TrzyBiada.pl
20
LIP
2
5.9K
Lubię to



Zadaniem poprzednich opracowań dotyczących Wielkiego Ludu było podkreślenie piękna Bożego charakteru, hojnego w błogosławieniu Jego wiernych dzieci, ale nader wspaniałomyślnego względem tych, którzy potrafią podnosić się z upadków i pragną niezmiennie do Niego powracać. Nauka o Wielkim Ludzie jest też integralną częścią Boskiego Planu zbawienia, który tak cudownie rozwijał się przez minione tysiąclecia, a który jak wierzymy, wchodzi w ostatni jego etap – ustanowienie Królestwa Bożego na ziemi. Jest jak drogocenny klejnot, w którym jasnym światłem mienią się: Sprawiedliwość, miłość, mądrość i moc – najważniejsze przymioty naszego Stwórcy. Każda nauka powinna być sprawdzona według tego dość prostego "klucza" i jeżeli zabraknie w niej zgodności z wymienionymi przymiotami Pana Boga, nie może ona stanowić pokarmu dla dzieci Bożych. Zadaniem poprzedniego opracowania było pokazanie tej zgodności. Obecne opracowanie poświęcone jest wskazaniu w Piśmie Świętym tych miejsc, które naukę o Wielkim Ludzie popierają i czynią ją zrozumiałą.
 

PO ICH OWOCACH POZNACIE ICH
Mat.7:16
 

Ta ponadczasowa prawda od zawsze była probierzem do oceny tych wszystkich, którzy aspirowali do miana sług Bożych. Czy to w Starym Testamencie, czy też w Wieku Ewangelii, lud Boży zawsze świecił światłem Ewangelii oraz dobrymi uczynkami, a miłość do Boga i Prawdy umiał przełożyć na miłość do braci i bliźnich. Ludzie ci, nigdy też nie obnosili się ze swoją pobożnością, bo uważali to za normalny sposób służby i uwielbienia dla Najwyższego. Jaka była reakcja Pana Boga na taką postawę? Jak pokazywał swoim dzieciom, szczególnie w Nowym Testamencie, że obrali właściwą drogę i cieszą się Jego poparciem? Nie mógł im obiecać bogactw materialnych, długiego życia, dobrego zdrowia, uchronić ich od cierpień i prześladowań. Wynikało to z przymierza ofiary jakie z Nim zawarli i zasyłanie modlitw o te ziemskie błogosławieństwa byłoby niezgodne z zasadami Niebiańskiego Powołania.

Co zatem było sprawdzianem duchowego rozwoju i dowodem błogosławieństwa Bożego dla każdego naśladowcy Chrystusa? Na pewno duchowa zażyłość z Panem, odpowiedź na modlitwy i dowody prowadzenia go po wąskiej drodze. Ale był też i inny sposób, w który Pan Bóg nagradzał swoich sług za wierną służbę. Pięknie wyraził to mędrzec Hiob: "Lecz gdyby Bóg przemówił i otworzył usta przeciw tobie, gdyby ci objawił tajemnice mądrości, które są dla rozumu cudowne, wtedy poznałbyś, że Bóg żąda mniej za twoje winy, niż zasługujesz" (11:5, 6). Tymi cudownymi tajemnicami, które odkrywał, było zrozumienie prawd o boskim planie oraz proroctw, które wypełniając się ukazywały jego realizację. Stawały się dla ludu Bożego drogowskazami na ich drodze oraz wskazywały na zwiastuny zbliżającego się Królestwa. Dociekając tajemnic Słowa Bożego, prawdziwi naśladowcy Chrystusa nie dali się zwieść fałszywym naukom, które odprowadziły chrześcijaństwo od pierwotnej czystości i uwikłały je we współpracy z ziemskimi systemami. Wspaniałym "owocem" takiej postawy było zrozumienie czasu powrotu naszego Pana. Lud Boży, który wiernie trzymał się słowa prorockiego "niby pochodni świecącej w ciemnym miejscu" (2 Piot.1:19) usłyszał o świcie Dnia Pańskiego swego Mistrza "kołaczącego do drzwi" kościoła Laodycei. Chronologia Biblijna wskazała na rok 1874 jako początek jego drugiej obecności, a wydarzenia następnych lat potwierdziły akuratność zrozumienia tego faktu. Lata te dowiodły, że powstał "wielki książę Michał" (Dan.12:1) i rozpoczął orędowanie za narodem żydowskim. Wynik tego starania o swych braci według ciała mogliśmy oglądać na własne oczy. To, co nie było możliwe przez 19 stuleci stało się w krótkim czasie faktem. W roku 1948 odrodziło się państwo Izrael. Rok 1914 potwierdził słuszność nauki o końcu Czasów Pogan, kiedy to wybuch Pierwszej Wojny Światowej rozpoczął trójetapowy proces niszczenia starego porządku świata. Na podstawie proroctw, obrazów biblijnych i księgi Objawienia zostało w literaturze Badaczy Biblii wykazane, że rewolucyjny komunizm jest narzędziem Bożym w realizacji Jego planów. Na przekór mniemaniom całego Chrześcijaństwa wskazano na komunizm jako "bicz Boży" do ukarania świeckich i religijnych despotów. Boska metoda nauczania przez biblijne obrazy, ukazała ludowi Bożemu starożytnego bohatera, Samsona oraz dostarczyła na podstawie jego przeżyć wielu proroczych informacji na temat powstania tego ruchu, rozwoju i tragicznego końca. Na podstawie tej historii powstało słynne prorocze zdanie, które musi zdumiewać każdego swoją trafnością: "połączone siły kościoła, państwa i kapitału zgniotą socjalizm". Na naszych oczach konserwatywne siły (Filistyni) i Kościoła katolickiego (Dalila) podstępnie oszukały i obaliły ten system. Na naszych oczach wypełniła się też wizja czerwonej bestii z 17 rozdziału Objawienia, która wyniosła ku świetności wielką nierządnicę. Chylący się ku upadkowi komunizm wezwał do pomocy Kościół Rzymsko-katolicki, czym stworzył dziejową szansę dla tego kościoła, wydobycia się po latach z politycznego niebytu i uchwycenie realnej władzy. Widzimy też jak stary świat wchodzi w trzeci, ostatni etap swojej zagłady – wszechogarniającą anarchię, na którą możni tego świata nie mają lekarstwa. Ginie też papiestwo, do niedawna uchodzące za autorytet moralny i władcę dusz ludzkich. Ci, którzy do niedawna budowali jego potęgę wypełniają biblijne proroctwo: "...znienawidzą wszetecznicę i spustoszą ją, i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w ogniu” (Obj.17: 16).
 
 
 
SPOTKANIE JANA Z WIELKIM LUDEM
 

Pełniejsze zapoznanie się z ostatecznym losem Wielkiego Ludu umożliwia księga Objawienia. To co ujrzał literalny Jan apostoł na wyspie Patmos, klasa Jana obserwuje w Dniu Pańskim, drugiej obecności Chrystusa. "Jan" widzi Wielki Lud, klasę szczególnie liczną w okresie Laodycei z powodu braku prześladowań, oraz jego ostateczne, wymuszone przez Pana zwycięstwo. Tylko Wielki Lud, klasa Nowych Stworzeń spłodzonych z ducha, zauważy wyraźnie sąd Boży nad rzymską nierządnicą. Ogłosi wtedy fakt skompletowania Oblubienicy Chrystusa i wesele Baranka. Zrozumienie tych wydarzeń przez resztę domu wiary dokona się w następnej kolejności, na co wskazują pewne przesłanki biblijne.

Na niniejszej witrynie zostało już umieszczonych kilka opracowań, gdzie uzasadniono tezę, że Jan Objawiciel przeniesiony w Dzień Pański reprezentuje "klasę Jana" czyli lud Boży, który doczekał powrotu Chrystusa i czynnie uczestniczy w dziełach Jego drugiej obecności. Co z tego faktu wynika i jaki to ma związek z Wielkim Ludem?

– Nauka o Wielkim Ludzie jest darem naszego Pana dla swoich sług, którzy rozpoznali Jego powrót, otworzyli mu i razem z Nim "wieczerzają". Jest ona również "pokarmem na czas słuszny", ponieważ uzupełnia nasze zrozumienie Bożego Planu i daje impuls do działania reszcie dzieci Bożych, które pojmują prędzej czy później, że rozminęły się z nagrodą Niebiańskiego Powołania.

– Zrozumienie, czym jest klasa Jana, wyposażyło lud Boży w duchowy wzrok i słuch do odbioru Pańskich instrukcji. Gdy o świcie drugiej obecności Chrystusa światło prawdy zdemaskowało Chrześcijaństwo jako Babilon Wielki i przybytek demonów (Obj. 18:1-5) lud Boży zaczął pośpiesznie opuszczać ten system świadom tego, że "głos Oblubieńca i Oblubienicy" wkrótce w nim ucichnie i spadną na niego ostateczne plagi. Wciąż można się upewniać, czy opuszczenie Babilonu było decyzją słuszną, czy nie. Tak się w historii Kościoła ułożyło, że tylko ruch wyłoniony w wyniku rozpoznania drugiej obecności Chrystusa pod koniec XIX wieku obdarzony został zrozumieniem wspaniałości i rozległości Boskiego Planu Wieków. Tylko z tego nurtu promieniowało światło proroctw dotyczących przyjścia Chrystusa, proroctw potwierdzanych coraz wyraźniej wydarzeniami. Działalność naszego Pana, początkowo rozpoznana tylko przez nielicznych, miała ostatecznie przerodzić się w widoczne dla każdego oka Królestwo Boże. Także i nauka o Wielkim Ludzie, jako drugiej klasie rodzącej się w łączności z Niebiańskim Powołaniem została w sposób zrozumiały i wiarygodny przedstawiona w ruchu drugiej obecności Chrystusa. Jakże wdzięczni powinniśmy być naszemu Stwórcy za tak wielkie błogosławieństwa, które spłynęły na nas wraz z potęgującym się światłem Dnia Pańskiego.
 

BIBLIJNE ŚWIADECTWA
 

1. ZBAWIENI PRZEZ OGIEŃ
 

"Według łaski Bożej, która mi jest dana, jako mądry budowniczy założyłem fundament, a inny na nim buduje. Każdy zaś niechaj baczy, jak na nim buduje. Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus. A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowlę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy, to wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień. Jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień" (1 Kor. 3:10-15).

Nie ulega żadnej wątpliwości, że apostoł Paweł mówi w powyższym fragmencie o dwóch klasach zwycięzców. Różnią się one tym, że choć budują na jednakowym fundamencie, budowanie jednych jest trwałe, drugich zaś, zbudowane małym nakładem sił i środków, tymczasowe.

Budowla z kosztownych materiałów – złota, srebra i drogich kamieni to prawdziwe naśladowanie Jezusa Chrystusa. To takie osiągnięcia w budowie charakteru, których nie zrujnują żadne życiowe doświadczenia ani ogień ucisku. Nagrodą będzie udział w Kościele Chrystusowym z życiem na poziomie boskiej, nieśmiertelnej natury.

Budowla z drzewa, słomy czy siana, pomimo że postawiona na fundamencie wiary w okup Jezusa Chrystusa ukazuje braki w poświęceniu wykonawców. Charakter obciążony troskami o ziemskie sprawy, nie utwierdzony w wierze, nie jest w stanie udźwignąć doświadczeń, za pomocą których Pan Bóg wypróbowuje swoje dzieci. To dla nich przygotowane jest miejsce w gronie Wielkiego Ludu. Zostaną zbawieni przez ogień doświadczeń, którego starali się dotąd przez swoje życie skrupulatnie omijać. Ich bieg dokończy się w ten sposób, że ten ogień wykaże braki ich chwiejnych charakterów i strawi błędne pojęcia, fałszywe roszczenia i nadzieje. Mądrze zasugerował jeden z chrześcijańskich nauczycieli, że Pan Bóg nie zaliczy do grona zupełnych zwycięzców tych, których przez całe poświęcone życie popychał kuksańcami ku niebu.

Przykład takiego rozumowania spotykamy w nauczaniu apostoła Pawła do Koryntian. Piętnuje w nim niemoralny czyn jednego z członków zboru. Ma też pretensje do reszty zgromadzenia, że tolerowała w swojej społeczności "brata", który żył ze swoją macochą. Jego recepta na ten grzech jest następująca: "Oddajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, aby duch był zbawiony w dzień Pański" (1 Kor. 5:5). Jednak z dalszej lektury listów do Koryntian przebija troska apostoła Pawła o wyłączonego ze społeczności. "Takiemu wystarczy ta kara, jaka została nałożona przez większość (...) wy raczej powinniście przebaczyć mu i dodać otuchy, aby go przypadkiem nadmiar smutku nie pochłonął. Dlatego proszę was, abyście postanowili okazać mu miłość" (2 Kor. 2: 6-8).

Jak zrozumieć postępowanie apostoła Pawła? Przecież za taki grzech, w Zakonie, wymierzano karę śmierci, a w innym miejscu, ten sam apostoł wyraźnie naucza, że tego rodzaju grzesznicy Królestwa Bożego nie odziedziczą (1 Kor. 6: 9,10; Gal. 5: 19-21). Oto kilka uwag, które nasuwają się podczas rozważań nad tym szczególnym przypadkiem:

– Apostoł Paweł musiał być pewny co do tego, że brat, który tak poważnie zgrzeszył jest Nowym Stworzeniem. Gdyby było inaczej, zapewne nie zabiegałby o jego duchowy rozwój, zostawiając kwestię jego zbawienia do czasów Restytucji. Apostołowie mieli dar wglądania w ludzkie serca i Paweł widział, że brat ten ma szczere serce i jest w stanie podnieść się z tego upadku, pokonać "starego człowieka".

– Grzesznik ten musiał pokutować za swój czyn i apostoł widział jak smutek po wyłączeniu go ze społeczności "pochłania" go. Wiedział, że jeśli nie poda mu się ręki, to może on stoczyć się do "wtórej śmierci". Gdyby człowiek ten uprawiał dalej ów proceder, wówczas pozostali członkowie zboru mieli nawet zalecenie, "żebyście z takim nawet nie jadali” (1 Kor. 5:11).

– Wyłączając grzesznika ze zboru, bracia oddali go "szatanowi na zatracenie ciała, aby duch był zbawiony w dzień Pański”. Kara w formie izolacji miała upokorzyć tego człowieka i zabić w nim cielesne pożądliwości. Musiał odczuć, że jeśli będzie trwał w okowach cudzołożnego związku, to nie będzie miał łączności z ludem Bożym – członkami Ciała Pańskiego. Być może, że w pierwotnym okresie Kościoła, gdzie występowały dary Ducha Świętego, tych, którzy gwałcili zasady chrześcijańskiego życia mogły spotykać różnego rodzaju klęski i choroby. Mamy tego przykład w zachowaniu apostoła Pawła, który zaraził na Cyprze ślepotą Elimasa, przeciwnika Prawdy (Dz. Ap. 13:9-11). Podobnie mogła zakończyć się historia z Szymonem, czarnoksiężnikiem, na którego apostołowie rzucili klątwę, kiedy przyszedł z pieniędzmi po dary Ducha Świętego (Dz. Ap. 8: 9-24). Przerażająca jest też historia Ananiasza i Safiry (Dz. Ap. 5 r.). Wśród ludu Bożego nie ma przypadków. Skoro włosy na głowie każdego z nich są policzone, więc choroby i doświadczenia mogą być interpretowane na dwa sposoby. Mogą służyć duchowemu rozwojowi dzieci Bożych, ich cierpliwości i umiejętności poddawania się woli Bożej. Mogą jednak być i karą za błędy, które popełniamy w naszym chrześcijańskim życiu. Wówczas Pan nas karze, abyśmy nie utracili naszego synostwa.

– Apostoł Paweł doskonale znał Plan Boży i wiedział, że nie wszystkie z dzieci Bożych znajdą się wśród 144 000 członków Kościoła Chrystusowego. Wiedział też, że wielkie grzechy popełnione przez ofiarowanych Bogu, naśladowców Chrystusa, dyskwalifikują w staraniach o uczestnictwo w tym zwycięskim "małym stadku"; nawet wtedy gdy będą poparte rzetelną pokutą i naprawieniem błędów. Dając nadzieję skruszonemu grzesznikowi z rozważanej historii na uratowanie swojego duchowego życia, wiedział co mówi. Widział go ewentualnie w klasie Wielkiego Ludu. Warto przy tym dodać, że ten drastyczny przypadek dowodzi istnienia klasy Wielkiego Ludu przez cały Wiek Ewangelii. Wspomniany brat, który dopuścił się okropnego grzechu, był Nowym Stworzeniem, więc spalił za sobą mosty do ziemskiego życia w Restytucji. Apostoł dojrzał w nim ducha, życie Nowego Stworzenia, którego nie odrodzonej ludzkości brakuje. Ten duch, wielce osłabiony grzechem, mógł więc jedynie, albo ożywić się, albo zamrzeć we wtórej śmierci.
 

2. MĄDRE I GŁUPIE PANNY
 

"Wtedy podobne będzie Królestwo Niebios do dziesięciu Panien, które wziąwszy lampy swoje, wyszły na spotkanie oblubieńca. A pięć z nich było głupich, pięć zaś mądrych. Głupie bowiem zabrały lampy, ale nie zabrały ze sobą oliwy. Mądre zaś zabrały oliwę w naczyniach wraz z lampami swoimi. A gdy oblubieniec długo nie nadchodził, zdrzemnęły się wszystkie i zasnęły. Wtem o północy powstał krzyk: Oto oblubieniec, wyjdźcie na spotkanie. Wówczas ocknęły się wszystkie te panny i oporządziły swoje lampy. Głupie zaś rzekły do mądrych: Użyczcie nam trochę waszej oliwy, gdyż lampy nasze gasną. Na to odpowiedziały mądre: O nie! Gdyż mogłoby nie starczyć i nam i wam; idźcie raczej do sprzedawców i kupcie sobie. A gdy one odeszły kupować, nadszedł oblubieniec i te, które były gotowe, weszły z nim na wesele i zamknięto drzwi. A później nadeszły i pozostałe panny, mówiąc: Panie! Panie! Otwórz nam. On zaś, odpowiadając, rzekł: Zaprawdę powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia i godziny, o której Syn Człowieczy przyjdzie" (Mat. 25:1-13).

Większość egzegetów biblijnych chrześcijaństwa nie daje ludziom o cechach głupich panien szans na zbawienie. Słowa Oblubieńca: "Nie znam was", które odprawiają od drzwi weselnych spóźnione panny, są ich zdaniem wyrokiem śmierci. Jest to konsekwencja przekonania, że w Wieku Ewangelii wybiera się tylko jedna niebiańska klasa – Kościół Chrystusowy, a restytucji dla reszty świata ich zdaniem przecież nie będzie.

Porównując mądre i głupie panny widzimy jak niedorzeczne jest takie wyrokowanie. Obydwie grupy są w przypowieści cały czas opisywane jako czyste dziewice. Razem wyszły na spotkanie Oblubieńca, wziąwszy uprzednio świecące lampy. Jedne i drugie zasnęły, gdy oczekiwanie przedłużyło się. Jednocześnie też obudziły się słysząc okrzyk zwiastujący nadejście Oblubieńca. Wówczas dopiero objawił się ich brak roztropności, bo okazało się, że lampy ich zaczęły gasnąć. Zapomniały o zapasowym oleju. Czy w obliczu tej tragedii głupie panny kapitulują i zniechęcają do dalszego oczekiwania? Nic podobnego! Najpierw błagają mądre o pożyczkę, a gdy te odmawiają, biegną, aby w nocy, kosztem dużego wysiłku kupić gdzieś olej i wrócić na spotkanie z Panem. Spóźniają się, bo Oblubieniec zabrał już na wesele te panny, które były gotowe i zamknął drzwi. Pomimo próśb, pozostały zamknięte.

Nasuwa się w związku z tą historią kilka pytań. Czy Pan Bóg jest rzeczywiście tak bezwzględny w traktowaniu swego ludu, jak usiłują ukazać to chrześcijańscy nauczyciele? Czy jest skłonny, za jeden, jedyny błąd bezlitośnie ukarać drugą śmiercią? Czy błąd głupich panien był świadomy i dobrowolny, bo tylko za takie grzechy będzie wymierzona tak dotkliwa kara? Czy nie ma w tej historii elementów pokuty i wysiłków celem naprawienia błędów? Przecież głupie panny nie przepadły tej nocy, ale szczęśliwie powróciły z olejem, nauczone, że dobrą cechą jest zapobiegliwość. A gdzie jest miłosierdzie Boże sławione słowami proroka Izajasza, że gdy Pan będzie sądził to: "Trzciny nadłamanej nie dołamie, ani knota gasnącego nie dogasi" (42:3).

Dla Badaczy Pisma Świętego przypowieść o 10 pannach jest niezbitym dowodem na istnienie klasy Wielkiego Ludu. Wyłoniła się ona w łączności z Niebiańskim Powołaniem, a każdy z jej uczestników musi być Nowym Stworzeniem. Symbol świecącej lampy jest tego niezbitym dowodem. Z przypowieści jednak wynika, że bycie Nowym Stworzeniem nie wystarcza aby znaleźć się w Kościele Chrystusowym – wśród mądrych panien. Decyduje tutaj zapas oleju. Ów zapas to zasoby Ducha Świętego w postaci jego owoców zdobiących wnętrze chrześcijanina. To one tylko zapewniać mogły bezpieczeństwo pannom, nawet podczas "proroczej" drzemki.

Zapas oleju mówi też o zdolnościach do natychmiastowej reakcji na sygnał pochodzący od naszego Pana – oczekiwanego Oblubieńca. Pozwala on na "opatrzenie" lamp, aby w następstwie tego dostrzec działanie Pana i zabrać się z Nim na wesele. Zatem słowa: "Zaprawdę powiadam wam, nie znam was" nie są żadnym wyrokiem śmierci na opieszałe Nowe Stworzenia, ale jedynie "zimnym prysznicem" gaszącym złudne, nieuzasadnione oczekiwania.
 

3. ŚWIĄTYNIA PRZYSZŁOŚCI
I JEJ DWIE KLASY SŁUG: KAPŁANÓW I LEWITÓW
 

"Lecz Lewici, którzy oddalili się ode mnie, błądząc za swoimi bałwanami z dala ode mnie, gdy Izrael odstąpił ode mnie, poniosą karę za swoje winy. Będą pełnili służbę w mojej świątyni jako odźwierni i słudzy przybytku. Będą oni dla ludu zarzynali zwierzęta na ofiarę całopalną i rzeźną, i będą na usługi ludu. Ponieważ służyli mu przed ich bałwanami i stali się dla domu izraelskiego powodem potknięcia się, dlatego podniosłem moją rękę przeciwko nim, mówi Wszechmocny Pan. Poniosą karę za swoją winę. Nie będą się zbliżać do mnie, aby mi służyć jako kapłani ani dotykać się żadnych moich rzeczy świętych i najświętszych, poniosą swoją hańbę za swoje obrzydliwości, których się dopuścili. Powierzam im pełnienie wszelkiej służby w przybytku, aby sprawowali służbę i wszystko, co w nim trzeba wykonywać. Lecz kapłani lewiccy, synowie Sadoka, którzy pełnili służbę w mojej świątyni, gdy synowie izraelscy odstąpili ode mnie, mogą zbliżać się do mnie, aby mi służyć. Będą stać przede mną, aby mi ofiarować tłuszcz i krew – mówi Wszechmogący Pan, oni będą wchodzić do mojej świątyni i zbliżać się do mojego stołu, aby mi służyć; i będą pilnować służby dla mnie" (Ezech. 44:10-16).

Zdumiewający jest ten fragment księgi Ezechiela. Opisuje on dwie klasy kapłańskie, które w Świątyni Przyszłości będą sprawować służbę. Badacze księgi Ezechiela są raczej zgodni co do tego, że funkcjonowanie tej świątyni będzie miało miejsce już w Królestwie Bożym. Jej zadaniem będzie ostateczne pojednanie człowieka z Bogiem. O tym samym mówi księga Objawienia, kiedy opisuje "przybytek Boga między ludźmi" jako źródło przyszłych, niekończących się błogosławieństw.

Pismo Święte jednoznacznie wyjaśnia kto będzie pełnił służbę kapłańską w przyszłym Królestwie. Apostoł Piotr nazywa swoich współbraci „Królewskim Kapłaństwem” (1 Piot. 2:9), a księga Objawienia potwierdza to, gdy mówi o Kościele, że Chrystus uczynił z niego "ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi" (5:10). Najwyższym Kapłanem i Królem będzie Jezus Chrystus, Baranek Boży, który umarł po to, aby nadeszły te szczęśliwe czasy. Do pomocy będzie miał jednak 144 000 swoich naśladowców, którzy za cenę bezgranicznego poświęcenia i wierności najwyższym ideałom staną się współuczestnikami Jego chwały.

Czytając opis Ezechiela nie dziwimy się, że do tak wielkich zaszczytów powoła Pan Bóg wiernych kapłanów pokazanych w synach Sadoka (44:15). Pozostali wierni wtedy, gdy inni sprzeniewierzyli się Boskim zasadom. Ale zadziwia nas "kara", jaka spotyka niewiernych Lewitów. Stali się oni przyczyną "potknięcia się" domu izraelskiego, ponieważ "służyli mu przed ich bałwanami" (44:12). I co ich za to spotyka? W myśl zasad Zakonu powinna ich spotkać kara śmierci, a apostoł Paweł, już w Nowym Testamencie dodaje, że bałwochwalcy "Królestwa Bożego nie odziedziczą". (Gal. 5:21).

Tymczasem Pan Bóg, pozostawia ich w świątyni, a karą jest tylko odsunięcie od najbardziej zaszczytnych funkcji. Czy możemy zarzucić Panu Bogu niesprawiedliwość lub brak konsekwencji? Wszystko to, co Bóg czyni, jest zawsze zgodne z Jego zasadami sprawiedliwości, miłości, mądrości i mocy. Dlatego też powinniśmy popatrzeć na wizję Ezechiela jak na symboliczny obraz mający w sobie elementy Bożego planu.

Kapłanów i Lewitów, powołanych w Izraelu do posługi duchowej ominął jeden z przywilejów – nie otrzymali "działu w ziemi". Ich dziedzictwem była świątynia, a powołaniem praca nad żydowskimi duszami, tak aby zawsze byli blisko Boga. Kapłaństwo Izraela było tylko obrazem kapłaństwa, którego historia rozpoczęła się w dniu Zielonych Świątek. Wraz z zesłaniem Ducha Świętego, Pan Bóg rozpoczął wybór Kościoła Chrystusowego – przyszłych Królów i Kapłanów, którzy wraz ze swoim Panem dokończą w Królestwie Bożym proces pojednania człowieka z Bogiem. Ci najwierniejsi – 144 000 członków Kościoła otrzymają najwyższe zaszczyty, nagrodę "synów Sadoka". Pozostali uczestnicy "Niebiańskiego Powołania", ci z naśladowców Chrystusa, którzy z powodu swoich upadków nie osiągną pułapu boskiej, nieśmiertelnej natury, będą "sługami i odźwiernymi" w świątyni Ezechiela. To klasę Wielkiego Ludu ukrył prorok pod ich wizerunkiem. Nie będą mieli "udziału w ziemi", bo zrzekli się go podczas chrztu "w śmierć Jezusa", a ich bałwochwalstwem mogło być wygodne życie lub inne ziemskie cele, które przesłoniły im właściwe praktykowanie służby dla Boga.
 

4. KOZIOŁ AZAZELA
 

"Albowiem ciała tych zwierząt, których krew arcykapłan wnosi do świątyni za grzech, spala się poza obozem. Dlatego i Jezus, aby uświęcić lud własną krwią, cierpiał poza bramą. Wyjdźmy więc do niego poza obóz, znosząc pohańbienie jego" (Hebr. 13:11-13).

Powyższy fragment z listu do Hebrajczyków rzuca światło na znaczenie ceremonii, które miały miejsce podczas starotestamentowego Dnia Pojednania. Kluczowe znaczenie dla dalszego funkcjonowania przymierza Pana Boga z Izraelem miały ofiary dwóch zwierząt – cielca przyprowadzonego przez arcykapłana Aarona oraz kozła "wziętego od ludu". To ich krew służyła do kropienia przed ubłagalnią w Świątnicy Najświętszej. Choć najszlachetniejsze części ciał tych ofiar palone były na ołtarzu miedzianym, to jednak pozostałe resztki wynoszone były poza bramę i tam spalane. Ich swąd był przykry i budził odrazę Żydów.

Ze słów apostoła Pawła płynie bardzo przejrzysta nauka, że ofiara starotestamentowego cielca przedstawia śmierć i cierpienia naszego Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Dlaczego jednak apostoł zachęca lud Boży do tego, aby w swoim naśladowaniu Jezusa wychodzili "poza obóz, znosząc pohańbienie jego"? Odpowiedź jest prosta. Ukazuje nam łaskę Bożą, która uznała nas godnymi współudziału w ofierze Jego Syna. Ofiara kozła przedstawia zatem śmierć i cierpienia Kościoła Chrystusowego – Jego mistycznego ciała. Tak oto, apostoł Paweł mówi o uciskach swoich i reszty braci w liście do Kolosan (1:24): "Teraz raduję się z cierpień, które za was zanoszę i dopełniam na ciele moim niedostatku udręk Chrystusowych za ciało jego, którym jest Kościół". Podobnie jak błogosławienie ludu Izraela miało miejsce dopiero po zakończeniu ofiar Dnia Pojednania, tak i czas naprawienia całej ludzkości rozpocznie się dopiero po zakończeniu wyboru Kościoła Chrystusowego i jego połączeniu ze swoją Głową.

Jaki związek z powyższymi rozważaniami ma zatem Kozioł Azazela wymieniony na początku czwartego punktu naszych rozważań?

Nie licząc baranków, które były ofiarami dodatkowymi w czasie Dnia Pojednania, ofiary cielca i kozła nie były jedynymi jakie przyprowadzano do świątyni. Okazuje się, że w tym samym czasie, kiedy przyprowadzano kozła na ofiarę za grzech ludu, przyprowadzano też drugiego kozła. Przyprowadzano je równocześnie. Obydwa pochodziły od ludu Izraela; gdy je odłączano, nikt nie wiedział, który z nich będzie ofiarą za grzech. Dlatego Pismo Święte mówi: "Od zboru synów izraelskich weźmie dwa kozły na ofiarę za grzech" (3 Moj. 16:5). Obydwa kozły znalazły się jednocześnie "przed Panem" u wejścia do Namiotu Zgromadzenia. Dopiero tutaj, w wyniku losowania ustalono, który z kozłów ma być złożony na ofiarę za grzech, a który pozostawiony żywym. Z chwilą dokonania wyboru, ceremonie związane z ofiarowaniem kozła były identyczne jak uprzednio ofiarowanego cielca. Jego krew także wnoszona była do Świątnicy Najświętszej, aby tam kropić nią przed ubłagalnią, a ciało jego było spalane na ołtarzu i poza obozem. Podobieństwa te wskazują na ofiarę Kościoła Chrystusowego – naśladowców Jezusa, którzy są uczestnikami cierpień – dopełnieniem "ucisków Chrystusowych (...) za ciało Jego, którym jest Kościół". "Ale nawet gdyby krew moja miała być dolana do ofiary i obrzędu ofiarnego wiary waszej, raduję się i cieszę razem z wami wszystkimi" (Filip.2:17).

Jaki los spotkał drugiego kozła? Choć Aaron położył na głowie jego swoje ręce i wyznał nad nim wszystkie grzechy Izraela, to jednak kozioł ten nie został zabity. Został wypuszczony na pustynię z zadaniem: "Tak poniesie na sobie ten kozioł wszystkie ich przewinienia do ziemi pustynnej" (3 Moj. 16:22). Ponieważ teksty mówią, że kozioł ten został wypędzony do Azazela, który według tradycji był jednym z demonów, prawdopodobnie ginął on na puszczy od dzikich zwierząt, głodu lub innych przyczyn.

Jakże wdzięczni możemy być Niebiańskiemu Ojcu za tak sugestywny sposób ukazania w Cieniach Przybytku klasy Wielkiego Ludu. Jest ona ubocznym rezultatem tego samego Niebiańskiego Powołania, które w Wieku Ewangelii rekrutowało współuczestników cierpień Chrystusowych "poza obozem". Dlatego Pismo Święte mówi, że obydwa kozły miały być jednocześnie "wzięte z ludu”. Rozdzielił je los rzucony przez najwyższego kapłana. Od dwóch tysiącleci dokonuje się wśród poświęconego ludu, uczestników Niebiańskiego Powołania, podział na dwie klasy. Czynnikiem, który doświadcza, a przy tym i dokonuje podziału jest "życie". To ono przynosi wojny, wszelkiego rodzaju klęski i zawieruchy dziejowe, choroby, śmierć czy też niepowodzenia materialne. To, w jaki sposób poradzimy sobie z nimi, ma zadecydować o naszym ostatecznym losie. Apostoł Paweł naucza, że "musimy się wszyscy pokazać przed sądową stolicą Chrystusową" (2 Kor. 5:10). Na tle doskonałego Baranka Bożego ukazują się dwie klasy Jego naśladowców. Jedna to ci, którzy wykształcili w sobie charakter podobny do ich Pana i żadne życiowe doświadczenia nie były w stanie go wypaczyć. Jest to klasa Kościoła, ów "kozioł Pański", którego krew wnoszona była do Świątnicy Najświętszej i kropiona przed Ubłagalnią. Pozostała ogromna większość, to członkowie Wielkiego Ludu, którzy bardzo często nie dochowywali wierności Panu i przez to nie osiągną nagrody Niebiańskiego Powołania. Pomimo tego udziałem ich stanie się życie duchowe. Nie będzie to nieśmiertelność, którą Bóg zarezerwował dla Kościoła lecz stan podobny do natury anielskiej, życie na warunkach, zależne od wierności dla Stwórcy. Tak jak aniołowie są "duchami służebnymi" (Hebr.1:14), podobnie i klasa Wielkiego Ludu będzie miała swój udział w procesie naprawienia wszechrzeczy. Kozioł Azazela wynosił na puszczę grzechy Izraela i nie były to grzechy związane z grzechem pierworodnym. Ten grzech, był przebłagany ofiarami cielca i pierwszego kozła. Zatem drugi kozioł, wypuszczalny, mógł oczyszczać Izraela z pewnych dobrowolnych i świadomych grzechów, jakich dopuszczał się naród wybrany. Członkowie Wielkiego Ludu staną się w przyszłości "duchami służebnymi" w czasie procesów restytucyjnych, a ich doświadczenie w podnoszeniu się z własnych upadków i naprawianiu błędów, będzie dla ludzkości zachętą i pomocą do pokonywania swoich słabości.
 

5. PRZYJACIÓŁKI CÓRKI KRÓLEWSKIEJ
 

"Córka królewska jest cała obciążona perłami, a szata jej złotem tkana. We wzorzystej sukni wiodą ją do króla; za nią panny, przyjaciółki jej, są prowadzone do ciebie. Wiodą ją wśród okrzyków radości i wesela, wchodzą do pałacu królewskiego. Zamiast ojców swych mieć będziesz synów swych; ustanowisz ich książętami na całej ziemi" (Ps. 45:14-16).

Psalm 45 to piękna pieśń skomponowana przez synów Koracha na okoliczność małżeństwa króla. Jest ona wyrazem hołdu składanego królowi i jego nowo poślubionej małżonce, w czasie uroczystej ceremonii wprowadzenia oblubienicy do pałacu. Nikt z dzieci Bożych nie ma wątpliwości, że jest to opis wesela Baranka. Tym, który jest "najpiękniejszy z ludzi" i którego pomazał Bóg olejkiem Ducha Świętego jak nikogo innego z ludzi, to nasz Pan, Jezus Chrystus. To Jego tron, od dnia zmartwychwstania w boskiej, nieśmiertelnej naturze będzie już trwał "na wieki wieków”. Oblubienicą Jezusa Chrystusa jest jego Kościół, ci, którzy zapomnieli „o ludzie swoim i o domu ojca swego", czyli porzucili wszystkie ziemskie wartości i wstąpili na drogę Niebiańskiego Powołania. Piękny strój oblubienicy naszego Pana, to nic innego jak piękny charakter członków Kościoła, wykształtowany podczas doświadczeń związanych z oczekiwaniem na Oblubieńca. Suknia oblubienicy to szata sprawiedliwości Chrystusa, którą każdy z jego naśladowców otrzymał na początku swojej drogi. Gdy ją odbierali była nieskazitelnie biała dzięki Jego zasługom. Pracą ich życia było ozdobienie tych szat pięknymi wzorami i kolorami, które reprezentują chrześcijańskie cnoty i owoce Ducha Świętego. Złota nić, którą tkana jest królewska szata Kościoła, to nic innego jak symbol boskiej natury udzielonej mu przez Niebiańskiego Ojca. Piękny opis tego wesela zawiera też dziewiętnasty rozdział księgi Objawienia.

Pośród wspaniałych opisów tej uroczystości są dwa szczegóły godne uwagi. Pierwszy z nich zauważa w otoczeniu Oblubienicy jej przyjaciółki, panny, które są do niej prowadzone. Natchniony Psalmista ukrył w nich klasę Wielkiego Ludu. Panien, które zachowały swoją czystość i jak opowiada przypowieść "O 10 pannach" w końcu postarały się o zapas oleju. Wyprały i wybieliły też swoje szaty we krwi Baranka podczas wielkiego ucisku. To o nich mówi księga Objawienia, że: "Błogosławieni, którzy są wezwani na wieczerzę wesela Barankowego" (19:9).

Drugi zagadkowy szczegół to informacja, że córka królewska, nowo poślubiona małżonka królewska "zamiast ojców swych mieć będziesz synów swych". Jaka tajemnica kryje się w tej zamianie? Ojcem, który dał nowe życie wszystkim naśladowcom Jezusa zaraz na początku ich wąskiej drogi był sam Pan Bóg. Ale Pismo Święte wymienia Abrahama jako "ojca wszystkich wierzących" (Rzym. 4:11) i zaleca, abyśmy starali się chodzić śladami jego wiary. Nauka wypływająca z 11 rozdziału listu do Hebrajczyków potwierdza to i rozszerza krąg ojców naszej wiary do tych wszystkich bohaterów starożytności, którzy niezłomnie stali przy Panu Bogu płacąc za to osamotnieniem, więzieniem, a najczęściej śmiercią. To z ich przykładu czerpali wiarę i siłę wszyscy bohaterowie Wieku Ewangelii, którzy uznali, że nawet najgorsze cierpienia i śmierć są niczym w porównaniu z zaszczytami przyszłej chwały.

Święci Starego Testamentu poświęcili w służbie Bożej wszystko co mieli najwartościowszego. Wyznając, że są gośćmi i pielgrzymami na tej ziemi zdążali do ojczyzny, którą miał im darować sam Pan Bóg; i chociaż "przygotował dla nich miasto", to jednak Biblia mówi, że "nie otrzymali tego, co głosiła obietnica" (Hebr. 11:39). Dlaczego? "Gdyż Bóg przewidział dla nas coś lepszego, aby oni nie zostali bez nas doprowadzeni do doskonałości” (wiersz 40). Co znaczą te słowa?


– Starożytni Święci postępowali praktycznie wąską drogę bezprzykładnego poświęcenia Bogu, lecz nie była to wąska droga Wieku Ewangelii, na którą wprowadzała "wąska brama". Nie znaleźli tej bramy ponieważ żyli i poumierali jeszcze przed przyjściem Chrystusa. Dopiero nasz Pan stał się tą bramą i drogą, i prawdą, i życiem. Nie doczekali zesłania Ducha Świętego, a od tego właśnie aktu zaczęło się Niebiańskie Powołanie i budowa Kościoła Chrystusowego.

– Święci ci dostaną się do miasta, które Pan Bóg im przygotował dopiero wtedy, gdy będzie to miasto zbudowane i zstąpi z nieba na ziemię jako Nowe Jeruzalem. Tak to opisuje księga Objawienia (rozdział 21) wyjaśniając, że miastem tym jest Kościół Chrystusowy, czyli Jego Oblubienica.

– Wprawdzie zmartwychwstanie tych bohaterów starożytności nazwane jest "lepszym" (wiersz 35), to jednak nie będzie ono powstaniem do życia w niebie, lecz do życia na ziemi. Nie powstaną oni jednak na sąd, tak jak cała zmartwychwstała ludzkość, ale do życia wiecznego. Swój sąd oni już przeszli i powstaną, aby jako książęta reprezentować na ziemi władzę Królestwa Bożego. O ich roli wyraża się prorok Izajasz w taki oto sposób (62:6): "Na twoich murach, Jeruzalem, postawię stróżów: przez cały dzień i przez całą noc, nigdy nie umilkną”.

Prorok Izajasz (9:5) nadał naszemu Panu imię "Ojciec Wieczności", ponieważ da życie i przywróci ziemską doskonałość każdemu obywatelowi Królestwa Bożego. Skoro uwielbiony Kościół Chrystusowy jako Oblubienica Baranka będzie uczestniczyć w dziełach tego Królestwa, więc zrozumiałe stają się słowa Psalmisty, że i klasa Świętych Starego Testamentu będzie dziećmi tej mistycznej Pary – Drugiego Adama i Drugiej Ewy (1 Kor. 15:45).
 

6. DWA CHLEBY Z KWASEM
 

"Od następnego dnia po sabacie, kiedyście przynieśli snop dla dokonania obrzędu potrząsania, odliczycie sobie pełnych siedem tygodni. Aż do następnego dnia po siódmym sabacie odliczycie pięćdziesiąt dni i wtedy złożycie nową ofiarę z pokarmów dla Pana. Ze swoich siedzib przyniesiecie na obrzęd potrząsania po dwa chleby, każdy z dwóch dziesiątych efy przedniej mąki. Będą one upieczone na kwasie jako pierwociny dla Pana” (3 Mojż. 23:15-17).

Powyższy fragment jest częścią opisu ceremonii, które miały miejsce zaraz po święcie Paschy, gdy Izrael wszedł do Ziemi Obiecanej. Żydzi otrzymali wyraźną instrukcję, że pierwszy snop zboża zebranego już w nowej ojczyźnie, miał być przyniesiony do kapłana. Ten zaś miał go "podnosić przed Panem, aby był dla narodu łaskawy". Pomimo tego, że trwały żniwa, ludzie nie mogli jeść chleba z nowych zbiorów aż do czasu, gdy po pięćdziesięciu dniach od podniesienia pierwszego snopa upieczono dwa pierwsze chleby. Miały być one ofiarowane Panu Bogu. Ciekawą rzeczą jest, że były to chleby upieczone z kwasem, choć jeszcze przed niespełna dwoma miesiącami, podczas święta Przaśników i Paschy jedzono wyłącznie chleb przaśny, bez kwasu.

Apostoł Paweł napisał w swoim liście, że wszystko, co kiedyś napisano, dla naszej nauki napisano. Dlatego naturalną rzeczą dla ludu Bożego jest, aby nauki Bożej dopatrywać się w całym Piśmie Świętym, nawet w tak trudnym jego dziale, jaki stanowią Cienie Przybytku. Okazuje się, że przy pomocy Ducha Świętego oraz sług Pańskich uzdolnionych w tłumaczeniu obrazów Starego Testamentu możemy być ubogaceni jego nauką. Pod warunkiem jednak, że wszystkie rozważania będziemy sprawdzali ich zgodnością z nauką o okupie, jaki Jezus Chrystus złożył za rodzaj ludzki. Poniżej podajemy kilka wniosków, jakie wypływają z opisanych wydarzeń.

– Pierwszym snopem żydowskich żniw, który został podniesiony "ku Panu" następnego dnia po sabacie jest bez wątpienia nasz Pan, Jezus Chrystus. Podniesienie snopa ukazuje zmartwychwstanie naszego Pana, "umartwionego ciałem, ale ożywionego duchem" następnego dnia po sabacie. Zmartwychwstanie Jezusa stało się zapowiedzią wielkiej łaski Bożej, która jako skutek jego ofiary miała spłynąć na rodzaj ludzki.

– Pięćdziesiąt dni od momentu podniesienia pierwszego snopa żniw prowadzą do Zielonych Świątek – Pięćdziesiątnicy, kiedy to ofiarowano Panu dwa chleby. Wszyscy wiemy co stało się 50 dni po zmartwychwstaniu Jezusa. Na lud Boży zesłany został Duch Święty i od tego czasu zaczęła się budowa Kościoła Chrystusowego. Tak jak w Izraelu, nikt nie mógł przed Pięćdziesiątnicą jeść chleba z nowych zbiorów, podobnie i w nowej rzeczywistości, dopiero zesłanie Ducha Świętego pokazało w pełni korzyści płynące z ofiary Chrystusa.

– W dniu Zielonych Świątek przyniesiono z domów dwa chleby upieczone z kwasem, aby je wraz z innymi ofiarami "unosić przed Panem". Ukazany jest w tym efekt Niebiańskiego Powołania. Od zesłania Ducha Świętego miało ono wyłonić te dzieci Boże, które w rozwoju duchowym uczyniły największy postęp. Pomimo urodzenia z piętnem grzechu pierworodnego, umiały go dzięki Chrystusowi pokonać i w największym stopniu zbliżyć się w swoim naśladowaniu Pana do ideału. Te dwa chleby reprezentują Kościół Chrystusowy przedstawiony Bogu w dzień Pięćdziesiątnicy i jego przyjęcie dzięki zasługom Najwyższego Kapłana. Zesłanie Ducha Świętego było dowodem akceptacji przez Boga. W rzeczywistości Kościół jest tylko "jednym chlebem" (1 Kor. 10:17). Dwa chleby przedstawiają to samo, co dwa kozły w Dniu Pojednania. Nauka jest podobna. Chociaż Pan Bóg przyjął w Jezusie Chrystusie wszystkich tych, którzy się Mu ofiarowali, to jednak wiedział od początku, że nie wszyscy okażą się do końca wierni. Dwa chleby przedstawiają zatem dwie klasy poświęconych: Małe Stadko - "zwyciężające w pełni" (Rzym. 8:37) oraz Wielki Lud, tych poświęconych sług Bożych, którzy nie uczynili swojego powołania pewnym. Zwycięstwo nad duchem tego świata leżało w zasięgu ich możliwości, ale nie zostało w pełni dokonane.
 

7. SPÓŹNIONA OBLUBIENICA
 

"Ja śpię, ale serce moje czuwa. Słuchaj, umiłowany mój puka [i mówi]: Otwórz mi, siostro moja, przyjaciółko moja, gołębico moja, nieskalana moja! Albowiem głowa moja pokryta jest rosą, kędziory kroplami nocy! Zdjęłam już suknię moją, jakże mam ją znów oblec? Umyłam moje nogi, czy mam je znowu zabrudzić? Umiłowany mój wsunął swą rękę przez szczelinę drzwi i zadrżało moje serce dla niego. Wstałam, by otworzyć memu umiłowanemu, i dłonie moje zaczęły ociekać mirrą, a z palców moich spływała mirra na uchwyt zasuwy. Otworzyłam memu umiłowanemu, lecz umiłowany mój odszedł i zniknął. Życie ze mnie uchodziło, gdy mówił. Szukałam go, ale nie znalazłam; wołałam go, ale mi nie odpowiedział. Spotkali mnie strażnicy, którzy obchodzą miasto, pobili mnie i zranili, zabrali mi wierzchnią suknię strażnicy murów. Zaklinam was, córki jerozolimskie! Jeżeli znajdziecie mego umiłowanego, cóż mu powiecie? [Powiedzcie mu], że omdlewam z miłości.” (Pieśni nad Pieśniami 5:2-8)

Pieśń nad Pieśniami Salomona jest szczególną księgą. Choć ludzie myślący ziemskimi kategoriami widzą w niej jedynie piękną miłość króla Salomona do Sulamitki, to jednak dla ludu Bożego jest to zbiór pieśni sławiących najcudowniejszy związek w historii Zbawienia, związek Jezusa Chrystusa ze jego mistyczną Oblubienicą – Kościołem.

„Najpiękniejsze szczegóły powieści miłosnych, na jakie tylko ludzka fantazja zdobyć się może, nie mogą się równać z tą powieścią, jak to Chrystus umiłował Kościół i wydał samego siebie zań, odkupując go swoim własnym życiem; a będąc nagrodzonym przez Ojca najzacniejszą chwałą, zaprasza wszystkich, którzy chcieliby stać się Jego towarzyszami, by wzięli udział w Jego kielichu, Jego cierpieniach i w Jego śmierci, aby później mogli być przyjęci do Jego chwały i być uczestnikami Jego miłości, Jego tronu i wszelkich łask Jego Ojca” (Straż 1943/120).

Zadaniem ludu Bożego jest, aby w tej pełnej alegorii księdze znaleźć jak najwięcej wskazówek dla naszego duchowego rozwoju. To nic, że mamy ich wiele w księgach Nowego Testamentu. Jeżeli Pan Bóg ukrył wiele lekcji w obrazach i symbolach Starego Testamentu, to widocznie życzył sobie, abyśmy się trochę namozolili w odkrywaniu Jego tajemnic. Przynosi to podwójną korzyść. Wszystko to, co zdobywamy z trudem i zaangażowaniem, na dłużej pozostaje w naszych umysłach. Ponadto zanurzając się w lekturę Słowa Bożego, zostawiamy ziemskie sprawy i przenosimy się na jakiś czas do lepszego, duchowego świata, a to, z kolei, musi przynieść nam odpowiedni postęp i błogosławieństwo.

Piękne i dość obszerne opisy królewskiej oblubienicy oraz wielka miłość łącząca przyszłą parę, to nic innego jak piękno charakteru Kościoła Chrystusowego i jego tęsknota za swoim Panem. To także zbiór wymagań, jakie Pan postawił tym wszystkim, którzy idąc za Niebiańskim Powołaniem chcieliby w przyszłości spotkać się w chwale z Niebiańskim Oblubieńcem. Wszystkie fragmenty pieśni sławią piękno Oblubienicy i nauczają nas, jakimi mamy być "w świętym postępowaniu i w pobożności", ale jeden fragment, zacytowany na początku tej części rozważań, jest wyjątkowy.

Opisuje ona pannę, która spoczęła na "laurach". Zasnęła, zamiast czuwać i być gotową na przyjęcie Oblubieńca. Znalazła też wymówkę, aby nie śpieszyć się na jego spotkanie, choć ten zapukał i poprosił o otwarcie drzwi. Była już rozebrana i umyła nogi. Dopiero gdy usłyszała, jak usiłuje on od zewnątrz otworzyć drzwi postanowiła poderwać się z łoża i otworzyć miłemu. Nawet pośpiesznie namaściła się mirrą, bo ta aż kapała z jej rąk na zasuwę. Było już jednak za późno. Oblubieniec odszedł zostawiając ją samotną i zrozpaczoną. Rozpoczęła poszukiwania, ale zamiast miłego znalazła upokorzenie, kiedy to nocni strażnicy pobili ją, poranili i zabrali odzienie. Jaki jest koniec tej historii? Oblubienica stwierdza po tych wszystkich przeżyciach, że nie może żyć bez swojego umiłowanego i prosi wszystkich, którzy go spotkają, aby przekazali mu wiadomość: "że omdlewa z miłości”.

Po co jest ten opis w "Pieśni nad Pieśniami”? Co on wnosi, skoro wszystkie inne opisy sławią wierność oraz urodę zaręczonej pary? Ponadto naganne zachowanie oblubienicy w tej historii jakby zaprzecza temu wszystkiemu, co pisze o niej cała księga. Wydaje się, że jest to mowa o jakiejś innej oblubienicy, bo jej opieszałość i brak entuzjazmu dla oblubieńca dyskwalifikuje ją w ubieganiu się o zaszczyty przyszłej królowej.

Wniosek, jaki nasuwa się podczas tych rozważań może być taki: Opis "opieszałej" oblubienicy jest ostrzeżeniem dla ludu Bożego, jakimi nie możemy być w naszych relacjach z naszym Panem. Cała ta historia bardzo przypomina nowotestamentową przypowieść Pana Jezusa o 10 pannach, natomiast kłopoty niemądrych panien – doświadczenia oblubienicy, która przez swoją beztroskę rozminęła się ze swoim Panem. Głupie panny zgubił brak oleju, z powodu czego ich lampy przestały świecić. Opieszałą oblubienicę z Pieśni spotkał zawód z powodu braku należytego zainteresowania przyjściem oblubieńca, a wymuszona gorliwość okazała się spóźniona. To nie jest postawa Kościoła Chrystusowego. Jest to cecha Wielkiego Ludu, dzieci Bożych, których "duchowe lenistwo" i brak zaufania do Pana i jego sług, pozbawiło nagrody Niebiańskiego Powołania.

Zainteresowanych tematyką przypowieści o 10 pannach odsyłamy do opracowania „Odwłaczanie (3) – Przypowieść o 10 pannach” z 17 listopada 2012, które zostało umieszczone na niniejszej witrynie.

W kolejnych rozważaniach na temat Wielkiego Ludu planowany jest powrót do Pieśni nad Pieśniami celem wskazania na prorocze wypełnienie się fragmentu zacytowanego powyżej. Z pewnością interesujące są również relacje między Eliaszem i Elizeuszem, dwoma prorokami Pana. Nikt z ludu Bożego nie ma wątpliwości, że Eliasz reprezentuje Kościół Chrystusowy, a doświadczenia proroka – ziemską niedolę i cierpienia Jego naśladowców. Natomiast Elizeusz, towarzysz i uczeń Eliasza, późniejszy spadkobierca proroka, może wyobrażać klasę Wielkiego Ludu. To ona, po zabraniu Kościoła staje się głównym narzędziem Boga do objawienia Jego planów. Dlatego warto poświęcić tej postaci nieco uwagi przy następnej okazji.





 
Dodał: Łukasz
Popularne artykuły
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 2 z 2
Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan   (ciąg dalszy artykułu)   Twierdzenia Palestyńczyków   Twierdzenia palestyńskiego, że ...dalej
Izraelsko-Arabski proces pokojowy - część 1 z 2
    Izraelsko-Arabski proces pokojowy w świetle proroctw biblijnych List otwarty chrześcijan do chrześcijan     Wstęp     Nie zdarzyło się nigdy przedtem, aby ...dalej
Gromadzenie sił na Armageddon
"Albowiem przyszedł dzień on gniewu i któż się ostać może" Obj. 6:17     Księgę Objawienia Bóg dał, jak ...dalej
Antychryst. Jego ostateczny koniec
OSTATECZNY KONIEC ANTYCHRYSTA WIDZIANY W 1889 ROKU     Prześledziliśmy historię papiestwa aż do obecnych czasów, do Dnia Pańskiego ...dalej
Wychowanie jezuickie
Wyjątki z traktatu Stanisława Szczepanowskiego pt. "Idea polska wobec prądów kosmopolitycznych". Lwów, Towarzystwo Wydawnicze 1901, ...dalej
ANARCHIA - Symboliczny ogień, którym kończy się stary świat
"A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ...dalej
Izrael (2)
OD ABRAHAMA DO CHRYSTUSA   W poniższym rozdziale podano skrótowy przegląd wydarzeń w historii Izraela, od czasu ...dalej
Plagi egipskie (06) - Dziewiąta i dziesiąta
DZIEWIĄTA PLAGA EGIPSKA – CIEMNOŚCI 2 Mojżeszowa 10:20-29     "Rzekł więc Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę swoją ku ...dalej
Chronologia Biblijna (12) Część III - Liczbowanie Biblijne
Książka "Chronologia Biblijna", wydana w kwietniu 1974 roku, składa się z trzech części, zatytułowanych: (1) ...dalej
Apokalipsa (rozdział 17)
Opinia T.Ch. Russella na temat siedemnastego rozdziału   "Brat Russell mówił, że ... tego rozdziału nie można ...dalej
Archiwum
Etykiety
Trzy Biada Copyright © 2011 Artykuły   Articles   Wprowadzenie   Warto zobaczyć   Kontakt
projekt graficzny cefau wykonanie eball