzejszymi od Pana. Nie obwieszajmy ciernistych krzewów kiściami winogron i nie mówmy: oto są prawdziwe winorośle z winogronami.

Lecz oni [Wielkie Grono] zobaczą, że upadek Babilonu i kompletne obalenie systemów ludzkich rzeczywiście będzie dobrą rzeczą. Nadto są oni przedstawieni jako otrzymujący specjalne posłannictwo od Boga, które mówi: "Błogosławieni, którzy są wezwani na wieczerzę wesela Baranka".

A więc jest różnica, być na weselu, a uczestniczyć w wieczerzy wesela. To, co będzie dokonane, gdy mądre panny wejdą i drzwi zostaną zamknięte, będzie weselem, lecz wieczerza weselna nie odbędzie się zaraz, ale wkrótce po tym. Wieczerza Baranka jest to oczywiście tylko wspaniały obraz rozpostarty przed naszymi umysłami. W rzeczywistości nie ma tam żadnego jedzenia i picia, lecz jedynie obraz tej radosnej sposobności, która nastąpi. I na to wielkie świętowania jest zaproszone Wielkie Grono, aby brało w nich udział. Nie byli oni dostatecznie wierni aby oddać swe życie w ofierze, ale wierni byli, ponieważ nie zaparli się kosztownego imienia i krwi. Dlatego Pan się ich nie zaprze i będzie dla nich miejsce. Będą oni mieli sposobność przyjść na wieczerzę Baranka i brać udział w radości. Tak, jak to jest przedstawione w 45. Psalmie, "zacność Oblubienicy jest wewnątrz, a odzienie jej bramowane jest złotem; w odzieniu haftowanym przywiodą ją do Króla". Przedstawia to, jak cały Kościół przychodzi przed majestat Ojca przy końcu tego wieku. Potem, w następnym wierszu czytamy: "Także panny, towarzyszki jej, które idą za nią". To są te głupie panny. Tak, te, które idą za nią [Oblubienicą] są dziewicami. One także przyprowadzone będą przed Króla. Ze względu na nie radujemy się również. W miłości Bożej nie ma żadnego samolubstwa. Weselimy się, widząc, co Pan zaplanował dla Małego Stadka, Wielkiego Grona i Świętych Starożytności, a także dla całej ludzkości – dla wszystkich, którzy pragną być w harmonii z Nim gdy przyjdą do znajomości prawdy. Książka Pytań i Odpowiedzi, str. 682
Dodał: Andrzej
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael (2)
OD ABRAHAMA DO CHRYSTUSA   W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu ...dalej
Plagi egipskie (06) - Dziewiąta i dziesiąta
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Izrael. Czy Żydzi są nadal narodem wybranym? (1)
"Tylko was poznałem [w sensie wybrania] ze wszystkich rodzajów ziemi". (Amos 3:2) Dla wielu powyższe oświadczenie Pisma ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball